Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 1-0 w zaległym meczu 25. kolejki Ekstraklasy

Dopiero w piątym wiosennym spotkaniu jedenastka z Gliwic odniosła zwycięstwo. Dzięki wygranej ze Śląskiem u siebie 1-0 drużyna trenera Radoslava Latala ma punkt straty do Legii. O cennej wygranej przesądziło trafienie Josipa Bariszicia w pierwszej połowie. Wrocławianie nie wykorzystali kilku świetnych okazji w drugiej odsłonie.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Przed zaległym meczem 25. kolejki w obu ekipach było nerwowo. Gliwiczanie, do niedawna lider Ekstraklasy, wiosną jeszcze nie wygrali, notując trzy remisy i porażkę. We Wrocławiu zawrzało po ostatniej przegranej w derbach z Zagłębiem Lubin. Wściekli się kibice, niepewna jest pozycja Romualda Szukiełowicza. Już spekuluje się, że wkrótce na ławce trenerskiej może go zastąpić ktoś inny. Padają nazwiska Dariusza Wdowczyka, Jana Kociana czy Mariusza Nowaka. 

Reklama

Przed meczem z Piastem szkoleniowiec Śląska dokonał w wyjściowym składzie aż czterech zmian w porównaniu do sobotniego spotkania z Zagłębiem. Miejsce w podstawowym składzie stracił m.in. Mariusz Pawełek, który zawinił przy straconych bramkach w meczach z Jagiellonią i lubinianami. Miejsce między słupkami zajął debiutant, 23-letni Mateusz Abramowicz.  

W grze wrocławian niewiele to zmieniło. Goście mieli problemy ze skonstruowaniem jakiejkolwiek akcji ofensywnej. W ich grze brakowało pomysłu czy inwencji, a w formacji ofensywnej trudno było kogokolwiek wyróżnić. 

Piast też nie zaczął dobrze. Wprawdzie w 5. minucie, po dobrym dośrodkowaniu Kamila Vacka, głową golkipera Śląska starał się zaskoczyć Martin Neszpor, ale niewiele z tego wyniknęło. W 24. minucie w dobrej sytuacji w piłkę nie trafił z kolei Patrik Mraz. 

W końcu jednak gliwiczanom udało się dopiąć swego i trafić do bramki Abramowicza. Kapitalny kilkudziesięciometrowy przerzut w wykonaniu Neszpora trafił na prawą stronę do Mateusza Maka. Skrzydłowy Piasta dokładnie wrzucił piłkę w pole karne, a tam świetnie znalazł się skuteczny ostatnio Josip Bariszić i z kilku metrów wepchnął futbolówkę do siatki. Dla Chorwata to ósme trafienie w tym sezonie. Liczbą strzelonych goli zrównał się z Neszporem. 

Goście odpowiedzieli uderzeniem z dystansu Mariusza Pawelca w 35. minucie, ale piłka poszybowała ponad bramką. W pierwszej połowie zespół trenera Szukiełowicza nie oddał zresztą ani jednego celnego strzału na bramkę Jakuba Szmatuły. Skończyło się ledwie na dwóch niecelnych uderzeniach. 

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia zza pola karnego Neszpora. Skończyło się na rożnym dla Piasta. Dwie minuty później dobrą okazję miał Jacek Kiełb, ale zamiast do siatki trafił w głowę Heberta. Pomocnik Śląska tylko złapał się za głowę. W drugiej części, stojący pod ścianą wrocławianie, odważniej zaatakowali. Na boisku wreszcie zaczęło się coś dziać. 

W 62. minucie goście mogli wyrównać. Najpierw z około 20 metrów mocno uderzył Kiełb. Szmatuła odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Robert Pich, ale nie zdołał pokonać golkipera gliwiczan. 

Kilkadziesiąt sekund później Pich miał jeszcze lepszą okazję. Znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szmatułą, ale i tym razem bramkarz Piasta wyszedł z tego pojedynku zwycięsko, końcówkami palców kierując piłkę na rzut rożny.    

Śląsk przeważał i atakował. W 67. minucie z dystansu ponownie strzelał Kiełb, ale jego strzał był bardzo niecelny. Podobnie jak uderzenie Piotra Celebana w chwilę później. Wicelider Ekstraklasy bronił się momentami na swojej połowie całą jedenastką. 

W 85. minucie po dobrym dośrodkowaniu Kamila Bilińskiego z lewej strony przed szansą wyrównania stanął inny rezerwowy Kamil Dankowski. W świetnej sytuacji fatalnie jednak spudłował posyłając piłkę obok bramki. Z taką skutecznością Śląsk będzie miał olbrzymie problemy z utrzymaniem się w lidze. 

W końcu wydawało się, że w 87. minucie piłka wyląduje w siatce Piasta. Po rzucie rożnym z linii szesnastu metrów kapitalnie przyłożył Pich. Zamiast w siatce piłka wylądowała jednak na słupku bramki gliwiczan... Do końca już nic się nie zmieniło i Śląsk przegrał swoje 12. spotkanie w tym sezonie. 

Z Gliwic Michał Zichlarz

Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 1-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Josip Bariszić (26.)  

Żółte kartki: Urosz Korun - Piast. Jacek Kiełb, Mariusz Pawelec - Śląsk. 

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 4510. 

Piast: Jakub Szmatuła - Urosz Korun, Marcin Pietrowski, Hebert Silva Santos - Mateusz Mak (84. Kornel Osyra), Radosław Murawski, Kamil Vacek, Sasa Żivec (65. Maciej Jankowski), Patrik Mraz - Martin Neszpor, Josip Bariszić (74. Tomasz Mokwa). 

Śląsk: Mateusz Abramowicz - Ihor Tyszczenko (71. Peter Grajciar), Piotr Celeban, Lasza Dwali, Mariusz Pawelec - Krzysztof Ostrowski, Thomas Hateley, Adam Kokoszka, Robert Pich, Jacek Kiełb (77. Kamil Dankowski) - Ryota Marioka (62. Kamil Biliński). 

Po meczu powiedzieli:

Romuald Szukiełowicz (trener Śląska): Uważam, że zagraliśmy bardzo dobry mecz. Stworzyliśmy kilka wyśmienitych sytuacji do zdobycia bramek. Praktycznie jeden celny strzał zdecydował o wyniku. Szacunek dla zawodników za to, że podnieśli się po traumie jaką był poprzedni mecz z Zagłębiem. Pokazali, że potrafią grać w piłkę, a miejsce w tabeli nie jest adekwatne do ich umiejętności.

Debiut Mateusza Abramowicza oceniam pozytywnie. Wiedziałem, że to jest dobry bramkarz, który czeka na swoją szansę, dzisiaj nie popełnił błędów. Nie mnie oceniać moją sytuację, decyzje podejmie konsorcjum. Jeżeli będzie taka jak huczy internet, to trzeba ją będzie przyjąć z pokorą.

Radoslav Latal (trener Piasta): W tym meczu cel był jeden: zdobyć trzy punkty. I jesteśmy zadowoleni, że to się udało. Nasza gra nie była dobra. W pierwszej połowie nie było jeszcze tak źle, nie dopuściliśmy rywali do szans podbramkowych, ale i my ich nie mieliśmy. W drugiej połowie były problemy w naszej grze, źle broniliśmy. Boisko mamy w katastrofalnym stanie, bardzo trudno gra się na nim w piłkę i to jest nasz duży problem. 

To zwycięstwo było potrzebne do uspokojenia zawodników, bo wszystko siedzi w ich głowach. W piątek czeka nas kolejny mecz, mamy trochę problemów zdrowotnych, mało czasu zostało na przygotowanie. Na pewno wybiegnie na spotkanie z Podbeskidziem inna drużyna, która musi być gotowa do walki o kolejne zwycięstwo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje