Reklama

Reklama

Kohei Kato: Naszym celem jest pierwsza ósemka

Kohei Kato trafił do bielskiego klubu latem. Jesienią, podobnie jak całemu zespołowi, szło mu różnie. Wiosną jest jednak w świetnej formie. Jest bardzo mocnym punktem rewelacyjnie spisującej się w rundzie wiosennej drużyny. - Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy. W zespole jest bardzo dobra atmosfera. To procentuje na boisku - mówi w rozmowie z Interią.

26-letni Kato ma za sobą grę już na trzech kontynentach. W piłkę zaczynał grać u siebie w domu w Japonii w wieku 6 lat. Kilka lat temu postanowił wyjechać i spróbować szczęścia za granicą. Występował w Argentynie, a potem w Czarnogórze. Z FK Rudar Pljevlja trafił latem zeszłego roku do zespołu "Górali". 

Świetną formą imponuje zwłaszcza w ostatnich tygodniach, w których ekipa trenera Roberta Podolińskiego spisuje się znakomicie. 10 punktów w czterech meczach sprawiły, że w przeciągu kilku tygodni bielszczanie przesunęli się z 16 na 11 miejsce w tabeli Ekstraklasy i mają spore szanse na awans do grupy mistrzowskiej. 

Reklama

Po piątkowym, remisowym meczu z Koroną 1-1, Kato nie miał jednak zadowolonej miny. - Nie czuję się dobrze. W tym spotkaniu straciliśmy punkty. Prowadziliśmy, mieliśmy praktycznie wygrany mecz, żeby stracić gola w końcówce. Szkoda, że tak się stało. To dla mnie bardzo duże rozczarowanie - podkreślał. 

Teraz przed Podbeskidziem mecz w piątek z wiceliderem Ekstraklasy Piastem. - To na pewno silny zespół. Mamy jednak realne szansę, żeby tam wygrać. Po ostatniej dobrej passie nie jesteśmy już w takiej sytuacji, że za wszelką cenę musimy wygrać. Możemy spokojnie wybiec na boisko i pokazać co potrafimy. Naszym celem jest pierwsza ósemka. Żeby się tam znaleźć, to trzeba jednak na to dalej ciężko pracować - zaznacza Kato. 

Marzeniem pracowitego Japończyka jest gra w reprezentacji swojego kraju. Ten pracowity pomocnik wzoruje się na świetnym angielskim pomocniku Paulu Scholsie, byłej gwieździe Manchesteru United. Teraz lubi oglądać w akcji grę Hiszpana Andresa Iniesty. Po kilku miesiącach pobytu w Polsce czuje się u nas bardzo dobrze. Tęskni jednak za japońskim sushi. Jak mówi, te serwowane u nas, choć jest dobre, to jednak w niczym ma się do tego, które można zjeść w jego kraju. 

Kato zaznacza, że dobra gra bielszczan w rundzie wiosennej nie jest przypadkiem. W pięciu tegorocznych meczach lepszy bilans od Podbeskidzia ma tylko liderująca w Ekstraklasie Legia, która zdobyła 12 punktów. "Górale" i Zagłębie zdobyli ich po dziesięć.  

- Ciężko pracowaliśmy w okresie przygotowawczym. Procentuje to teraz na boisku. W drużynie jest też bardzo dobra atmosfera. To wszystko sprawia, że są dobre rezultaty - tłumaczy Kato. Japońskiego piłkarza pytamy, jak idzie mu z polskim. - Dziękuję i proszę bardzo - mówi z uśmiechem. 

Michał Zichlarz, Bielsko-Biała

 Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL