Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Piast - Raków 2-1. Patryk Sokołowski pomógł mistrzowi w trudnym momencie

24-letni Patryk Sokołowski był jednym z bohaterów 9. kolejki Ekstraklasy. To jego wejście w końcówce spotkania Piasta Gliwice z Rakowem Częstochowa dało mistrzowi Polski cenne trzy punkty w starciu z beniaminkiem.

W meczu z częstochowianami drużynie prowadzonej przez Waldemara Fornalika nie szło. Przegrywała i wydawało się, że po porażkach z Lechią Gdańsk i Cracovią dozna swojej trzeciej kolejnej ligowej porażki. Od czego jednak solidna ławka rezerwowych? Wejście na boisko Patryka Tuszyńskiego, a w 70 minucie Patryka Sokołowskiego odmieniło losy spotkania, które jedenastka z Gliwic wygrała 2-1.

Reklama

Do momentu wejścia pomocnika Piasta, ten miał na koncie dwa celne strzały. Trzy minuty po wejściu na murawę Sokołowski, w przeciągu kilkunastu sekund sam zaliczył... trzy celne uderzenia na bramkę strzeżoną przez Michała Gliwę. 

- Ten pierwszy strzał powinien być lepszy. Straciłem jednak trochę równowagę i przez to oddałem strzał praktycznie w boisku, nie trafiłem dobrze w piłkę. Poszedłem jednak do końca, żeby spróbować strzelić bramkę. Potem, to już był kompletny chaos, każdy próbował strzelać, dobić. Próbował Jorge Felix, próbowałem ja. W końcu się udało i można powiedzieć, że wyciągnęliśmy z tej sytuacji "maksa", bo i czerwona kartka i "jedenastka" i wyrównujący dla nas gol - komentuje Sokołowski.

Po jego uderzeniu piłka trafiła w rękę Igora Sapały z czego był karny i zejście z boiska zawodnika Rakowa.

- Od razu po tym jak uderzyłem, to byłem pewny, że przeciwnik zagrał ręką. Czerwona kartka dla niego i rzut karny dla nas - nie ma wątpliwości pomocnik Piasta, który wcześniej wybiegał na boisko w wyjściowej jedenastce gliwiczan. W piątek było inaczej. Trener Fornalik dał mu szansę dopiero w końcówce, w trudnym momencie.

- Staram się dać z siebie maksimum czy to kiedy gram od pierwszej minuty czy wchodzę na murawę z ławki, jak to było w spotkaniu z Rakowem. Wiem, że trener docenia to, że kiedy siadam na ławce, to nie grymaszę, ale robię wszystko, żeby pomóc drużynie. Czekam na kolejne szanse. Obojętnie jak będzie, to zawsze dam z siebie tyle, ile mogę. A czy będę grał od początku czy nie, to już decyzja należy od szkoleniowca - zaznacza ambitny piłkarz mistrza Polski.

Michał Zichlarz, Gliwice

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Piast Gliwice | raków częstochowa | Patryk Sokołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje