Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 1-0 w 18. kolejce Ekstraklasy

Po golu Rafała Murawskiego w 90. minucie Pogoń Szczecin pokonała Lechię Gdańsk 1-0. Gdyby nie fatalne błędy sędziego goście prawdopodobnie wywieźliby ze Szczecina trzy punkty, bo arbiter nie podyktował dwóch ewidentnych rzutów karnych. Lechia przegrała piąty mecz z rzędu.

Ekstraklasa - terminarz, strzelcy, wyniki, tabela

Reklama

Przed tym meczem jedno było pewne - któryś z zespołów musiał zakończyć fatalną serię. Lechia przegrała cztery ostatnie starcia w Ekstraklasie, a Pogoń od sześciu spotkań nie potrafiła wygrać. 

Lechia zagrała w Szczecinie jak o życie. Podopieczni trenera Thomasa von Heesena po raz pierwszy od dłuższego czasu pokazali się z naprawdę dobrej strony i w pełni zasługiwali na wygraną. Akcje gości były bardzo poukładane, stwarzali więcej sytuacji (13 strzałów w pierwszej połowie - wobec trzech gospodarzy), a brak prowadzenia mogą zrzucić na nieskuteczność zawodników ofensywnych i... sędziego.

Wracający do Ekstraklasy po dwóch latach arbiter Tomasz Wajda z Żywca nie zaliczy tego występu do udanych. W pierwszej połowie powinien odgwizdać dwa rzuty karne gościom, ale nie podjął odważnych decyzji.

Najpierw faulowany przez Jakuba Czerwińskiego był Grzegorz Kuświk, ale sędzia pozwolił piłkarzom grać dalej, a Sławomir Peszko uderzył po długim słupku minimalnie niecelnie. Arbiter powinien podyktować za zagranie stopera gości rzut karny.

Źle zachował się także w 37. minucie. Odważnie do przodu ruszył Paweł Stolarski, który był faulowany w polu karnym Pogoni przez Nevena Markovicia, ale w tej sytuacji gwizdek arbitra także milczał.

Najaktywniejszym piłkarzem gości w pierwszej części był Sławomir Peszko, który raz po raz atakował lewym skrzydłem. Jak na razie to jeden z nielicznych dobrych występów Peszki w barwach Lechii, który chyba wziął sobie do serca przyszłoroczne Euro. W formie z kilku poprzednich meczów miałby duże problemy z wywalczeniem miejsca w kadrze na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Pogoń atakowała rzadziej, ale także miała swoje okazje. Najlepszą zmarnował Adam Frączczak, który dostał znakomite, kilkudziesięciometrowe podanie od Patryka Małeckiego, ale uderzył nad poprzeczką.

W drugiej części także lepsza była Lechia. Pogoń ograniczała się do nielicznych kontrataków, a podopieczni Thomasa von Heesena prowadzili grę. Po jednej z ich akcji Gerson uderzył w poprzeczkę, a strzały Makuszewskiego czy Kuświka były naprawdę groźne.

Pogoń natomiast straszliwie się męczyła. Czesławowi Michniewiczowi wyraźnie brakuje napastnika, jakim na początku sezonu był Łukasz Zwoliński. W ofensywie gospodarze prezentowali się bardzo słabo, bo jeśli nawet stwarzali sytuacje, to nie potrafili ich wykorzystać.

W drugiej odsłonie tempo trochę spadło. Bardziej przekonujący byli goście, ale nie umieli przekuć przewagi na bramki.

Końcówka należała jednak do gospodarzy. Kapitan Rafał Murawski wziął sprawy we własne ręce i już w doliczonym czasie gry zapewnił Pogoni zwycięstwo 1-0! Dzięki temu zespół Michniewicza przerwał fatalną passę meczów bez porażki.

W Szczecinie Lechia pokazywała symptomy wysokich możliwości. Gdyby nie pechowa końcówka i błędy sędziego, goście wreszcie wracaliby do domu w lepszych humorach.

Po meczu powiedzieli:

Czesław Michniewicz (trener Pogoni): "Lechia w pierwszej połowie była lepsza od nas i mieliśmy trochę szczęścia, że nie straciliśmy bramki. Z pewnością na naszą postawę miał wpływ krótki okres regeneracji. Zrobiliśmy jednak badania i wiedzieliśmy jak przygotować zawodników. Skróciliśmy rozgrzewkę, a w pierwszej połowie moi gracze się oszczędzali. Zdawali sobie sprawę ze swojego zmęczenia.

W końcówce meczu uśmiechnęło się do nas szczęście. To cieszy, bo widziałem zwątpienie u swoich piłkarzy. Do Miłosza Przybeckiego, który jest powszechnie krytykowany, uśmiechnął się los, bo miał swój udział przy golu".

Thomas von Heesen (trener Lechii): "Jeżeli znowu przegrywa się mecz tak jak w środę, to brakuje mi argumentów. Nie mieliśmy szczęścia i przekonania, co przełożyło się na nasze sytuacje. Do przerwy powinniśmy wygrywać. Natomiast przegrywamy piąty mecz z rzędu i czuję się jakbym ciągle oglądał ten sam film. Próbowałem wszystkiego i nie wiem czy to kwestia szczęścia, kiedy traci się bramkę w doliczonym czasie gry.

Na pewno sytuacja nie jest łatwa i trzeba ją przedyskutować w klubie. Muszę się z tym przespać i przemyśleć obecną sytuację".
Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk 1-0 (0-0)

Gol: Murawski (90.+2.)

Żółta kartka - Pogoń Szczecin: Patryk Małecki. Lechia Gdańsk: Aleksandar Kovacevic.

Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec). Widzów 3 214.

Pogoń Szczecin: Jakub Słowik - Mateusz Lewandowski, Jakub Czerwiński, Jarosław Fojut, Sebastian Rudol - Patryk Małecki (70. Miłosz Przybecki), Rafał Murawski, Mateusz Matras, Takafumi Akahoshi (79. Michał Walski), Marcin Listkowski (50. Wladimer Dwaliszwili) - Adam Frączczak.

Lechia Gdańsk: Marko Maric - Paweł Stolarski, Gerson , Rafał Janicki, Neven Marković - Maciej Makuszewski, Ariel Borysiuk, Aleksandar Kovacević (90+1. Mario Maloca), Sebastian Mila (83. Michał Żebrakowski), Sławomir Peszko - Grzegorz Kuświk (67. Grzegorz Wojtkowiak).

Dowiedz się więcej na temat: Pogoń Szczecin | Lechia Gdańsk | Thomas von Heesen | michniewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje