Reklama

Reklama

Piast Gliwice. Patryk Sokołowski: Na tabelę nie patrzymy

W poprzednich rozgrywkach Ekstraklasy, po zakończeniu sezonu zasadniczego, Piast miał na swoim koncie 53 punkty i tracił do Legii siedem punktów, dokładnie tak jak teraz! Potem świetną grą i niesamowitą serią w grupie mistrzowskiej gliwiczanie wszystko nadrobili. Jak będzie teraz?

W niedziele, na zakończeniu sezonu zasadniczego, gliwiczanie wypunktowali Jagiellonię w Białymstoku 2-0, zdobywając dwa gole z rzutów karnych. Za pierwszym razem z "jedenastki" trafił Piotr Parzyszek. Potem gola, pierwszego w tym sezonie, zdobył mózg drużyny Tom Hateley.

- Mieliśmy swoje założenia na ten mecz. Po strzelonej bramce nie chcieliśmy grać  wysokim pressingiem, ale przyjąć Jagiellonię na naszej połowie. Początek drugiej części był trochę nerwowy, ale potem już uspokoiliśmy wszystko, groźnie kontratakowaliśmy, a z jednego takiego ataku kolejny karny dla nas i bramka, która wszystko uspokoiła - ocenia Patryk Sokołowski. 25-letni pomocnik, po krótkiej przerwie, wrócił do wyjściowego składu mistrza Polski i był solidnym punktem w wygranym meczu z "Jagą".

Reklama

Teraz w Gliwicach już szykują się do starć w grupie mistrzowskiej. Rok temu, w siedmiu dodatkowych meczach, zespół pod wodzą Waldemara Fornalika sześć spotkań wygrał i jedno zremisował (z Pogonią w Szczecinie). Pozwoliło to odrobić straty do Lechii i Legii, które w poprzednim sezonie po 30 kolejkach miały na koncie po 60 punktów, o siedem więcej od gliwiczan.  

- Mamy identyczną ilość punktów, jak w poprzednim sezonie po 30 kolejkach, widać, że ta forma jest stabilna. Zespół jest zgrany, dobrze funkcjonujemy, a jeśli chodzi o tabelę, to będziemy na nią patrzeć po zakończeniu sezonu. Póki co, wygrywajmy jak najwięcej - mówi z uśmiechem Sokołowski.

Piast chciałby rozpocząć decydującą batalię od wygranej w sobotę u siebie z Lechem, bo potem dwa ciężkie wyjazdy - najpierw na spotkanie z Lechią w Gdańsku, a potem w Warszawie z liderem Ekstraklasy. Po tym spotkaniach będzie pewnie wiadomo, o co będą się bić gliwiczanie, ale z pewnością będzie to walka o czołowe miejsca w lidze. 

W dziesięciu tegorocznych meczach ligowych mistrz Polski zdobył 22 punkty, tyle samo co prowadząca teraz Legia. Finisz i dobre przygotowanie motoryczno-wytrzymałościowe, co jest znakiem firmowym zespołów prowadzonych przez trenera Fornalika, może przemawiać na korzyść mistrza Polski.

Michał Zichlarz

Wyniki i tabela Ekstraklasy

Terminarz grupy mistrzowskiej

Terminarz grupy spadkowej



Reklama

Reklama

Reklama