Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok 0-2 w 22. kolejce Ekstraklasy

Ważna wygrana Jagiellonii Białystok w Gliwicach z Piastem 2-0 w 22. kolejce Ekstraklasy. Dzięki szóstej wygranej w tym sezonie na wyjeździe zespół prowadzony przez Ireneusza Mamrota, z 39 punktami, jest już na drugim miejscu w tabeli Ekstraklasy. Ozdobą meczu był pierwszy gol zdobyty przez Przemysława Frankowskiego. Piast, bez wygranej w lidze od trzech miesięcy, zamyka tabelę.

Zapis relacji na żywo z meczu Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Gliwiczanie przystąpili do meczu z kilkoma nowymi zawodnikami pozyskanymi zimą. Od pierwszej minuty zagrała dwójka byłych legionistów - Jakub Czerwiński i Tomasz Jodlowiec, a także znany z występów w Ekstraklasie Tom Hateley. Anglik wrócił do Polski po 1,5 rocznej przerwie. 

Oba zespoły zaczęły bardzo ostrożnie. Optyczną przewagę posiadali gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Goście "odgryźli" się niecelnym trafieniem Karola Śwderskiego. W 17. minucie powinno było być 1-0 dla gliwiczan. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Konstantina Wasiljewa piłka trafiła pod nogi Martina Konczkowskiego, który huknął zza pola karnego. Piłka wylądowała jednak na słupku bramki "Jagi". Chwilę później świetnego podania Jodłowca nie wykorzystał Wasiljew. Reprezentant Estonii nie dość dokładnie przyjął futbolówkę, którą zdołał złapać dobrze interweniujący Mariusz Pawełek.

Reklama

W 25. minucie Arvydas Novikovas nie dość mocno i dokładnie podawał do swojego bramkarza, ale na szczęście dla gości golkiper białostocczan był na miejscu i zażegnał niebezpieczeństwo. Pięć minut później Litwin pokazał się z przodu. Trafił celnie z 20 metrów, ale Jakub Szmatuła zdołał sparować piłkę. Kilka minut później głową uderzył Świderski, ale futbolówka minęła cel.

W 37. minucie boiskowy spryt wykazał Wasiljew. Estończyk zauważył, że Pawełek daleko wyszedł z bramki i strzałem z własnej połowy próbował zaskoczyć bramkarza Jagiellonii. Piłka minęła jednak cel. Chwilę później ponownie pokazał się aktywny z prawej strony Konczkowski. Ponownie włączył się do akcji ofensywnej i uderzał na bramkę, ale niecelnie.

Tymczasem w 39. minucie było 1-0 dla "Jagi"! Futbolówkę na lewej stronie otrzymał Przemysław Frankowski, wyprowadził ją i kapitalnie uderzył z ponad 20 metrów. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. To trzecie trafienie w tym sezonie młodego skrzydłowego w Ekstraklasie. Miejscowi mogli wyrównać chwilę później, ale po strzale głową Jodłowca piłka poszybowała nad poprzeczką.   

Druga część zaczęła się od niecelnego uderzenia Świderskiego. Gliwiczanie odpowiedzieli trafieniem Wasiljewa, ale piłka trafiła w nogi Nemanji Mitrovicia. Piast miał kłopoty z wykończeniem akcji. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie miejscowym nie udało się oddać żadnego celnego strzału na bramkę ekipy z Podlasia...

Tymczasem w 55. minucie było już 2-0 dla gości! Piłkę na prawej stronie otrzymał Świderski, gospodarze sygnalizowali spalonego, ale sędzia liniowy nie podniósł chorągiewki. Napastnik Jagiellonii dokładnie podał do Martina Pospiszila, który płaskim uderzeniem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie.  

Nie czekając na dalsze wypadki, trener Waldemar Fornalik posłał na boisko dwójkę napastników: Mateusza Szczepaniaka oraz Karola Angielskiego. Ten drugi zaraz po wejściu trafił w siatkę, tyle, że boczną.

Przyjezdni odpowiedzieli dwoma celnymi trafieniami, z dystansu uderzali Bartosz Kwiecień oraz Pospiszil, ale Szmatuła dwa razy zdołał sparować piłkę. W 79. minucie, niewiele ponad 3 tys. kibiców na trybunach stadionu przy ulicy Okrzei, doczekało się wreszcie celnego strzału gliwiczan.

Dokładnie trafił rezerwowy Angielski, ale Pawełek był na miejscu. W końcówce trener Ireneusz Mamrot wpuścił na boisko dwójkę pozyskanych zimą graczy: Dejana Lazarevicia oraz Romana Bezjaka. Lazarević w doliczonym czasie mógł zdobyć kolejną bramkę dla białostocczan, ale posłał piłkę ponad poprzeczką.

Ostatecznie zespół z Białegostoku wygrał 2-0. To już szósta wygrana na obcych boiskach drużyny prowadzonej przez trenera Mamrota. Pod tym względem nikt z "Jagą" w lidze nie może się równać. Piast na drugim biegunie z ledwie 20 punktami i serią sześciu kolejnych spotkań bez wygranej. Gliwiczanie, po 22 kolejkach, zamykają ligową tabelę. 

Michał Zichlarz

Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok 0-2

Bramki: 0-1 Frankowski (39.) 0-2 Pospiszil (55.) 

Żółte kartki: Gerard Badia - Piast.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 3174

Piast: Jakub Szmatuła - Martin Konczkowski, Jakub Czerwiński, Uros Korun, Marcin Pietrowski - Joel Valencia (81. Aleksander Jagiełło), Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Konstantin Wasiljew (62. Karol Angielski), Gerard Badia - Michal Papadopulos (56. Mateusz Szczepaniak).

Jagiellonia: Mariusz Pawełek - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme - Przemysław Frankowski (85. Jakub Wójcicki), Bartosz Kwiecień, Taras Romanczuk, Martin Pospiszil, Arvydas Novikovas (69. Dejan Lazarević) - Karol Świderski (72. Roman Bezjak). 

Powiedzieli po meczu:

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii): "Pierwsze mecze po przerwie są zawsze trudne, bo nigdy do końca nie wiadomo, jak drużyna w nich wypadnie. Nie jestem zadowolony z początkowych 20 minut, kiedy pozwoliliśmy gospodarzom wyprowadzić kilka szybkich akcji. Od 30. minuty nasza gra wyglądała lepiej.

- Z trzech punktów jestem zadowolony. Zaczęliśmy mecz bez nowych zawodników w składzie, kiedy pojawili się na boisku - pomogli nam. Fajnie że zadebiutowali, liczę że ich forma i zgranie z drużyną pójdą do góry. Mieliśmy też sporo szczęścia kiedy piłka odbiła się od słupka".

Waldemar Fornalik (trener Piasta): "Nie tak wyobrażaliśmy sobie ten start. Postawa drużyny w sparingach napawała optymizmem. Decydującym momentem była bramka gości wyjątkowej urody. Rywalom dodała pewności, a my poczuliśmy się jak dobrze trafiony bokser mający problemy by wrócić do pełnej równowagi.

- W drugiej połowie było trochę bicie głową w mur. Zabrakło nam pomysłu jak odwrócić losy spotkania, przy tak dobrze zorganizowanym przeciwniku. Przegraliśmy z bardzo dobrym zespołem, co nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Ale powiedziałem zawodnikom, że nie spuszczamy głów, bo jeszcze wiele spotkań przed nami i efekty naszej pracy, przede wszystkim punktowe, przyjdą".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy