Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Piast - Legia 1-3. Pietrowski zobaczył drugą czerwoną kartkę w karierze

W jednym z najciekawszych spotkań 4. kolejki Ekstraklasy Piast przegrał wczoraj u siebie z Legią 1-3. Duży wpływ na taki przebieg spotkania miała czerwona kartka, jaką w końcówce pierwszej połowy zobaczył czołowy obrońca gliwiczan Marcin Pietrowski.

Rozpędzony Piast, który do wczoraj miał na koncie komplet trzech wygranych i liderował w ekstraklasowej tabeli, nie grał z mistrzem Polski źle. W pierwszym fragmencie spotkania do siatki trafił wprawdzie Artur Jędrzejczyk, który wrócił do gry po tym, jak porozumiał się z działaczami, ale lider dzielnie walczył. Kto wie, jak potoczyłyby się boiskowe wydarzenia, gdyby nie czerwona kartka dla Pietrowskiego. Obrońca jedenastki z Gliwic otrzymał ją za faul na Dominiku Nagy. Wszystko odbyło się po tym, jak prowadzący spotkanie Mariusz Złotek skorzystał z wideo rejestracji.

Dla 30-letniego Pietrowskiego to druga czerwona kartka w karierze. Pierwszą zobaczył przed sześciu laty, kiedy grał jeszcze w Lechii. Było to w spotkaniu przeciwko Koronie w Kielcach we wrześniu 2012 roku.

Grający w osłabieniu Piast zdołał wprawdzie w drugiej połowie wyrównać po trafieniu Michala Papadopulosa, ale w końcówce Legia dwa razy zaskoczyła dobrze broniącego Jakuba Szmatułę.

Ostatecznie Piast przegrał więc 1-3. - Mieliśmy apetyty na wygraną. Przebieg pierwszej połowy wskazywał, że jesteśmy w stanie tego dokonać. Byliśmy stroną przeważającą. Jeden błąd w ustawieniu obrony kosztował nas utratę gola, a sami zmarnowaliśmy kilka dogodnych sytuacji. Strzelaliśmy ślepakami. Do tego dochodzi ta nieszczęsna czerwona kartka. Mimo gry w osłabieniu walczyliśmy, strzeliliśmy gola i do pewnego momentu nie wyglądało to źle. Kosztowało nas to jednak wiele sił i w końcówce na nasze nieszczęście znów straciliśmy gola. To podcięło nam skrzydła. Ten mecz przypominał pojedynek bokserski, dobrze wyglądaliśmy, ale Legia nas wypunktowała - komentował po meczu trener jedenastki z Gliwic Waldemar Fornalik.

Po czterech ligowych kolejkach Piast ma na swoim koncie 9 punktów i zajmuje trzecie miejsce w ligowej tabeli. Kolejnym rywalem gliwiczan będzie wicelider tabeli Jagiellonia. To spotkanie w sobotę w Białymstoku o godzinie 18. I pomyśleć, że w poprzednim sezonie ekipa z Górnego Śląska do ostatniej kolejki walczyła o utrzymanie się w Ekstraklasie. Teraz to zupełnie inny zespół.

zich

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Pietrowski | Piast Gliwice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje