Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Piast Gliwice. Mateusz Mak: Mamy teraz wszystko w swoich nogach

Niewesołe nastroje w Gliwicach. Po 12 kolejkach Ekstraklasy Piast zamyka ligową tabelę z 9 punktami na koncie. W klubie z Górnego Śląska są jednak przekonani, że to tylko chwilowe problemy, a wkrótce drużyna zacznie się piąć w tabeli. - Zostało jeszcze wiele meczów, a jesteśmy dobrze przygotowani. Powinno być dobrze – uważa Mateusz Mak.

Nie ma chyba w lidze piłkarza, który w ostatnim czasie przeszedł tyle, co 25-letni pomocnik. Najpierw poważny uraz kolana, operacja, rehabilitacja i mozolny powrót do formy. Potem, kiedy już udało się wrócić na ligowe boiska, przytrafił się kolejny uraz. Na szczęście teraz wszystko jest już w porządku i Mateusz Mak może grać.

W sobotnim meczu przeciwko Sandecji Nowy Sącz, trener Waldemar Fornalik wpuścił zawodnika na boisko w krytycznym momencie. Była końcówka spotkania, a rywal prowadził 2-1. Jak się okazało wejście Maka odmieniło losy meczu. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem, w jednej z ostatnich akcji, precyzyjnym i dokładnym strzałem z kilkunastu metrów zaskoczył świetnie broniącego Michała Gliwę.   

- Kiedy grałem jeszcze w Radzionkowie, to też strzeliłem Sandecji gola. To dla mnie taka motywacja i nagroda za to, że doszedłem do formy poprzez ciężkie treningi w ostatnim czasie. Ta bramka dużo dla mnie znaczy - podkreśla. Było to jego pierwsze trafienie w Ekstraklasie od kwietnia 2016 roku.

Doświadczony zawodnik jest pełen nadziei przed kolejnymi ligowymi meczami. - Jeżeli trener Fornalik zdecyduje się wysłać mnie do boju od pierwszej minuty, to jestem gotowy pomóc drużynie i walczyć dla Piasta - zaznacza.  

Mak jest przekonany, że wkrótce gliwiczanie wygrzebią się z dołu tabeli.

- Z Sandecją było widać znacznie żywszego Piasta. Choćby to, że oddaliśmy tyle strzałów i mieliśmy tyle bramkowych sytuacji. Wcześniej tego nie było. Wydaje mi się, że praca na obozie w Kamieniu, którą wykonaliśmy z trenerem Fornalikiem, procentuje. Boli natomiast to, że nie udało się wykorzystać dobrych bramkowych sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Uważam, że będziemy się piąć w tabeli. Mamy teraz wszystko w swoich nogach. Zostało jeszcze wiele meczów, a jesteśmy dobrze przygotowani - mówi Mak.

Kolejnym rywalem Piasta będzie w wyjazdowym spotkaniu mocne w tym sezonie Zagłębie Lubin. Ten mecz rozegrany zostanie w piątek, być może z Makiem w wyjściowym składzie, co znacznie wzmocniłoby ofensywę gliwickiej jedenastki.

Michał Zichlarz, Gliwice

Reklama

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Mak | Piast Gliwice | Waldemar Fornalik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje