Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Lubin 1-2 w meczu 16. kolejki Ekstraklasy

Po sześciu kolejnych meczach bez wygranej w Ekstraklasie jedenastka z Lubina znowu zwycięża. Po bramkach Jarosława Jacha i Łukasza Janoszki "Miedziowi" pokonali na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-1. "Górale" na wygraną na swoim stadionie czeka od 2 czerwca…

Przed spotkaniem trenerom obu zespołów - Robertowi Podolińskiemu i Piotrowi Stokowcowi, nie brakowało problemów personalnych. W jedenastce "Górali" w ostatniej chwili wypadł kontuzjowany kapitan Marek Sokołowski. Nie zdołał się też na czas wykurować Damian Chmiel. Z kolei u lubinian za kartki musiała pauzować dwójka filarów defensywy, bramkarz Konrad Forenc, a także obrońca Maciej Dąbrowski. Zagłębie na ławce miało aż czterech nastolatków! 

Reklama

Gospodarzom bardzo zależało na przerwaniu fatalnej passy u siebie, gdzie nie wygrali w tym sezonie żadnego spotkania. Tym bardziej w spotkaniu z rywalem, któremu w ostatnim czasie w lidze nie idzie najlepiej.   

Mecz rozpoczął się jednak od ataków gości. Już w 3 minucie przed dobrą okazją do zdobycia bramki stanął Łukasz Janoszka. Piłkarz Zagłębia trafił jednak tylko w ręce Emilijusa Zubasa. Dziesięć minut później groźny strzał zza pola karnego oddał Jarosław Kubicki. Piłka przeleciała jednak tuż nad poprzeczką bramki "Górali". W pierwszych kilkunastu minutach zespół z Lubina miał przewagę w środku pola i częściej utrzymywał się przy piłce. Z dobrej strony pokazywał się Krzysztof Janus czy Krzysztof Piątek. Miejscowi mieli w tym czasie problemy z wyprowadzeniem składnej akcji. 

Wszystko zmieniło się po około 20 minutach. Sygnał do ataku dał Robert Demjan. Pod strzale doświadczonego zawodnika i interwencji Martina Polaczka, piłka wylądowała na bocznej siatce. W chwilę później, potężne uderzenie zza linii 16 metrów w wykonaniu Adama Mójty, wylądowało na słupku bramki Zagłębia. 

"Górale" zdobyli przewagę w polu, gdzie z bardzo dobrej strony pokazywał się Jakub Kowalski. W 31. minucie indywidualna akcja skrzydłowego bielszczan skończyła się interwencją obrońców rywala i rzutem rożnym. W końcówce pierwszej połowy kolejny świetny rajd Kowalskiego, tym razem przeprowadzony z lewej strony, zakończył się wstrzeleniem piłki w pole karne, która trafiła wprost pod nogi Demjana. Ten wiedział już co z nią zrobić i z kilku metrów płaskim strzałem zaskoczył Polaczka. Dla kapitana Podbeskidzia była to czwarta bramka w tym sezonie. 

Kiedy wydawało się, że "Górale" do szatni zejdą z jednobramkową przewagą, bezsensowny faul tuż przy linii bocznej popełnił słabo grający Adam Deja. Zawodnik Podbeskidzia został ukarany żółtą kartką, a wolnego wykonywał Djordje Czotra. Dokładnie wrzucił w pole karne bielszczan, gdzie najlepiej znalazł się zastępujący Drągowskiego Jarosław Jach i strzałem głową z kilku metrów skierował piłkę do siatki. Dla młodzieżowego reprezentanta Polski, to premierowe trafienie w Ekstraklasie. 

Jak się okazało, był to kluczowy moment meczu. Dlaczego? Bo zaraz po przerwie był już 1-2 dla Zagłębie. Obrońcy "Górali" przysnęli przy wyrzucie z autu. Piłka trafiała do Janusa, który wrzucił ją wprost na głowę Janoszki. Ten celnym uderzeniem pod poprzeczkę zaskoczył Zubasa. Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a "Miedziowi" mogli zdobyć kolejnego gola. Janus uprzedził obrońców i interweniującego Zubasa, ale piłka nieznacznie minęła cel. Mało skoncentrowani "Górale" nie wiedzieli co się dzieje. 

W 55. minucie znowu było groźnie pod bramką bielszczan. Na szczęście dla Podbeskidzia ofensywnie grający Czotra zamiast strzelać, to niepotrzebnie dośrodkowywał. Bielszczanie, podobnie jak na początku pierwszej części, znowu prezentowali się bardzo słabo i mieli problemy ze skonstruowaniem składnej akcji, a z tymi które stwarzali, to radził sobie Polaczek.   

W 59. minucie na bramkę zespołu z Lubina strzelał celnie Deja, w 67. minucie groźnie z prawej strony dośrodkowywał Mateusz Szczepaniak, ale bramkarz Zagłębia był na posterunku. 

Polaczek miał też sporo szczęścia. W 73. minucie po dośrodkowaniu Mójty i strzale głową Demjana, piłka ponownie wylądowała na słupku strzeżonej przez niego bramki. W końcówce bielszczanie atakowali już całym zespołem. W 75. minucie z około 20 metrów uderzał Mateusz Możdżeń. Futbolówka minęła jednak cel. W chwilę później Polaczek w świetnym stylu obronił piłkę po strzale Krystiana Nowaka. Podbeskidzie znowu przeważało, a lubinianie nastawili się na kontry. Po jednej z nich, w 80. minucie Krzysztof Piątek o mało co nie zaskoczył Zubasa.    

W 88. minucie głowami zderzyła się dwójka piłkarzy Damian Zbozień i Mateusz Szczepaniak. Obrońca Zagłębia długo nie podnosił się z boiska. W końcu opuścił je z rozbitą i krwawiącą głową, a karetka natychmiast odwiozła go do szpitala. 

Ostatnie kilka minut drużyna trenera Stokowca musiała sobie radzić w osłabieniu, bo wcześniej limit zmian w zespole gości został wykorzystany. W doliczonych czterech minutach bielszczanom nie udało się już nic zdziałać i ostatecznie Podbeskidzie nie wygrało już siódmego meczu w tym sezonie u siebie, a za tydzień na swoim terenie zagra z Legią.

Po meczu powiedzieli:

Robert Podoliński (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): "Dziś trochę za wcześnie zaczęliśmy przerwę i nieco za późno wyszliśmy po niej z szatni. To wystarczyłoby za cały komentarz. Momentami graliśmy niezły mecz. Zbyt łatwo oddaliśmy jednak przewagę jednej bramki. To był taki mecz, że utrzymując do przerwy 1-0 przy dzisiejszej dyspozycji (...) bylibyśmy w stanie wygrać. Szkoda, że po raz kolejny u siebie, przy tak dobrym dopingu kibiców, nie udało się nam wygrać. Czekamy na zwycięstwo. Mamy kolejny mecz u siebie z Legią Warszawa. Będziemy chcieli się zrehabilitować".

Piotr Stokowiec (trener KGHM Zagłębia Lubin): "Przychodzą takie mecze, gdy trzy punkty są bardzo ważne. Mimo że mamy w klubie specjalny program wprowadzania zawodników z akademii i gry wychowankami, to jednak wyniki też są istotne. Teraz wystąpił taki trudny moment dla wielu młodych zawodników i potrzebowaliśmy zwycięstwa. Odnieśliśmy je po ciekawym i emocjonującym spotkaniu. (...) Wynik mógł być całkowicie inny, ale dopisało nam dziś szczęście".

Michał Zichlarz

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Lubin 1-2 (1-1)

Bramki: 1-0 Robert Demjan (41.) 1-1 Jarosław Jach (45.) 1-2 Łukasz Janoszka (49.) 

Podbeskidzie: Emilijus Zubas - Adam Pazio, Krystian Nowak, Kristian Kolcak (71. Frank Adu Kwame), Adam Mójta - Jakub Kowalski (84. Kamil Jonkisz), Adam Deja, Kohei Kato, Mateusz Możdżeń, Mateusz Szczepaniak - Robert Demjan. 

Zagłębie: Martin Polaczek - Damian Zbozień, Lubomir Guldan, Jarosław Jach, Djordje Czotra - Łukasz Janoszka (86. Jan Valsko), Jarosław Kubicki, Łukasz Piątek, Krzysztof Janus (77. Aleksandar Todorovski) - Michal Papadopulos (65. Adrian Rakowski), Krzysztof Piątek.

Żółte kartki: Adam Deja, Adam Mójta - Podbeskidzie. Jarosław Jach, Adrian Rakowski - Zagłębie. 

Sędziował:  Szymon Marciniak (Płock) . Widzów: 4000 

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje