Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Szczecin 2-3

Ruszył nowy sezon T-Mobile Ekstraklasy. Inauguracja odbyła się w Bielsku-Białej, gdzie miejscowe Podbeskidzie podejmowało Pogoń Szczecin. Kibice zobaczyli pięć goli, a mecz zakończył się zwycięstwem "Portowców" 3-2 (1-1). Trzy punkty podopiecznym Dariusza Wdowczyka zapewnił Adam Frączczak w doliczonym czasie gry.

W letniej przerwie spore zmiany kadrowe zaszły w ekipie Podbeskidzia, co ma uchronić zespół przed powtórką z zeszłego sezonu, czyli dramatyczną walką o utrzymanie. Do ekipy "Górali" wrócili m.in. Robert Demjan i Sylwester Patejuk. Pogoń natomiast nie szalała na rynku transferowym.

Na pierwszego gola w nowym sezonie kibice nie musieli czekać zbyt długo. Już w 9. minucie Podbeskidzie objęło prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Maciej Iwański, a Bartłomiej Konieczny ładnym strzałem głową w krótki róg zmusił do kapitulacji Radosława Janukiewicza. Kilka minut później przed szansą stanął Anton Sloboda, który jednak zamiast do siatki, posłał piłkę w trybuny.

Po kwadransie przebudzili się goście. Adam Frączczak przyjął futbolówkę na 16. metrze, obrócił się i strzelił mocno po ziemi. Richard Zajac był jednak na posterunku. W 23. minucie składną akcję przeprowadziło Podbeskidzie. Gospodarze "rozklepali" obronę "Portowców". Iwański z ostrego kąta uderzył w krótki róg, ale Janukiewicz nie dał się zaskoczyć.

Potem zdecydowali lepiej prezentowali się podopieczni Dariusza Wdowczyka. W 26. minucie Frączczak trafił w słupek, ale w 29. minucie już nic nie uratowało Podbeskidzia. Rafał Murawski posłał znakomite prostopadłe podanie w pole karne. Jeden z obrońców gospodarzy "złamał" linię spalonego i w efekcie w sytuacji sam na sam znalazł się Łukasz Zwoliński. Napastnik Pogoni okazji nie zmarnował posyłając piłkę do siatki obok próbującego ratować sytuację Zajaca.

W 38. minucie bramkarz "Górali" znów był w opałach po strzale głową Mateusza Matrasa. W sukurs przyszedł mu Sloboda, który wybił piłkę z linii bramkowej. Tuż przed końcem pierwszej części Pogoń przeprowadziła kontrę, którą rozpoczął Dominik Kun. Piłka dotarła do Zwolińskiego, który nie namyślając się długo przymierzył z 14 metrów. Zajac w świetnym stylu sparował futbolówkę na rzut rożny.

Reklama

Przerwa lepiej podziałała na podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego. W 53. minucie Damian Chmiel dośrodkował z lewego skrzydła. Marek Sokołowski wyskoczył wyżej od Mateusza Lewandowskiego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

Kwadrans przed końcem kapitan Podbeskidzia mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Rezerwowy Piotr Malinowski przeprowadził rajd lewą stroną i dośrodkował w pole karne. Nadbiegający Sokołowski nie trafił jednak czysto w piłkę. Malinowski z dobrej strony pokazał się także w 78. minucie, kiedy to oddał groźny strzał z dystansu. Janukiewicz końcami palców przeniósł piłkę nad poprzeczkę.

Pogoń walczyła do końca o choćby punkt i została za to nagrodzona. W 87. minucie Wojciech Golla świetnie zacentrował z prawego skrzydła. Zajac nie wyszedł do tego zagrania i to był błąd, bo zamykający akcję Maciej Dąbrowski celnie strzelił głową.

W doliczonym czasie gry Frączczak ładnie strzelił, ale Zajac zdołał odbić piłkę. Napastnik "Portowców" zadał jednak decydujący cios. Frączczak z okolic lewego narożnika pola karnego posłał piłkę "za kołnierz" bramkarza Podbeskidzia i w ten sposób Pogoń wywalczyła komplet punktów.

Po meczu powiedzieli:

Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): "Przypomniałem sobie jak boli porażka przed własną publicznością. Zdarzyło się to po raz pierwszy od kiedy jestem w Bielsku-Białej i to na inaugurację sezonu. Boli to tym bardziej, że mecz był wygrany. Przegraliśmy go w ostatniej akcji. Taki jest sport. Trzeba się pozbierać i spróbować wszystko naprawić. Jest nad czym pracować. Ten mecz pokazał, gdzie są rezerwy. Po pięciu spotkaniach będziemy mądrzejsi. Myślę, że w tym czasie coś na nasze konto wpadnie".

Dariusz Wdowczyk (trener Pogoni Szczecin): "To był emocjonujący mecz. Końcówka pierwszej połowy należała do nas. Mieliśmy więcej szans na strzelenie kolejnej bramki, która uspokoiłaby nasze poczynania. Druga połowa i znów stracony gol. Cały czas mówiliśmy sobie, że będziemy walczyli do końca. Nawet po wyrównującej bramce, gdy zostało pięć minut, jedyny przekaz ode mnie był: gramy do końca i walczymy o trzeciego gola. Udało się to w końcówce. Cieszymy się z trzech punktów, bo Podbeskidzie u siebie zawsze jest groźne"

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Szczecin 2-3 (1-1)


Bramki: 1-0 Konieczny (9.), 1-1 Zwoliński (29.), 2-1 Sokołowski (53.), 2-2 Dąbrowski (87.), 2-3 Frączczak (90.)

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 3 100.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Frank Adu Kwame, Dariusz Pietrasiak, Bartłomiej Konieczny, Tomasz Górkiewicz - Damian Chmiel (73. Piotr Malinowski), Maciej Iwański, Wojciech Trochim (46. Sylwester Patejuk), Anton Sloboda, Marek Sokołowski - Robert Demjan (84. Artur Lenartowski).

Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz - Mateusz Lewandowski (66. Jakub Bąk), Hernani, Wojciech Golla, Sebastian Rudol - Dominik Kun (64. Patryk Małecki), Rafał Murawski (73. Maciej Dąbrowski), Takuya Murayama, Mateusz Matras, Adam Frączczak - Łukasz Zwoliński.

Terminarz T-Mobile Ekstraklasy

Typuj wyniki T-Mobile Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Podbeskidzie Bielsko-Biała | Pogoń Szczecin | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje