Reklama

Reklama

Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 0-1 w 37. kolejce Ekstraklasy

Zespół trenera Piotra Stokowca pozbawił gliwiczan złudzeń w walce o mistrzostwo Polski. Grające w końcowych kilkunastu minutach w dziesiątkę Zagłębie zdołało wygrać z Piastem na jego terenie 1-0. To piąte kolejna wygrana lubinian na zakończenie sezonu. Zwycięskiego gola zdobył Michal Papadopulos. Mecz w Gliwicach pokazał, że oba zespoły nieprzypadkowo kończą sezon na medalowych miejscach.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

"Gramy o mistrza, GKS gramy o mistrza!", krzyczało 10 tysięcy fanów na Stadionie Miejskim w Gliwicach. 

Walczący o mistrzostwo Polski gospodarze od pierwszej minuty zaatakowali. Na bramkę Martina Polaczka uderzali Brazylijczyk Hebert czy Martin Neszpor. Piłka mijała jednak cel. Przyjezdni odpowiedzieli groźnym strzałem Filipa Starzyńskiego z rzutu wolnego z 25 metrów, po którym Jakub Szmatuła musiał się napracować, żeby obronić piłkę. Potem dwa razy pokazał się Sasza Żivec. W 20. minucie po jego uderzeniu futbolówka minęła bramkę. Dwie minuty później było już lepiej, ale Polaczek obronił. 

Reklama

Wygrywający ostatnio w lidze spotkanie za spotkaniem lubinianie nie zamierzali się bronić i kiedy nadarzyła się okazja wyprowadzali groźne kontry. Tak było w 26. minucie. Na prawej stronie piłkę otrzymał Aleksandr Todorovski. Dokładnie i mocno wrzucił w pole karne. Tam Michal Papadopulos odważnie wszedł między środkowych obrońców Piasta i z kilku metrów skierował futbolówkę do siatki. Dla doświadczonego czeskiego napastnika to 8 trafienie w tym sezonie, ale dopiero drugie wiosną.    

Strata bramki mocno zdekoncentrowała miejscowych. W chwilę później Szmatuła na rożnego sparował groźne i zmierzające do siatki dośrodkowanie Dorde Czotry. Z kolei w 29. minucie obok uderzał aktywny w środku pola Starzyński.  

W końcówce pierwszej połowy pokazał się Kamil Vacek. Reprezentant Czech dwa razy uderzał na bramkę Zagłębia, ale bez powodzenia. To był zresztą w pierwszej części problem gliwiczan, strzelali sporo, bo zanotowali w sumie osiem 8 strzałów, ale tylko jeden był celny. Goście mogli w 45. minucie prowadzić zresztą dwoma golami. W sytuacji sam na sam znalazł się Łukasz Janoszka, ale ponownie dobrze i skutecznie interweniował Szmatuła. 

W pierwszych minutach po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Miejscowi atakowali, ale bez efektu. W tej sytuacji trener Radoslav Latal nie czekał i wprowadził na boisko dwójkę: Mateusz Mak, Gerard Badia. W 64. minucie ten pierwszy dobrze znalazł się pod bramką rywala, ale futbolówkę po jego uderzeniu, obrońcy z Lubina zdołali zablokować. Goście odpowiedzieli kapitalną kontrą w wykonaniu szukających się na boisku Starzyńskiego z Janoszką. "Ecik" zakończył ją kąśliwym uderzeniem, ale piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki gliwiczan.  

W 68. minucie wreszcie kapitalnie z lewej strony wrzucił Patrik Mraz, piłkarz, który na swoim koncie ma najwięcej asyst w lidze. Do piłki najwyżej wyskoczył Hebert, ale po jego uderzeniu głową piłka wylądowała na poprzeczce. 

W 75. minucie przed szansą stanął Martin Bukata, ale znowu na miejscu byli defensorzy Zagłębia. 

Od 78. minuty goście grali w osłabieniu, po tym, jak drugą żółtą kartkę otrzymał Krzysztof Piątek. Otrzymał ją w głupi sposób, za próbę wymuszenia karnego. Decyzja sędziego Tomasza Musiała była jak najbardziej na miejscu. 

Grający z przewagą jednego zawodnika gospodarze atakowali, zamykając rywala w jego szesnastce. Dwukrotnie bliski pokonania Polaczka strzałami głową był rezerwowy Bartosz Szeliga, ale bramkarz gości nie dawał się zaskoczyć. Nie udało się to również Hebertowi w 88. minucie. Piłka po jego strzale głową wylądowała tuż za poprzeczką. Brazylijczyk próbował jeszcze w 90. minucie, ale futbolówkę sprzed linii bramkowej wybił Arkadiusz Woźniak. Ostatecznie skończyło się więc na 1-0 dla Zagłębia. 

Dla gliwiczan dzisiejsza porażka jest ledwie drugą u siebie w tym sezonie. Wcześniej z Piastem na jego terenie udało się wygrać tylko Koronie. Było to w październiku. 

Po meczu odbędzie się dekoracja piłkarzy Piasta i Zagłębia. Medale wręczy piłkarzom Marcin Animucki z Ekstraklasy SA. 

Kolejna feta planowana jest na gliwickim rynku. Tam z wicemistrzostwa Polski, które jest największym sukcesem w 71 letniej historii Piasta, wspólnie będą się cieszyć piłkarze i kibice Piasta, których dzisiaj na stadionie w Gliwicach nie zabrakło. 

Z Gliwic Michał Zichlarz 

Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 0-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Michal Papadopulos (26.) 

Żółte kartki: Martin Bukata, Martin Neszpor - Piast. Krzysztof Piątek - Zagłębie. 

Czerwona kartka: Krzysztof Piątek (78.) 

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 9523   

Piast: Jakub Szmatuła - Uros Korun, Marcin Pietrowski, Hebert Silva Santos - Martin Bukata, Radosław Murawski, Kamil Vacek, Sasza Żivec (54. Mateusz Mak), Patrik Mraz - Martin Neszpor (69. Bartosz Szeliga), Josip Bariszić (54. Gerard Badia). 

Zagłębie: Martin Polaczek - Aleksandr Todorovski, Jarosław Jach, Maciej Dąbrowski, Dorde Czotra - Arkadiusz Woźniak, Łukasz Piątek, Jakub Tosik, Filip Starzyński (79. Adrian Rakowski), Łukasz Janoszka (81. Damian Zbozień) - Michal Papadopulos (70. Krzysztof Piątek). 

Po meczu powiedzieli:

Piotr Stokowiec (trener Zagłębia): "Na podsumowania nie starczyłoby słów. Gratuluję Piastowi zajęcia drugiego miejsca. My potwierdziliśmy dziś dojrzałość, dużo jakości. I cieszę się z tego, że chwali się Zagłębie za grę, a nie za to, że coś się udaje. Docenia się naszą pracę. Dzisiejszy mecz był jej kwintesencją. Poniżej pewnego poziomu nie schodziliśmy i osiągnęliśmy niezmierny sukces, zrobiliśmy coś wyjątkowego. Czuję dumę. Zagłębie wskazuje drogę dla całej Polski. Pokazaliśmy, że można w oparciu o młodych zawodników, nie naginając budżetu, zbudować fajny zespół. To efekt wielkiej pracy, determinacji, dyscypliny, poświecenia i entuzjazmu".

Raoslav Latal (trener Piasta): "Dzisiejszy mecz nam nie wyszedł i nie chciałbym do tego wracać. Chcę podziękować drużynie, kierownictwu klubu i wszystkim pracownikom. To był trudny sezon. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Były chwile piękne i trudne momenty. Mówiłem chłopakom przed meczem, by cieszyli się chwilą, bo nie każdy piłkarz w swojej karierze takie chwile przeżywa. Myślę, że drugie miejsce jest w pełni zasłużone. Po meczu w szatni była chwila smutku, ale kiedy wyszliśmy na boisko po medale, to minęło. Zobaczymy, co będzie, może to był mój ostatni mecz w tej roli. Ale moim zdaniem przed europejskimi pucharami zespół wymaga wzmocnienia. Mamy swoje plany i wizje. Najbliższe dni pokażą, co się w Piaście będzie działo".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL