Reklama

Reklama

Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5-1 w 36. kolejce Ekstraklasy

Górnik Łęczna rozbił Podbeskidzie Bielsko-Biała 5-1 i jest już bardzo blisko utrzymania. Jednocześnie goście, po pięciu latach, żegnają się z Ekstraklasą. Oprócz "Górali" spadnie jeden z Górników - ten z Łęcznej, albo z Zabrza.

Ekstraklasa - sprawdź sytuację w walce o utrzymanie

Blisko dwa lata temu, gdy Robert Podoliński przejmował Cracovię, bardzo chciał ściągnąć pod Wawel Grzegorza Piesia, którego doskonale zna ze wspólnej pracy w Dolcanie Ząbki. Dziś pomocnik, już w barwach Górnika Łęczna, już w 36. minucie pogrzebał nadzieje szkoleniowca na utrzymanie Podbeskidzia Bielsko-Biała w Ekstraklasie.

Ta historia miała potoczyć się zupełnie inaczej. Jeszcze ponad miesiąc temu piłkarze z Bielska-Białej cieszyli się z awansu do grupy mistrzowskiej. Zabieg Lechii sprawił jednak, że gdańszczanie wycofali skargę dotyczącą ujemnego punktu i tym samym bielszczanie wylądowali w grupie spadkowej, kosztem Ruchu Chorzów. Przez dwa dni mieli pewne utrzymanie, dziś spadają z ligi.

- Mieliśmy cukierka, którego ktoś nam zabrał - mówił wówczas Interii Mateusz Szczepaniak. I ta sytuacja doskonale odzwierciedla nastroje w drużynie po ostatniej kolejce rundy zasadniczej. Piłkarze Podbeskidzia się załamali i nie potrafili wykrzesać z siebie wystarczająco dużo, by uratować Ekstraklasę dla Bielska-Białej.

Reklama

Kluczowy był wtorkowy mecz z Górnikiem Łęczna. Gdyby goście wygrali, nie tylko byliby dużo bliżej utrzymania, ale też zdystansowaliby łęcznian, jednego z najważniejszych rywali. Można więc było upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, a tak powrót do Bielska-Białej będzie wyjątkowo przykra.

Gospodarze, którzy w ostatnim czasie zmienili trenera - Jurija Szatałowa zastąpił Andrzej Rybarski - przeprowadzili akcję w stylu, do jakiego przyzwyczaili kibiców. Prawą stroną Grzegorz Bonin ograł Adama Mójtę i niemal z końcowej linii dośrodkował idealnie na głowę Przemysława Pitrego. Ten uderzył spokojnie i było 1-0.


Po kilkunastu minutach podwyższył Piesio. Strzelił z dystansu, a po drodze piłka jeszcze odbiła się od Pawła Baranowskiego i zmyliła Emilijusa Zubasa. Pomocnik Górnika cieszył się z bramki, a chyba najsmutniejszym człowiekiem na stadionie w Łęcznej był Podoliński, który doskonale zna zawodnika łęcznian.

Wynik 2-0 oznaczał, że z ligą żegna się drużyna Podbeskidzia. Piłkarze z Bielska-Białej mieli jednak jeszcze cień nadziei.

Po zmianie stron z dystansu próbowali m.in. Mateusz Możdżeń i Robert Demjan, ale piłka nie wpadła do siatki. I to by było na tyle, bo piłkarze Podbeskidzia grali tak, jakby ktoś spuścił z nich powietrze. Nie mieli pomysłu na grę, ani wiary w to, że można zmienić wynik. 

Kliknij i czytaj dalej!

Górnik natomiast precyzyjnie wykorzystywał opieszałość gości. W 67. minucie po indywidualnej akcji trafił Bonin, a osiem minut później podwyższył Tomasz Nowak.

W 80. minucie rozmiary porażki zmniejszył Adam Deja. Jego gol jest jednak tylko na otarcie łez. 

W doliczonym czasie gry gwóźdź do trumny bielszczanom wbił Bonin, który wykończył ładną akcję Bartosza Śpiączki.

Podbeskidzie po pięciu latach spada z Ekstraklasy, a w Bielsku-Białej szykuje się prawdziwa stypa. Łęcznianie natomiast wciąż nie są pewni utrzymania, choć musiałaby wydarzyć się katastrofa, by spadli z ligi. Remis w ostatnim meczu we Wrocławiu ze Śląskiem sprawi, że nie będą musieli oglądać się na innych.

Powiedzieli:

Robert Podoliński (trener Podbeskidzia): "Po stracie pierwszej bramki musieliśmy zaatakować, ale mieliśmy ogromne problemy z utrzymaniem piłki z przodu, natomiast błędy popełnialiśmy w obronie. Przepraszam kibiców, zwłaszcza tych, którzy jeździli za nami po Polsce, że ich zawiedliśmy".

Andrzej Rybarski (trener Górnika): "Byliśmy w trudnej sytuacji i najważniejsze, że poradziliśmy sobie od strony mentalnej z tą presją. Drużyna pokazała, iż potrafi grać. Dzisiaj mogliśmy zagrać ofensywnie, ale nie z każdym przeciwnikiem jest to możliwe. W szatni przed meczem powiedziałem zawodnikom, że w nich wierzę i się nie zawiodłem". 

Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5-1 (2-0)

Bramki: 1-0 Przemysław Pitry (17.), 2-0 Grzegorz Piesio (36.), 3-0 Grzegorz Bonin (67.), 4-0 Tomasz Nowak (75.), 4-1 Adam Deja (80.), 5-1 Bonin (90.+1.).

Żółta kartka - Podbeskidzie Bielsko-Biała: Marek Sokołowski, Paweł Baranowski.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 4 056.

Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak - Paweł Sasin (80. Łukasz Mierzejewski), Radosław Pruchnik, Tomislav Bozic, Leandro - Grzegorz Bonin, Maciej Szmatiuk, Tomasz Nowak, Jan Bednarek (78. Łukasz Bogusławski), Grzegorz Piesio - Przemysław Pitry (68. Bartosz Śpiączka).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Emilijus Zubas - Oleg Wierietiło (89. Bartosz Jaroch), Jozef Piacek, Paweł Baranowski, Adam Mójta - Jakub Kowalski (56. Samuel Stefanik), Mateusz Możdżeń, Marek Sokołowski, Kohei Kato (66. Adam Deja), Damian Chmiel - Robert Demjan. 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy