Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Piast Gliwice. Kapitan Gerard Badia wyjaśnia co miał na myśli

Choć mało co gra, to jest o nim głośno. Mowa o kapitanie Piasta Gerardzie Badii, którego na ligowych boiskach zobaczymy najwcześniej dopiero w listopadzie. Wszystko z powodu kontuzji.

Prawie 31-letni już Katalończyk, urodziny ma 18 października, to jeden z symboli Piasta. W gliwickim klubie jest od początku 2014 roku. Przeżył z klubem z Górnego Śląska różne chwile, od walki po ostatnią kolejkę o utrzymanie się w Ekstraklasie, do największych zaszczytów, mistrzostwa Polski czy medalowych miejsc i gry w europejskich pucharach. W tym sezonie z powodu kontuzji nie gra zbyt wiele. Póki co uzbierało się w Ekstraklasie ledwie 114 minut. To za występ w 2. kolejce z Pogonią Szczecin i ostatnio w starciu z Lechem Poznań, kiedy wszedł na boisko w drugiej połowie. Niestety, starcie z "Kolejorzem" skończyło się urazem doświadczonego gracza. Doznał kontuzji mięśnia dwugłowego, jego przerwa w grze potrwa co najmniej miesiąc.

Reklama

Po wysoko przegranym meczu z poznaniakami Badia przed kamerami Canal + udzielił emocjonalnego wywiadu, który odbił się szerokim echem. Doświadczony piłkarz powiedział, co myśli o obecnej sytuacji, także tej, która ma teraz miejsca w dołującym klubie z Gliwic, który po sześciu kolejkach ma na koncie jeden punkt i zamyka ligową stawkę. To najgorszy start Piasta w historii jego gier w Ekstraklasie. 

- Każdy patrzy na siebie. Taka jest teraz piłka nożna. Ktoś ma dobry sezon, chce zarabiać więcej pieniędzy. Wszyscy mówią, że grają w piłkę, bo ją kochają. Kochasz piłkę, ale kochasz też pieniądze. Wszyscy chcemy zarabiać więcej, więcej i więcej. Ta esencja, która jest na boisku, te kluby, które są budowane przez lata - one nie istnieją. Piłka wygląda inaczej. Zarabiasz 10, chcesz zarabiać 20. Zarabiasz 20, chcesz zarabiać 30. Kiedy będziesz zadowolony? Możesz mnie zapytać, dlaczego wciąż jestem w Piaście. Może nie lubię pieniędzy? Oczywiście, że lubię. Ja po prostu jestem zadowolony z pobytu w tym klubie. Ale jestem zadowolony, gdy jestem zdrowy i mogę pomagać drużynie. Jestem zadowolony, gdy mogę trenować bez bólu, a teraz nie mogę - mówił rozżalony Badia.

Jego słowa odbiły się w piłkarskim środowisku szerokim echem. Wielu podziela zdanie piłkarza, który budzi szacunek rywali i kibiców, także tych z innych ligowych drużyn, które niekoniecznie mają po drodze z Piastem.

- Kiedy mówiłem te słowa, nie wiedziałem, że zrobi się z tego taki szum. Dużo osób widziało tę rozmowę, a jeszcze więcej otrzymałem później wiadomości i telefonów. Na Twitterze też była dyskusja na ten temat. Byłem w szoku. Chyba wszyscy kibice i drużyny Ekstraklasy wysłali do mnie wiadomość, że piękny wywiad, że wysyłają wyrazy wsparcia dla mnie. Zaskoczyło mnie to, bo wydawało mi się, że wypowiedziałem się tak jak zawsze, powiedziałem co wtedy myślałem i czułem. Dla mnie nie było tam nic kontrowersyjnego. Problem polega na tym, że w piłce nożnej dla piłkarzy i ludzi związanych ze sportem tematem tabu są pieniądze. Nie chcemy dotykać tego wątku i zarobków, ale kurczę... wszystko co powiedziałem, było prawdziwe. Życie piłkarza jest krótkie - mówi teraz popularny "Badi" w rozmowie z klubowymi mediami.

- Czytałem na Twitterze, że Gerard na pewno, kiedy mówił te słowa, miał na myśli byłych kolegów z zespołu: Jorge, Toma, Urosza i innych... Ja to czytałem i się dziwiłem, bo ja nie miałem takiego zamiaru w ogóle, żeby to w taki sposób zostało odebrane. Ja tylko odpowiedziałem na pytanie. Po tej sytuacji wysłałem nawet wiadomości do chłopaków, bo mamy taką grupę na WhatsApp'ie - chłopaki pojawił się taki wywiad i ludzie myślą, że mówiłem o sytuacji w Piaście Gliwice i że zawodnicy zmieniają kluby dla pieniędzy... Jeśli też to tak odbieracie, możemy o tym pogadać. Mieliśmy dyskusję na ten temat, ale oni też później zaczęli się z tego śmiać i też wiedzieli, co miałem na myśli. Przy tych słowach myślałem generalnie o sytuacji w piłce, bo to nie tylko w Piaście ludzie odchodzą i zmieniają kluby. Niewielu jest przecież piłkarzy, którzy zostają latami w jednym klubie za mniejsze pieniądze, kiedy są oferty. Sytuacja każdego zawodnika jest inna. Życie zawodnika jest krótkie i zdarza się tak, że to są jego jedyne zarobki w życiu. Może to jest też powód, dla którego szukają większych zarobków, zmieniają kluby, żeby po karierze być spokojnym - wyjaśnia Badia, który chce się szybko wyleczyć, tak, żeby jak najszybciej pomóc kolegom na boisku!  

Michał Zichlarz



Dowiedz się więcej na temat: Gerard Badia | Piast Gliwice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje