Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (9 pkt.)

Marek Sokołowski: Przykro, żal, szkoda...

Prawie 6 tysięcy kibiców przyszło zobaczyć ostatni mecz "Górali" w Ekstraklasie. Jedenastka z Bielska-Białej, po pięciu sezonach gry wśród najlepszych, spada do pierwszej ligi. W Podbeskidziu już jednak myślą o tym, co będzie. - Nie obawiamy się o sytuację finansową. Mamy wsparcie ze strony miasta i sponsorów - deklaruje Tomasz Mikołajko, prezes Podbeskidzia.

Po przegranym 3-4 meczu z Wisłą Kraków, piłkarze Górali długo żegnali się z kibicami. Były wspólne zdjęcia, autografy, rozmowy. O stypie nie było mowy. - Spodziewałem się tego, że po tym, jak przegraliśmy wysoko z Górnikiem Łęczna i spadliśmy z Ekstraklasy, to na nasz mecz z Wisłą przyjdzie mało fanów, a dziś było ich na trybunach całkiem sporo. Szkoda, że nie udało się dla nich wygrać. W naszej grze za dużo było jednak strat i błędów - komentował po spotkaniu Kohei Kato. Japończyk już jutro wraca do siebie do domu. Dalej jednak chce grać w Europie. Być może, jeśli działacze porozumieją się z menedżerem Kato, to w kolejnym sezonie również będzie piłkarzem bielskiego klubu. 

Reklama

- Zabrakło nam punktu, żeby być w raju. Niestety, w grupie spadkowej chłopaki nie dały rady. Teraz odpoczniemy dzień czy dwa i bierzemy się ostro do roboty - zaznacza prezes Mikołajko. 

- W ostatnim meczu sezonu ciężko było znaleźć motywację. Z Wisłą grało się ciężko. Zresztą co mówić o meczu, w którym traci się cztery bramki. Co dalej? Nie wiem. Ja mam dalej przez rok ważny kontrakt. Na pewno wkrótce będę rozmawiał z działaczami - tłumaczy z kolei Interii Emilijus Zubas. Litewski bramkarz, mimo spadku zespołu, należał do najlepszych w drużynie i wydaje się, że będzie mógł liczyć na oferty z Ekstraklasy. 

Pod znakiem zapytania stoi też przyszłość doświadczonego Marka Sokołowskiego. 

- Czy to mój najgorszy dzień w karierze? Ten był po meczu w Łęcznej, gdzie straciliśmy szansę na utrzymanie. Na pewno jest przykro, żal i szkoda, że tak się stało. Co do mnie, to muszę teraz odpocząć i pomyśleć. Jeśli jednak klub dalej będzie mnie chciał, to zdecyduję się dalej grać. Ostateczne decyzje zapadną pewnie w czerwcu. W grę wchodzą tylko występy w Podbeskidziu. O innym klubie nie ma mowy, tym bardziej, że ze słów prezesa wynika, że zostają sponsorzy, a w kolejnym sezonie będzie walka o awans, tak, żeby się szybko podnieść i żeby nie było stagnacji - podkreśla 38-letni kapitan Podbeskidzia. 

Michał Zichlarz, Bielsko-Biała   

Dowiedz się więcej na temat: Marek Sokołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje