Reklama

Reklama

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Legia Warszawa 2-2 w 17. kolejce Ekstraklasy

Dramatyczny mecz w Bielsku-Białej. Jedenastka z Warszawy od 40 minuty grała z przewagą jednego zawodnika, po tym, jak z boiska wyleciał obrońca Górali Kristian Kolcak. Legii udało się jednak tylko zremisować, a punkt celnym strzałem uratował w 93 minucie Stojan Vranjes.

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, strzelcy, tabela

Na mecz z Legią w Bielsku-Białej sprzedano komplet biletów. Kibice chyba wiedzieli co robią, bo w pierwszych minutach przecierali oczy ze zdumienia. Gdyby ich ulubieńcy wykazali się większą skutecznością, albo w słabszej formie był Arkadiusz Malarz, to po dwudziestu kilku minutach Górale mogli prowadzić trzema golami! 

Zaczęło się od składnej akcji kwartetu Kowalski - Możdżeń - Szczepaniak - Demjan. Ten ostatni świetnie zakończył akcję kolegów i z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Dla Roberta Demjana było to już 5 trafienie w tym sezonie. Piłkarze Podbeskidzia nie poprzestali na tej bramce. Dalej groźnie kontratakowali i byli bliscy zdobycia kolejnych bramek. W 17 minucie na lewym skrzydle bardzo dobrze znalazł się Kohei Kato. Japończyk urwał się graczom rywala i dobrze uderzył. Na szczęście dla legionistów skuteczną interwencją popisał się Malarz. Sześć minut później bramkarz Legii znowu ratował kolegów. Tym razem obronił piłkę po kolejnym groźnym strzale aktywnego Demjana.  

Reklama

Wicemistrzowie Polski w pierwszych minutach kompletnie zawodzili. Widoczny był tylko harujący za dwóch Guilherme czy Aleksandar Prijović. Po akcji tego duetu ten drugi strzelał obok bramki gospodarzy w 28 minucie. W chwile później z celnym uderzeniem Brazylijczyka poradził sobie Emilijus Zubas. 

Przełomowym momentem spotkania była 40 minuta. Na swojej połowie piłka za bardzo odskoczyła Kristianowi Kolczakowi. Słowacki obrońca za wszelką cenę chciał ją odzyskać i niepotrzebnie wszedł wślizgiem w nogi Guilherme. Wyglądało to na tyle groźnie, że sędzia Bartosz Frankowski bez zastanowienia pokazał  piłkarzowi Górali czerwoną kartkę. Do tego na murawie się zagotowało, bo wściekły Guilherme z pięściami rzucił się na rywala. Musieli interweniować nawet asystenci arbitra. 

Grająca z przewagą jednego zawodnika w polu Legia rzuciła się do ataku i o mało co, jeszcze do przerwy, nie wyrównała. Na szczęście dla gospodarzy, piłka po strzale z wolnego w wykonaniu Tomasza Brzyskiego w 45 minucie wylądował nie w siatce, a na słupku.  

W pierwszych minutach drugiej części fani na trybunach znowu byli zdziwieni. Wydawało się, że przyjezdni rzucą się do ataków i szybko będą chcieli odrobić straty, tym bardziej, że bielszczanie grali w dziesiątkę. Tymczasem gra zespołu Stanisława Czerczesowa była tak beznadziejna, jak do przerwy. 

Po niespełna godzinie szkoleniowiec Legii wpuścił więc na boisko, w miejsce Prijovicia, Arkadiusza Piecha. Na boisku zrobiło się ciekawie. Dla zespołu z Warszawy bramki mogli zdobyć Stojan Vranjes czy Nemanja Nikolić. Z drugiej strony przed szansą podwyższenia wyniku na 2-0 stanął Demjan. W dobrej stuacji przestrzelił. W końcu dał o sobie znać Piech. W 66 minucie w sytuacji sam na sam przestrzelił. Dwie minuty później świetnym podaniem obsłużył Nikolicia. Tan idealnie przyjął piłkę i technicznym strzałem zaskoczył Zubasa. To już 17 gol w Ekstraklasie reprezentanta Węgier. 

Do bardzo kontrowersyjnej sytuacji doszło w 78 minucie. Ondrej Duda wślizgiem sfaulował Mateusza Możdżenia. Wydawało się, że zdarzenie miało już miejsce w polu karnym gości. Sędzia zdecydował jednak inaczej i przyznał Góralom tylko rzut wolny. Gospodarze mieli o to sporo pretensji do Bartosza Frankowskiego.  

W 86 minucie bielszczanie przeprowadzili kolejną składną akcję. Kato zagrał do rezerwowego Kamila Jonkisza, ten odegrał do wchodzącego lewą stroną Adama Mójty, który ostrym strzałem w długi róg zaskoczył Malarza. Sensacja! 

Kiedy wydawało się, że bielszczanie wygrają pierwszy mecz w tym sezonie u siebie, już w doliczonym czasie, Michał Kucharczyk daleko z autu wyrzucił piłkę w pole karne rywala. Trafiła ona pod nogi Stojana Vranjesa, który doprowadził do wyrównania. Był już 93 minuta gry.

Michał Zichlarz

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Legia Warszawa 2-2

Bramki: 1-0 Robert Demjan (6.) 1-1 Nemanja Nikolić (68.) 2-1 Adam Mójta (86.) 2-1 Stojan Vranjes (90.+3)

Podbeskidzie: Emilijus Zubas - Adam Pazio, Kristian Kolcak, Krystian Nowak, Adam Mójta - Jakub Kowalski (90. Dariusz Kołodziej), Adam Deja, Mateusz Możdżeń, Mateusz Szczepaniak, Kohei Kato- Robert Demjan (67. Kamil Konkisz). 

Legia: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź (80. Michał Żyro), Igor Lewczuk, Tomasz Jodłowiec, Tomasz Brzyski - Guilherme (67. Ivan Trickovski), Stojan Vranjes, Ondrej Duda, Michał Kucharczyk - Aleksandar Prijović (59. Arkadiusz Piech), Nemanja Nikolić. 

Żółte kartki: Ondrej Duda, Igor Lewczuk, Tomasz Jodłowiec - Legia. 

Czerwona kartka: Kristian Kolcak - Podbeskidzie

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 4373.

Reklama

Reklama

Reklama