Reklama

Reklama

Piast Gliwice. Waldemar Fornalik: Daleka droga do mistrzostwa

Piast Gliwice jest w tym sezonie rewelacją w rozgrywkach Ekstraklasy. Drużyna z Górnego Śląska, która rok temu utrzymanie w gronie najlepszych zapewniła sobie w ostatniej kolejce, teraz ma szansę na historyczne mistrzostwo Polski. Żeby tak się stało trzeba jednak wygrywać w kolejnych spotkaniach.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Po 34 kolejkach, drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika ma na koncie 65 punktów, o jeden mniej niż Legia, z którą w sobotę gliwiczanie wygrali przy Łazienkowskiej 1-0. Do końca sezonu Piasta czekają jeszcze mecze z Jagiellonią Białystok, Pogonią Szczecin na wyjeździe i na zakończenie rozgrywek przy Okrzei z Lechem Poznań.  

Reklama

Michał Zichlarz, Interia: 30 lat temu jako piłkarz świętował pan mistrzostwo Polski z Ruchem. Teraz będzie tytuł z Piastem?

Waldemar Fornalik (trener Piasta Gliwice): Nie patrzę tak na to. Oczywiście, każdy ma swoje marzenia, ale droga jest jeszcze daleka.

A można doszukać się analogii z czasem, kiedy jako szkoleniowiec Ruchu, walczył pan o mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław w sezonie 2011/12 do ostatniej kolejki?

- Na razie mamy jeszcze trzy kolejki do rozegrania. Oby teraz też tak było, że ta ostatnia będzie o wszystkim decydować.

W niedzielę czeka was mecz z Jagiellonią, z którą w tym sezonie jeszcze nie wygraliście. Da się podtrzymać niesamowitą passę zwycięstw u siebie?

- Z Legią też wcześniej na ich terenie nie wygraliśmy, a wiemy, jak było w ostatniej kolejce. Chciałbym oczywiście, żeby nasza seria dalej była kontynuowana. Jagiellonia w ostatnim swoim meczu dała jednak sygnał, że wraca do dobrej dyspozycji i tak na to patrzymy. Ze swojej strony przygotowujemy się jak najlepiej do tego spotkania.

Piast w tym sezonie jest wyjątkowo mocny w meczach na swoim stadionie. Wygraliście aż trzynaście razy. Z czego to wynika?

- Trudno odpowiedzieć jednym zdaniem. Chcemy grać w piłkę, to jest ten główny powód, bo staramy się kreować, grać w ataku pozycyjnym i stwarzać sytuacje. Nie gramy tylko z kontry. To oczywiście jeden z elementów, ale trzeba by dłużej na ten temat pomówić i wszystko przeanalizować.

Jeśli chodzi o terminarz gier, to jak pan ocenia rozgrywanie trzech meczów w przeciągu tygodnia? To trafne rozwiązanie?

- Dobrze, że ktoś też to zauważa. Mówiłem o tym głośno przed rundą finałową. Odbiera się nas wtedy jako ludzi, którzy narzekają. To jednak nie jest narzekanie, to jest zawracanie uwagi na to, że można było to wszystko inaczej rozwiązać. My wyszliśmy zwycięsko z tamtego pierwszego "trójmeczu". Mam nadzieję, że w tym nadchodzącym też zaprezentujemy się dobrze, ale nie zapominajmy, że zawodnicy mają już w nogach trochę spotkań i te decydujące mogły się odbyć w innym układzie kalendarzowym.

W końcówce sezonu, gdzie jest takie natężenie gier, co będzie decydowało?

- Przede wszystkim fizyczność czyli motoryka, ale też przygotowanie psychiczne, odporność. Mecze różnie się układają. W niektórych z nich trzeba cierpieć, bronić się czy być cierpliwym. Patrzymy też oczywiście na to, że Legia ma w swoich nogach i głowach wszystko, bo ma punkt przewagi. My z kolei, nie powiem tutaj nic odkrywczego, koncentrujemy się na tym nadchodzącym meczu, bo po tym spotkaniu, po tej kolejce znowu może się przecież coś wydarzyć.

W niedzielnym meczu na stadionie ma być komplet około 9 tysięcy kibiców. To jeszcze napędzi i pomoże drużynie?

- Myślę, że tak, bo przecież po to się gra, żeby dostarczyć frajdy kibicom. Chcemy, żeby fani nas wspierali i przychodzili na stadion. Bardzo się cieszymy, że swoją postawą, swoją grą drużyna zachęca i przyciąga kibiców na nasz obiekt.

Wybiega trener w przyszłość? Wiadomo, że zagracie przecież w pucharach. Ten skład, którym dysponujecie uda się utrzymać?

- Pracujemy nad tym. To nie jest tylko tak, że jesteśmy skupieni tylko na tych trzech ostatnich meczach, ale pracujemy i zastanawiamy się nad wszystkim. Przygotowujemy też pewne tematy. Dla nas urlopy nie będą od pierwszego do ostatniego dnia, ale to będzie praca, która umożliwi nam skuteczną grę w pucharach.

A co z pana przyszłością? Gdyby pojawiła się superoferta dla Waldemara Fornalika...

- Jestem bardzo zadowolony z pracy w Piaście. Muszę powiedzieć, że tymi pytaniami o te wielkie kluby jestem już zmęczony. A co, Piast nie jest wielkim klubem? Piast na dziś rywalizuje jak równy z równy z każdym.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL