Reklama

Reklama

Pogoń Szczecin - Korona Kielce 1-1 w 8. kolejce Lotto Ekstraklasy

Pogoń Szczecin nadal nie jest w stanie wygrać spotkania w sezonie 2018/2019 Lotto Ekstraklasy. Portowcy długo prowadzili w niedzielę po golu Radosława Majewskiego, ale tylko zremisowali 1-1 (1-0) z Koroną Kielce i wciąż plasują się w strefie spadkowej. Kielczanie ulokowali się w środku tabeli.

Pogoń Szczecin nadal nie jest w stanie wygrać spotkania w sezonie 2018/2019 Lotto Ekstraklasy. Portowcy długo prowadzili w niedzielę po golu Radosława Majewskiego, ale tylko zremisowali 1-1 (1-0) z Koroną Kielce i wciąż plasują się w strefie spadkowej. Kielczanie ulokowali się w środku tabeli.

Kliknij, aby przejść do relacji na żywo z meczu Pogoń - Korona

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Będąca w kryzysie Pogoń Szczecin może na początku sezonu 2018/2019 mówić o wielkim pechu. Nie tak dawno poważna choroba pozbawiła szans na grę Adama Frączczaka, a do długiej listy kontuzjowanych piłkarzy tuż przed starciem z Koroną - na rozgrzewce - dołączył Michał Żyro, który miał w niedzielę zadebiutować w ekipie Portowców i stanowić jej ważne wzmocnienie. Kielczanie, co ciekawie, w Szczecinie nie wygrali nigdy, więc w niedzielę chcieli napisać nową kartę w historii potyczek obu drużyn.

Pech wyraźnie zaspał na początku meczu, albo zdecydował się odpuścić Pogoni, bo już w 4. minucie uciekł lewym skrzydłem Lasza Dwali, wrzucił piłkę w pole karne, a tam Radosław Majewski przyjął piłkę klatką piersiową i natychmiast kropnął z powietrza, otwierając wynik spotkania pięknym golem. Piłkarze Pogoni zaraz w piękny sposób bramkę zadedykowali Adamowi Frączczakowi, który w walce z chorobą ma wsparcie kolegów z murawy.

Po zdobyciu prowadzenia piłkarze Kosty Runjaicia cofnęli się na swoją połowę, Korona musiała rozgrywać akcje i zawodziła. Biła głową w mur defensywny, który wznieśli miejscowi i po pół godziny gry nawet nie zatrudnili poważnie Łukasza Załuski. Pogoń próbowała kontrować, ale wychodziło jej to więcej niż nieporadnie, tak samo zresztą, jak rozgrywanie ataków pozycyjnych ekipie Gino Lettieriego. W ten sposób oba zespoły dotarły do końca pierwszej połowy, trenerzy zapewne mieli o czym perorować w szatniach zespołów.

Po zmianie stron trener kielczan od razu zaordynował dwie zmiany i posłał w bój Piotra Malarczyka i Wato Arweładze. Korona śmielej ruszyła do ataku, ale po godzinie gry udało jej się tylko mocnym strzałem Bartosza Rymaniaka - który został zablokowany - zagrozić bramce miejscowych. Nie rezygnowali piłkarze z Kielc i wreszcie dopięli swego w 65. minucie. Zaczęło się od głupiej straty Dawida Błanika na własnej połowie i akcji kielczan, która została przerwana. Wywalczyli jednak goście rzut rożny i w efekcie w 65. minucie El Hadji Pape Djibril Diaw wyskoczył najwyżej w polu karnym rywali i doprowadził do remisu.

Korona zdecydowanie lepiej radziła sobie po przerwie, atakowała i szukała zwycięskiej bramki, ale Portowcy dobrze się bronili i nie pozwalali rywalom na stwarzanie stuprocentowych sytuacji. Nie pozwalali do 84. minuty, gdy zaspała defensywa gospodarzy, a sam na sam z Łukaszem Załuską znalazł się Elia Soriano. Piłkarz Korony winien dać jej zwycięstwo, ale pojedynek wygrał golkiper Portowców, który w ten sposób ocalił drużynie cenny punkt. Punkt, bo spotkanie zakończyło się jednak remisem 1-1.

Korona Kielce po remisie w Szczecinie zajmuje miejsce siódme w tabeli Lotto Ekstraklasy. Pogoń nadal jest piętnasta, ale ma punkt przewagi nad ostatnią Cracovią.

Pogoń Szczecin - Korona Kielce 1-1 (1-0)
Bramki: Radosław Majewski (4) - El Hadji Pape Djibril Diaw (65)

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)
Widzów: 6361

Reklama


Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL