Reklama

Reklama

Zła passa minęła, presja puściła. ''Teraz trzeba to potwierdzić''

- Kiedy przegrywa się pierwsze trzy ligowe mecze w sezonie to można wyczuć presję. Teraz jednak atmosfera się poprawiła, presja zeszła, choć, żeby nie wróciła, musimy punktować dalej - mówi Interii František Plach, bramkarz Piasta Gliwice

František Plach jest zawodnikiem Piasta od 2018 roku. Wiele w tym klubie zdążył przeżyć - od stanów euforycznych, związanych choćby z mistrzostwem, po dołujące - kiedy drużynie kompletnie nie szło. W obecnym sezonie start był fatalny, trzy porażki w pierwszych trzech meczach, ale wydaje się, gliwicka drużyna zaskakującym zwycięstwem z Cracovią w czwartej - doszła do siebie. W każdym razie wyszła ze strefy spadkowej, a trener Waldemar Fornalik liczy jeszcze na transfery do drużyny.  

Paweł Czado: Denerwował się pan tym nieudanym startem Piasta, czy raczej koncentrował na tym, że koniec złej passy wreszcie musi nadejść?

Reklama

František Plach: - Na pewno nie tak wyobrażałem sobie ten początek, ale rzeczywiście wierzyłem, że się to odwróci i że nadejdzie mecz, w którym się przełamiemy, spotkanie które skończy tę złą serię. I tak się stało. Jednak kiedy przegrywa się trzy pierwsze ligowe mecze w sezonie to można wyczuć presję. Teraz jednak atmosfera się poprawiła, presja zeszła, choć, żeby nie wróciła, musimy punktować dalej. Najważniejsze to potwierdzić wyjście z dołka dobrym wynikiem w kolejnym meczu. 

František Plach: Wierzyliśmy, że zła passa się skończy. I się skończyła

Tę presję nakładał pan sam na siebie czy wyczuwał wyczuwał raczej zdenerwowanie ludzi w klubie?

- Odczuwałem presję w klubie i wcale jej się nie dziwię, w takich sytuacjach zawsze zaczyna się nerwowość, da się odczuć, że coś jest nie tak. Z drugiej strony nikt nie miał zamiaru się poddawać, a wszyscy w drużynie wierzyliśmy, że wszystko się zmieni, bo nie może tak być. Najważniejsze, że wreszcie strzeliliśmy bramkę, od razu zwycięską. To dało nam pewność siebie, która sprawiła, że utrzymaliśmy ten mecz na "zero z tyłu". 

Jak pan odbiera powrót do klubu Jorge Felixa? Pewnie jest pan zadowolony jako kolega, ale i bramkarz?

- Jestem. To realne wzmocnienie Piasta, super, że zdecydował się tutaj znowu grać. Ile jest wart dla naszej drużyny pokazał już w meczu z Cracovią [wszedł w 66.minucie i po czterech minutach zdobył jedyną bramkę w tym meczu, przyp. aut.]. To inteligentny zawodnik i człowiek, który da się lubić, który wiele w Piaście osiągnął i wiele jeszcze może. To dla nas naprawdę realne wzmocnienie. Widzę jaki jest mocny przy piłce, może nam wiele dać. 

CZYTAJ TAKŻE: Jorge Felix wrócił do Polski. Koledzy z Piasta zachwyceni

Teraz gracie ze Stalą Mielec, która ostatnio dobrze spisała się w Zabrzu. Wrażenie zrobił zwłaszcza napastnik Saïd Hamulic, który strzelił Górnikowi pierwszego gola [ostatecznie Stal wygrała 3-1, przyp. aut.].

František Plach: Rewanżowy mecz Rakowa ze Slavią będzie ciekawy

- Po pierwsze analizujemy Stal, ale na razie skupiamy się na sposobie jej gry, nie na poszczególnych zawodnikach. Na razie nie zwróciłem jeszcze na tego piłkarza uwagi, szczegółowe analizy jeszcze przed nami. Po drugie dużo czasu poświęciliśmy analizie meczu z Cracovią.

Zna pan dobrze ligę czeską. Jest pan zaskoczony faktem, że Raków wygrał ze Slavią w el. Ligi Konferencji?

- Wiedziałem, że ten mecz będzie trudny dla obu zespołów i tak było. Widziałem tylko skróty. Zaskoczony wynikiem nie jestem, bo wiem jaką Raków jest drużyną. Jestem jednak przekonany, że na Slavii będzie im trudniej. Ten mecz na pewno będzie ciekawy. 

rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL