Reklama

Reklama

​Piast Gliwice - Legia Warszawa. Piast drugi raz w historii jest liderem Ekstraklasy

Euforia w Gliwicach! Po pięciu kolejkach Piast z 12 punktami na koncie jest niespodziewanym liderem Ekstraklasy. W sobotę gliwiczanie po raz drugi w historii ligowych spotkań pokonali Legię i po raz drugi w historii są liderem w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij!

Kiedy po raz pierwszy Piast był na pierwszym miejscu w Ekstraklasie? - Było to po pierwszej kolejce w sezonie, kiedy po raz pierwszy awansowaliśmy do Ekstraklasy czyli w 2008 roku. Pokonaliśmy wtedy Cracovię na boisku w Wodzisławiu 2-0 i przez jedną kolejkę byliśmy na czele - tłumaczy Grzegorz Muzia, były rzecznik gliwickiego klubu, który obecnie prowadzi stronę internetową piast.gliwice.pl 

Wczoraj gliwiczanie po raz drugi w Ekstraklasie wygrali też z Legią. Po bramkach Martina Neszpora i Saszy Żivca udało się pokonać wicemistrza Polski 2-1. Wcześniej Piast wygrał z Legią na swoim stadionie w październiku 2014 roku 3-1, kiedy to hat-tricka ustrzelił Kamil Wilczek.   

Reklama

Nic dziwnego, że po meczu zawodnicy Piasta cieszyli się z sukcesu. - Cieszę się z kolejnej zdobytej w Ekstraklasie bramki, ale najważniejsze jest to, że odnieśliśmy zwycięstwo i zdobyliśmy trzy punkty. Co do mojej bramki, to Patrik Mraz posłał w pole karne super centrę, a ja przyłożyłem tylko lewą nogę. To był ładny gol. W końcówce nie było łatwo, bo Legia miała przewagę i sytuację. To zresztą silny zespół. Na szczęście w najważniejszym momencie w polu karnym przeciwnika świetnie znalazł się Sasza Żivec i dał nam wygraną - komentował po spotkaniu zadowolony Martin Neszport, który w tym sezonie dla Piasta zdobył już 4 bramki. 

- Jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi! Twardy trening daje efekt. Pokazujemy to potem w lidze - cieszy się z kolei Patrik Mraz, który w rozmowie z Interią przed sobotnim spotkaniem zapowiadał, że Piast wygra... 2-1, 1-0 lub 3-2. 

Zadowolony jest też trener Radoslav Latal. - Muszę przyznać, że mamy sporo szczęścia, bo pierwsze piętnaście minut w naszym wykonaniu to był koszmar. Cieszę się, że wygrywamy, ale nie możemy popadać w hurraoptymizm. Musimy skupić się na swojej grze i cały czas podchodzić do rywali z pokorą. Nie liczyliśmy, że zostaniemy liderem i wygramy tyle spotkań. Teraz chłopcy dostaną dwa dni wolnego, a do Poznania pojedziemy z pełnym respektem dla rywala. Wiemy, jak dobry to zespół - komentuje czeski szkoleniowiec. 

Michał Zichlarz z Gliwic

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL