Pogoń Szczecin. Adam Frączczak w nietypowej roli kierowcy młodej pary

- Dzień dobry, zapraszam na salę weselną - powiedział kierowca pary młodej - Anny i Seweryna, po czym serdecznie ich uściskał. Pan młody złapał się za głowę. Nie mógł uwierzyć, że w rolę szofera wcielił się sam Adam Frączczak - napastnik Pogoni, który nie zamknął się w czterech ścianach podczas walki z chorobą.

W sierpniu u Frączczaka, który był niekwestionowanym liderem "Portowców", wykryto poważną chorobę - guza przysadki mózgowej. Adam nie poddał się.

Reklama

- Zaczynam traktować chorobę jak typową kontuzję piłkarską. Gdybym nawet musiał się rehabilitować trzy lata, żeby wrócić na jeden mecz, zrobię to - zapowiedział w rozmowie z red. Jerzym Chwałkiem z "Super Expressu".

Kilka tygodni kibic Seweryn zwrócił się do Pogoni z prośbą o pożyczenie klubowego samochodu na ślub z Anną. "Portowcy" zgodzili się, zmodyfikowali jednak kilka szczegółów. Najważniejszym było posadzenie za kierownicą Adama, który zgodził się wziąć udział w całej akcji.

Było nie tylko podwiezienie do celu, ale też ustawienie bramki weselnej, nakłonienie młodej pary, by strzelała do małej bramki, a także wręczenie prezentu ślubnego - pięknie oprawionej koszulki Pogoni.

- Od całego klubu Pogoń Szczecin mam specjalne życzenia dla Was: wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, abyście jak najczęściej gościli na naszych meczach i cała Pogoń zawsze razem! - winszował Adam Frączczak.

Całe szczęście, że kluby Ekstraklasy prześcigają się również w pomysłach marketingowych, a nie tylko w szybkości odpadania z walki o Ligę Europy.

Pogoń Szczecin, jeszcze bez Frączczaka, będzie mogli zobaczyć w akcji już w najbliższy piątek o godz. 20:30, w wyjazdowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok.

MiKi  

Dowiedz się więcej na temat: Adam Frączczak

Reklama

Reklama

Reklama