Reklama

Reklama

Piast Gliwice. Postawili na zgraną kadrę

Zespół z Gliwic jest jedynym zespołem oprócz lidera Ekstraklasy Lechii Gdańsk, który zimą nie ściągnął do siebie ani jednego zawodnika. Ma to swoje uzasadnienie, Piast w pierwszej części sezonu spisywał się więcej niż przyzwoicie.

W zimowej przerwie priorytetem dla działaczy i sztabu szkoleniowego było zatrzymanie u siebie Tomasza Jodłowca, któremu z końcem grudnia kończyło się wypożyczenie z Legii Warszawa. Doświadczony piłkarz, jeden z kluczowych w talii trenera Waldemara Fornalika, wrócił do stolicy i wcale nie było pewne, że dalej będzie grał przy Okrzei. Tym bardziej, że spekulowano, iż może wzmocnić lokalnego rywala - Górnika Zabrze. Tak się jednak nie stało i "Jodła" wiosną dalej będzie grał w Piaście.

33-letni pomocnik ponownie został wypożyczony do klubu z Górnego Śląska, tym razem do końca sezonu. W sobotnim spotkaniu z Cracovią, który zostanie rozegrany pod Wawelem i tak nie pomoże jednak swojej drużynie. Wszystko przez przeciągające się kłopoty zdrowotne. Na razie zawodnik trenuje indywidualnie.

Reklama

Z kadry ubyło dwóch graczy. To skrzydłowy Denis Gojko, który został wypożyczony do pierwszoligowej Stali Mielec, a także Karsten Ayong. Czarnoskóry snajper z Czech nie zdołał przebić się do pierwszego składu. Będzie teraz grał w słowackim klubie DAC 1904 Dunajska Streda.

Przed startem rozgrywek gliwiczanie są w na tyle dobrej pozycji wyjściowej (6. miejsce po 20 kolejkach i 31 punktów na koncie), że będą chcieli powalczyć o miejsce dające grę w europejskich pucharach. Dotychczas ta sztuka udała się im dwa razy, kiedy zespół prowadził Marcin Brosz w sezonie 2012/13 i za kadencji Radoslava Latala, po wywalczeniu wicemistrzostwa Polski (2015/16).

Aby tak się stało, trzeba dobrze wystartować, a poza tym w dobrej formie dalej musieliby być tacy gracze jak Joel Valencia, który jesienią należał do czołowych zawodników na boiskach Ekstraklasy.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL