Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (54 pkt.)
  • 2 .Piast Gliwice (46 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (43 pkt.)
  • 4 .Cracovia (42 pkt.)
  • 5 .Lech Poznań (42 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (41 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (41 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (40 pkt.)

Pogoń Szczecin. Dąbrowski: Nie mam się czego wstydzić

- Tydzień temu otrzymałem oficjalny komunikat, że dobrze byłoby, abym zmienił otoczenie, bo to pomoże mi więcej grać, a w Cracovii może być z tym problem. Już wtedy byłem pewny, że coś będzie trzeba zrobić - zdradza kulisy transferu do Pogoni Szczecin Damian Dąbrowski, który w Cracovii spędził siedem lat.

Przed meczem z Arką został Pan oficjalnie pożegnany. Głos się Panu łamał... Było trudno?

Reklama

- Takie pytanie od razu na początek... Naprawdę nie jest łatwo. Jest tu wielu ludzi, do których mam wielki szacunek [Dąbrowskiemu znów łamie się głoś]. Dajcie mi chwilę... Ciężko w kilku zdaniach wszystko streścić i za wszystko podziękować... Wiele zabiorę stąd wspomnień, życzę wszystkim tu jak najlepiej.. Zadajcie pytania, bo trudno mówić...

Kiedy pierwszy raz pomyślał pan, że będzie trzeba odejść z Cracovii?

- Wszystko rozegrało się w ciągu trzech ostatnich dni. Było kilka konkretnych tematów w naszej lidze, ale Pogoń była jednym z najkonkretniejszych klubów. Spodobał mi się ten pomysł. Odbyłem kilka rozmów w sprawie tego zespołu - zadzwoniłem do znajomych, którzy mieli wcześniej styczność z Pogonią i odebrałem same pozytywne sygnały. Po analizie tego, co Pogoń prezentuje i jaka jest filozofia klubu, było mi łatwiej podjąć decyzję. Wierzę, że to kolejny zespół, w którym mogę zrobić postęp.

Co zadecydowało?

- Wszyscy mówili, że to dobry kierunek. To było bardzo istotne. A później same rozmowy z klubem. Wiedziałem, że mnie chcą. To była szybka i zdecydowana decyzja. Nie było znaków zapytania, więc nie było się nad czym zastanawiać. Z trenerem Kosta Runjaiciem jeszcze nie rozmawiałem, bo mówi po angielsku, a ja aż na tyle dobrze z tym językiem sobie nie radzę. Ale to będzie mnie mobilizować, by przyłożyć się solidnie do nauki. Jutro mam zacząć treningi.

Kiedy Pan się dowiedział, że odejdzie z Cracovii?

- Kilka meczów spędzonych na ławce dało mi do myślenia. Chyba tydzień temu dostałem oficjalny komunikat, że dobrze byłoby, żebym zmienił otoczenie, bo to pomoże mi więcej grać, a w Cracovii może być z tym problem. Już wtedy byłem pewny, że coś będzie trzeba zrobić.

Trener mówi, że jest pan ofiarą przepisu o młodzieżowcu.

- Nie jest to kluczowy powód, ale na pewno jeden z kilku. Sylwester Lusiusz gra na mojej pozycji, dobrze go znam i mógł się ode mnie nauczyć paru rzeczy. Życzę mu jak najlepiej. Ma potencjał, by mnie zastąpić.

Pan do Cracovii też trafił m.in. dlatego, że był Pan młodzieżowcem.

- Dopiero ostatnio się o tym dowiedziałem. Przysięgam, że jak przychodziłem do Cracovii, to nie zdawałem sobie sprawy, że był przepis o młodzieżowcu w I lidze... 

Za trzy dni mam urodziny, podpisałem nowy kontrakt. O, powiem wam anegdotę... Dzień po rewanżu z Dunajską Stredą dostałem sygnał, że w klubowym sklepie są piłki z herbem Cracovii. Pojechałem i od razu kupiłem osiem, bo często otrzymuję prośby o przekazanie piłek na licytację, a ja zawsze chętnie pomogę. Była też super piłka do gabloty z okazji spotkania w Lidze Europy właśnie z Dunajską. Cena? Dość wysoka, ale w sklepie powiedzieli mi, że została ostatnia z 10 sztuk. Pomyślałem, że to fajna pamiątka do kolekcji. I co? Mecz z DAC był moim ostatnim w Cracovii.

Siedzenie na ławce bardzo Pana męczyło?

- Pierwsze 2-3 mecze nie były łatwe. Miałem różne myśli. Potem przystosowałem się do sytuacji. Ciężko pracowałem, by to zmienić. O grę w w rezerwach czy w sparingu z Górnikiem nie mam pretensji. Mogłem wybiegać 90 minut, przez co łatwiej będzie mi teraz wejść do Pogoni. W IV lidze pobawiliśmy się piłką, strzeliliśmy 10 bramek, więc nie pojechaliśmy odrabiać pańszczyzny. Filipowi Piszczkowi pomogło to np. zagrać z Arką w pierwszym składzie.

A miał Pan okazję wyjazdu do zagranicznego klubu?

- Było wiele rozmów i tematów, ale żadnego konkretnego. Były informacje, że trzeba czekać, a ja nie chciałem tego robić do ostatniego dnia okienka. Pogoń była konkretna i tam jest potencjał, by jeszcze się rozwinąć.

Co Pan najlepiej będzie wspominał z czasu spędzonego w Cracovii?

- Było wiele dobrych chwil. Przychodziłem w I lidze i awansowaliśmy. Dwa razy europejskie puchary, wygrane derby... To super sprawa [Dąbrowskiemu znów łamie się głos]. Nie mam się czego wstydzić.

W Krakowie przyszły na świat też pana dzieci.

- Jadą ze mną do Szczecina, choć są z Krakowa [śmiech]. Musimy tylko załatwić sprawy z mieszkaniem.

Myśli pan jeszcze o powrocie do reprezentacji Polski?

- To byłaby piękna historia - jeszcze raz dostać się do kadry po tylu kontuzjach. Ale na razie o tym nie myślę. Jak zacznę grać w Pogoni i zrobię progres, to możemy pogadać o tych sprawach.

Dowiedz się więcej na temat: Damian Dąbrowski | Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje