Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Maciej Iwański: Bramki w ogóle nie smakują

- Te bramki w ogóle nie smakują. Trzy punkty są zdecydowanie ważniejsze od indywidualnych popisów - powiedział po meczu z Wisłą Kraków, strzelec dwóch bramek dla Podbeskidzia Bielsko-Biała, Maciej Iwański. "Biała Gwiazda" po dramatycznym pościgu wygrała 3-2.

- To my mieliśmy pokazać charakter i pokazywaliśmy go do straty pierwszej bramki. Później zdecydowanie się cofnęliśmy i każda nasza strata napędzała ataki Wisły Kraków. Za krótko utrzymywaliśmy się przy piłce. Nie potrafiliśmy wybić z rytmu Wisły i oddalić gry od własnej bramki.

Iwański odniósł się także do agresywnej gry "Górali". Zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego kończyli mecz w dziewiątkę:

- Niepotrzebnie zrobiło się tak kolorowo. Rzut karny nie wiem. Być może Thomas (Piotr Tomasik - przyp. red.) ciągnął Sarkiego, ale Sarki ciągnął wcześniej Thomasa. Sędzia widział tylko końcową akcję. Gdyby tego nie podyktował, mogłoby się skończyć zupełnie inaczej.

Reklama

Iwański strzelił w tym meczu dwa gole:

- Te bramki w ogóle nie smakują. Trzy punkty są zdecydowanie ważniejsze od indywidualnych popisów. Dzisiaj mieliśmy to szczęście, że grał ze mną Adaś Deja. Jest on bardziej defensywnym zawodnikiem i mogłem częściej zapędzać się pod bramkę rywali.

- W szatni po meczu była złość. Bo wygrywać na wyjeździe z Wisła 2-0 i przegrać 2-3 w takich okolicznościach... Zupełnie niepotrzebnie. Jeszcze czterech zawodników wypada na następny mecz - zakończył Iwański.

Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje