Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Kompromitacja! Pogoń Szczecin już poza Pucharem Polski

Puchar Polski miał być dla Pogoni Szczecin szansą na mentalne odbicie się po serii trzech ligowych remisów. Portowcy po raz kolejny zawiedli jednak swoich kibiców i przegrali 1-2 z II-ligowym KKS-em 1925 Kalisz.

Kosta Runjaic postanowił zamieszać nieco w swoim składzie. Korzystając z tego, że Portowcy mieli szczęście w losowaniu i trafili na teoretycznie słabszego rywala, trener mógł pozwolić sobie na to, aby dać odpocząć niektórym podstawowym zawodnikom. Na ławce usiedli między innymi Dante Stipica, Paweł Stolarski, Michał Kucharczyk czy Piotr Parzyszek.

Ciekawa była też kwestia obsady lewej obrony w zespole gości. Kontuzjowani są obaj defensorzy występujący na tej flance - Hubert Matynia i Luis Mata. W tej sytuacji trener Runjaic postanowił cofnąć do linii obrony nominalnego skrzydłowego, Rafała Kurzawę. Przed kilkoma laty grywał on na tej pozycji w Górniku Zabrze, ale raczej bez większego powodzenia.

Reklama

Puchar Polski. KKS Kalisz - Pogoń Szczecin w 1/32 finału

W pierwszym składzie znalazł się także Kamil Grosicki, który dotychczas wchodził jedynie z ławki. Skrzydłowy jest zdeterminowany, aby pokazać szczecińskim kibicom przebłyski swojej jakości. Potyczka z II-ligowcem wydawało się być ku temu dobrą okazją. Grosicki rozpoczął mecz dynamicznie i starał się współpracować z ofensywnie grającym Rafałem Kurzawą. Po jednej z akcji strzał oddawał Damian Dąbrowski. Został jednak zablokowany.

W 8. minucie groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Piłkę przed polem karnym dostał Toni Segura. Zagrał ją prostopadle w stronę Bartłomieja Płutny, a ten zdecydował się na uderzenie. Pomylił się jednak i piłka przeleciała obok bramki.

Pięć minut później grę na siebie wziął Kurzawa. Ruszył odważnie środkiem pola i został sfaulowany 20 metrów przed bramką. Sędzia podyktował rzut wolny, a do jego wykonania zgłosił się Kamil Grosicki. 83-krotny reprezentant Polski uderzył celnie, ale zdecydowanie zbyt słabo.

Puchar Polski. Dwa szybkie gole w meczu KKS-u Kalisz z Pogonią Szczecin

W pierwszych minutach spotkania kaliszanie dotrzymywali kroku wyżej notowanym gościom. Mniej więcej po kwadransie było już jednak widać różnicę dwóch klas rozgrywkowych. Gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie gospodarzy, a Pogoń próbowała rozrywać szyki obronne KKS-u. Udało się w 24. minucie. Kamil Grosicki znalazł się tuż przy linii końcowej boiska. Posłał piłkę do wbiegającego z przeciwległego skrzydła Jakuba Bartkowskiego, który uderzył bez przyjęcia i pokonał Macieja Krakowiaka.  

Szczecinianie nie nacieszyli się jednak prowadzeniem zbyt długo. W 27. minucie, po rzucie rożnym, wyrównał Filip Kendzia. Po tej bramce piłkarze KKS-u Kalisz odzyskali wiarę we własne umiejętności. Wyszli wyżej i zdecydowanie chętniej naciskali na ekstraklasowicza.

To przyniosło zamierzony efekt. W 34. Minucie Nikodem Zawistowski zerwał się z prawego skrzydła do środka, zwiódł defensywę Pogoni i uderzył niemal w samo okienko bramki strzeżonej przez Jakuba Bursztyna. Do przerwy II-ligowiec prowadził z Pogonią Szczecin 2-1. 

Pogoń Szczecin goniła wynik w Kaliszu

Kosta Runjaic wiedział, że nie ma na co czekać. W przerwie postanowił przeprowadzić dwie zmiany w składzie: Kacper Kozłowski zmienił Macieja Żurawskiego, a Michał Kucharczyk - Konstantinosa Triantafyllopoulosa. Pogoń odzyskała przewagę i coraz mocniej naciskała na rywala, ale wciąż brakowało jej konkretów.

Po godzinie gry Runjaic zdecydował się na kolejną roszadę. Miejsce bezproduktywnego Zahovicia zajął Jean Carlos. To on ustawił się najwyżej i grał jako fałszywy napastnik. Brazylijczyk był jednak niewidoczny na tle rosłych obrońców gospodarzy. Kilka minut później Runjaic posłał więc na plac gry klasyczną dziewiątkę w osobie Piotra Parzyszka.

Tymczasem przed kapitalną okazją na doprowadzenie do remisu stanął Kamil Grosicki. Skrzydłowy dostał dobre podanie od Jeana Carlosa - miał czas i miejsce na ułożenie sobie piłki na nodze - po czym uderzył tuż przy słupku. Z najwyższym trudem interweniował jednak Maciej Krakowiak. 

W ostatnich minutach szczęścia próbowali jeszcze Piotr Parzyszek, Kamil Grosicki i Michał Kucharczyk. Ani jeden strzał nie trafił jednak do bramki. Tym samym Pogoń Szczecin pożegnała się z Pucharem Polski już na etapie 1/32 finału. To kompromitacja, ale przyznać należy, że w pełni zasłużona.

Jakub Żelepień
 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje