Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Patrik Mraz cieszy się z powołania, ale nie z wyników Piasta

- Co się dzieje? To, że nie wygrywamy spotkań, że nie umiemy się utrzymać przy piłce, czy stworzyć sobie dogodnej bramkowej sytuacji - mówi o kryzysie jedenastki z Gliwic Patrik Mraz, słowacki pomocnik wicemistrza Polski.

W poprzednim sezonie 29-letni Mraz należał do najlepiej podających w Ekstraklasie. Zanotował kilkanaście asyst i został uznany za najlepszego obrońcę ligi. Kilka dni temu, przez selekcjonera reprezentacji Słowacji Jana Kozaka, został powołany do reprezentacji swojego kraju, na wrześniowy mecz w eliminacjach mundialu 2018 z Anglią w Trnavie.

Reklama

- Trener Kozak nie dzwonił, nie rozmawiał ze mną w tej sprawie. Na razie to jest szeroka kadra. Wcześniej też już ze dwa czy trzy razy byłem do takiej powoływany. Zobaczymy, jak będzie wyglądała ta ścisła kadra. Ja póki co na swoim koncie nie mam występów w pierwszej reprezentacji. Występowałem za to w drużynie narodowej do 21 lat - tłumaczy Mraz.  

Słowacy w grupie F eliminacji mistrzostw świata rywalizują z Anglią, Szkocją, Słowenią, Litwą i Maltą. Pierwszy mecz 4 września grają u siebie z Anglią, z którą podczas francuskiego Euro bezbramkowo zremisowali, pozbawiając ją pierwszego miejsca w grupie.  

- Finały mistrzostw Europy pokazały, że jesteśmy w stanie mierzyć się z każdym rywalem. Zresztą w eliminacjach Euro też wyszliśmy z ciężkiej grupy. Rywalizowaliśmy przecież z Hiszpanią i Ukrainą. Na pewno więc jesteśmy w stanie wywalczyć teraz awans do finałów mistrzostw świata w Rosji za dwa lata. Z Anglią, faworytem do zwycięstwa w naszej grupie, gramy pierwszy mecz. Może to dobrze, może źle. Wkrótce się okaże. Mnie ciężko na razie o tym mówić, bo to, co mnie teraz martwi, to wyniki Piasta - mówi Mraz.  

Po kiepskim starcie na początku rozgrywek, kiedy to gliwiczan w eliminacjach Ligi Europy zlał IFK Goeteborg (0-3), a zaraz potem w Lotto Ekstraklasie Cracovia (1-5), wydawało się, że wicemistrz Polski kryzys ma sobą. Po serii remisów w lidze z Koroną, Legią i Zagłębiem, piłkarze zapowiadali wygraną z Pogonią. Tymczasem w starciu ze szczecinianami koszmar z początku sezonu powrócił, a Piast zagrał jedno z najgorszych spotkań w ostatnim czasie. I nie chodzi tylko o porażkę 0-2, ale o beznadziejny styl. W całym spotkaniu piłkarze Piasta nie oddali celnego strzału na bramkę "Portowców", przeprowadzili ledwie kilka składnych akcji...  

- Nie wygrywamy, to jest nasz problem. Po meczu z Zagłębiem wydawało się, że wszystko idzie do przodu. Z Pogonią zagraliśmy jednak źle. Nic nie byliśmy w stanie zdziałać w ataku. Nie potrafimy utrzymać się przy piłce, a na dodatek łatwo ją tracimy. Ciężko coś w takiej sytuacji powiedzieć - mówi załamany Mraz.  

Po 6 kolejkach wicemistrz Polski ma na swoim koncie ledwie 6 punktów i zajmuje odległą, bo 13 lokatę. Teraz przed Piastem i Mrazem wyjazdowy mecz z Lechem w niedzielę. Być może zaraz po nim słowacki piłkarz uda się na zgrupowanie kadry Słowacji przed meczem z Anglią w Trnavie. Dodajmy, że powołanie na to spotkanie otrzymał też skrzydłowy pierwszoligowego Górnika Zabrze Roman Gergel.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Michał Zichlarz, Gliwice

Dowiedz się więcej na temat: Patrik Mraz | Piast Gliwice | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje