Reklama

Reklama

Piast Gliwice. Urosz Korun: Dobrze przygotowaliśmy się do drugiej połowy

- Arkowcy stali z tyłu i czekali na kontry. My jednak szybko graliśmy piłką, a w końcu udało się też trafić do siatki i zainkasować trzy ważne punkty - podkreśla Urosz Korun z Piasta, po pokonaniu Arki Gdynia 1-0, w 8. kolejce Lotto Ekstraklasy.

Trwa świetna seria jedenastki z Gliwic. Wczoraj wieczorem zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika wygrał piąte ligowe spotkanie w tym sezonie. Piast ma już na koncie 16 punktów i jest na czwartym miejscu w ligowej tabeli. 

Mecz z szukającą punktów Arką nie należał jednak do najłatwiejszych. Wprawdzie gliwiczanie od pierwszej minuty mieli przewagę, atakowali, to jednak nie byli w stanie znaleźć drogi do bramki strzeżonej przez Pavelsa Steinborsa. Ostatecznie do siatki w drugiej połowie trafił Michal Papadopulos. Dla czeskiego napastnika było to trzecie trafienie w tym sezonie. 

 - Przed przerwą na reprezentacją zdobyliśmy punkt w meczu w Poznaniu, więc teraz zależało nam na tym, żeby wygrać na swoim stadionie. Udało się, tak że jest zadowolenie, bo to ważne zwycięstwo. Trzeba też powiedzieć, że w przerwie na kadrę solidnie popracowaliśmy na obozie - podkreśla Urosz Korun. Słoweński obrońca należy w ostatnim czasie do mocny punktów zespołu prowadzonego przez trenera Fornalika.

Z jedenastką z Gdyni, mimo że gospodarze grali od 42 minuty z przewagą jednego zawodnika, po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył ukraiński pomocnik Arki Andrij Bogdanow, nie było jednak wcale tak łatwo.
- Stali z tyłu i czekali na kontry. My jednak szybko graliśmy piłką, a w końcu udało się też trafić do siatki i zainkasować trzy ważne punkty. Czerwona kartka dla przeciwnika na pewno ustawiła spotkanie. Rywal od tego momentu ustawił się w tyłach i czekał na rozwój wydarzeń. My w przerwie przygotowaliśmy się jednak dobrze na druga połowę i wygraliśmy - podkreśla Korun.

Reklama

Po ośmiu ligowych kolejkach Piast ma już na koncie 16 punktów. Teraz przed zespołem z Gliwic kolejne ważne mecze ze Śląskiem na wyjeździe dokładnie za tydzień, a następnie wielkie derby z Górnikiem u siebie (29 września).

Zupełnie inne nastroje panują za to w Gdyni. Po meczu piłkarze Arki nie mieli ochoty na rozmowy. Z ich szatni słychać było tylko pokrzykiwania: "Kręcą nas u siebie, kręcą na wyjeździe!". Było to nawiązanie do wyrzucenia z boiska w końcówce I części Bogdanowa. Zespół z Pomorza po ośmiu ligowych kolejkach ma na koncie tylko siedem punktów i póki co jest na 11. miejscu w tabeli Ekstraklasy.

 

Michał Zichlarz, Gliwice

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL