Reklama

Reklama

Waldemar Fornalik przed nowym sezonem Piasta Gliwice: Trzeba szanować co się ma

Nie stawiamy sobie konkretnych celów przed nowym sezonem. Widzimy, że konkurencja jest coraz silniejsza - przyznaje Waldemar Fornalik, trener Piasta Gliwice

Waldemar Fornalik opowiada o Piaście przed nowym sezonem, o oczekiwaniach, trudnościach i planach. 

Rozpoczęły się kolejne przygotowania do kolejnego sezonu. To rutyna czy jest inaczej, bo w związku z mundialem w Katarze terminarz jest inny?

- Na pewno początek jest podobny do poprzednich początków, ale będą zmiany w prowadzeniu drużyny w trakcie sezonu. Nie tylko zresztą u nas, ale w całej lidze. Zastanawialiśmy się nad tym jak ustawić plan treningowy w późniejszym okresie... Na tę chwilę jesteśmy na początku: plany, sparingi, mikrocykle... Opracowaliśmy to w szczegółach i przystępujemy do pracy pełni zapału i optymizmu. Dłuższego urlopu piłkarzom nie mogłem zapewnić, robiłem co mogłem żeby był jak najdłuższy (uśmiech). Widzę, że są wypoczęci. Nie jesteśmy sztabem, który mogąc dać wolne tego nie robi. Staramy się pracować i staramy się odpoczywać. Myślę, że to też ma wpływ na to jak zawodnicy podchodzą do swoich obowiązków. 

Reklama

Martina Konczkowskiego, który zdecydował się przejść do Śląska Wrocław będzie brakować? Zna go pan doskonale z pracy nie tylko w Piaście, ale i wcześniej, w Ruchu.

- Na pewno, szczególnie zawodnicy, którzy z Martinem z powodzeniem funkcjonowali przez tyle lat tak to odbierają. Natomiast życie nie znosi pustki. Z zawodników, których mamy do dyspozycji musimy kogoś znaleźć na miejsce Martina, ale jednocześnie pracujemy też na jednym, dwoma tematami żeby pojawił się pełnowartościowy zawodnik, który mógłby Martina na tej pozycji zastąpić. Przekonywałem go żeby został, ale nie jestem pracodawcą, nie ustalam warunków kontraktów. To rzeczy, które są poza mną. Mogę wyrazić opinię, ale ktoś inny podlicza i wychodzi, że nie zawsze można spełnić czyjeś wymagania.  

Waldemar Fornalik: Czasami pojawiają się opcje "last minute"

A co z Damianem Kądziorem, którego znowu chce Lech?

- Nie mam żadnych informacji na ten temat. To co dzieje się wokół Damiana - nie chcę tego komentować. 

Inne wzmocnienia?

- Nasza kadra nie jest aż tak skromna żeby na siłę szukać zawodników. Oczywiście okienko trwa do końca sierpnia i czasami pojawiają się tematy "last minute", które są bardzo ciekawe. Dlatego zostawiamy sobie taką możliwość, ale nie będziemy nic robić na siłę. Odejść też ktoś może, ale nic nie dzieje się bez mojej wiedzy. Wiadomo z czego klub żyje, takie ryzyko też musi być wkalkulowane. 

Ale nie zdarzyło się, że piłkarz podszedł na treningu i powiedział: "panie trenerze, chciałem się pożegnać, dziś jestem ostatni dzień w pracy?"

- Nie, nie... (śmiech). Kiedy byliśmy na wakacjach Martin Konczkowski wykonał telefon, że jedzie do Wrocławia podpisywać umowę, że chce bym dowiedział się od niego a nie z mediów. 

Jest problemem dla pana kiedy nie ma pan do dyspozycji piłkarza od początku okresu przygotowawczego? Musi pan go wprowadzić do preferowanego przez pana systemu gry.

- Jest to problem. Samo przygotowanie zawodnika to nie jest kwestia jednego czy dwóch tygodni. Nawet wprowadzenie Damiana Kądziora trwało określony czas., tym bardziej, że wcześniej nie grał. Jedynym chyba przypadkiem, który z marszu wszedł do drużyny był Jorge Felix. Sprowadziliśmy go, z marszu wszedł w treningi i od razu stał się ważną postacią drużyny. Ważne więc żeby zawodnicy, którzy mają do nas dołączyć byli jak najwcześniej, od pierwszych dni treningowych, bo wtedy przez te pięć, sześć tygodni jesteśmy w stanie wdrożyć ich w nasze wymagania. 

Waldemar Fornalik: Konkurencja jest coraz silniejsza

A Jorge Felix może do Piasta wrócić?

- Odpowiem dyplomatycznie: "no comments" (uśmiech). 

Byłaby to radosna wiadomość?

- Ależ oczywiście (uśmiech).

Konkretny cel na ten sezon sobie dajecie?

- Nie. Wiemy, że nie będzie łatwy, bo konkurencja jest coraz silniejsza. Kiedy graliśmy o mistrzostwo, liczyła się Legia, Lech trochę sfolgował, walczyła Lechia, która po rundzie jesiennej była na pierwszym miejscu. Teraz tych kandydatów do mistrzostwa jest coraz więcej, widzimy jak mocne stały się Raków czy Pogoń. Na pewno chcemy zagrać kolejny dobry sezon.

CZYTAJ TAKŻE: W sprawie Macieja Rybusa ktoś posunął się za daleko

Myślę też, że to co zdarzyło się w ostatnich sezonach w Gliwicach wymaga podejścia z dużym szacunkiem. Nie możemy przecież równać się jeśli chodzi o możliwości, o budżety z czołowymi drużynami ekstraklasy, a i tak od ostatnich kolejek przez ostatnie sezony walczyliśmy o te puchary. Teraz się nie udało, ale spójrzmy jakie drużyny są za nami, jakie do końca musiały drżeć o ligowy byt, a jakie spadły... Trzeba szanować to co się ma, a myślę, że dostarczyliśmy wielu emocji. Żeby grać w pucharach trzeba grać równo przez cały sezon. Przekonaliśmy się, że nie da się "wspaniałymi wiosnami" zakwalifikować się do europejskich pucharów. 

rozmawiał i notował: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL