Reklama

Reklama

Chwila prawdy Grosickiego. Liczy na niego cały Szczecin

Pogoń Szczecin rozpocznie dziś walkę w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Pierwszym rywalem „Portowców” będzie islandzki KR Reyjkavik. Kibice stawiają sprawę jasno: oczekują zwycięstwo. A swój optymizm opierają w dużej mierze na Kamilu Grosickim.

34-letni już piłkarz pokazuje, że wciąż chce mu się chcieć. Podczas gdy w mediach aż huczy od pogłosek na temat jego odejścia z Pogoni, "Grosik" inspiruje kolegów i jak mantrę powtarza, w jakim celu przyszedł do Szczecina. Chce, aby ten klub - obchodzący za 9 miesięcy 75. rocznicę powstania - w końcu coś wygrał. Najbardziej namacalne byłoby rzecz jasna trofeum za zdobycie mistrzostwa w lidze lub zwycięstwo w Pucharze Polski, ale Kamil zdaje sobie sprawę również z tego, że kibice wciąż czekają na pierwszą (!) wygraną na europejskiej scenie.

Reklama

Do tej pory podejścia była cztery. Za każdym razem w dwumeczu Pogoń okazywała się gorsza. FC Koeln, Hellas Werona, Fylkir Reyjkavik, NK Osijek. Najwyższy czas przerwać tę - bądź co bądź - niechlubną serię.

Pogoń Szczecin - KR Reyjkavik

Po pierwszym meczu z NK Osijek rok temu wydawało się, że Pogoń idzie we właściwym kierunku. W Szczecinie wicemistrz Chorwacji wypadł blado, a "Portowcy" tylko sami do siebie mogą mieć pretensje za to, że nie zdołali zdobyć choćby jednej bramki. Wówczas sytuacja w rewanżu wyglądałaby zgoła inaczej. Tymczasem po tygodniu ówcześni podopieczni Kosty Runjaica pojechali do Sławonii i tam zostali wypunktowani przez gospodarzy. W trakcie 90 minut nie stworzyli sobie ani jednej klarownej sytuacji. Osijek zagrał natomiast w sposób wyrachowany i tuż przed końcem I połowy strzelił - jak się okazało - złotego gola.

Kilka miesięcy później Kosta Runjaic - mniej oficjalnie i bardzo dyplomatycznie - zasugerował, że gdyby w lipcu miał w zespole przygotowanego do gry Kamila Grosickiego, pucharowa przygoda Pogoni nie zakończyłaby się w Chorwacji, a potrwałaby co najmniej o jedną rundę dłużej. Czy w istocie? Tego już się nie dowiemy. Nadszedł jednak nowy sezon, a ulubieniec szczecińskiej publiczności ma szansę udowodnić, że faktycznie jest tym, który robi różnicę.

Niezależnie od rangi rywala, pierwsze w historii zwycięstwo w Europie wywoła w stolicy Pomorza Zachodniego euforię. Grosicki doskonale zdaje sobie z tego sprawę, zna bowiem nastroje kibiców i wie, czego potrzebują.

Pogoń Szczecin: Kamil Grosicki asem z rękawa?

Jego doświadczenie z Premier League, Ligue 1, mundialu czy Euro będzie bezcenne. Nie ma w kadrze Pogoni drugiego zawodnika z tak bogatym piłkarskim CV. Zdaje się, że po odejściu Kacpra Kozłowskiego nie ma także drugiego, który miałby w głowie tyle niekonwencjonalnych pomysłów - i to pomimo upływu lat.

Zawodnicy "Dumy Pomorza", po kilku tygodniach spędzonych z Jensem Gustafssonem, zgodnie podkreślają, że intensywność treningów jest jeszcze wyższa niż za kadencji Kosty Runjaica. To może być dobry znak, również w kontekście Grosickiego. Jeśli bowiem okaże się, że dzięki odpowiednio poprowadzonym przygotowaniom nogi skrzydłowego znów będą nadążać za głową, lewa flanka powinna się w czwartek palić. I w okamgnieniu roztopić islandzką defensywę.

Jakub Żelepień, Interia 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL