Reklama

Reklama

Macky Sall zatrudniał Henryka Kasperczaka, teraz gości w Polsce

Z wizytą w Polsce przybywa prezydent Senegalu Macky Sall. Jako premier kraju z Afryki Zachodniej, w czerwcu 2006 roku, zatrudniał na stanowisku selekcjonera "Lwów Terangi" Henryka Kasperczaka, który prowadził Senegalczyków przez prawie dwa lata.

W latach 2004-07 Macky Sall był premierem Senegalu. Od czterech lat sprawuje urząd prezydenta tego kraju. Teraz gości w Polsce. Już spotkał się z prezydentem RP Andrzejem Dudą. W planach są jeszcze rozmowy z premier Beatą Szydło, marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim, a także wizyta w Gdańsku. Prezydent Senegalu ma się też spotkań z polskimi przedsiębiorcami.

Macky Sall ma już zresztą doświadczenie w pracy z Polakami. Kiedy Federation Senegalaise de Football zdecydowała się na zatrudnienie w roli selekcjonera "Lwów Terangi", bo taki jest przydomek reprezentacji z tego kraju Henryka Kasperczaka, na kontrakcie zawartym 22 czerwca 2006 roku widniał podpis nie kogo innego, jak ówczesnego premiera.

Reklama

- Naszej federacji nie byłoby stać na takiego szkoleniowca, jak Henri Kasperczak, stąd finansowa pomoc rządu jest konieczna - tłumaczyli mi w sierpniu 2006 roku w Dakarze dziennikarze z Senegalu.

Żurnalistom z gazety "L’Actuel" udało się zresztą wtedy dość dobrze prześwietlić kontrakt polskiego szkoleniowca. Widniał na nim podpis i Macky Sall, i ówczesnego ministra sportu Daouda Faye.

Miesięcznie renomowany polski trener zarabiał wtedy 25 tys. euro. - To nie wszystko, bo za samo złożenie podpisu na kontrakcie otrzymał 60 tysięcy euro, a po drodze czekają jeszcze bonusy: 20 tysięcy za awans do Pucharu Narodów Afryki, 40 tysięcy za awans do ścisłego finału i ewentualnie 100 tysięcy euro za zdobycie mistrzostwa Afryki - tłumaczył wtedy Sega Diallo z "L’Actuel".

Na początku wszystko układało się dobrze. Trener Kasperczak wywalczył awans do finałów PNA, ale potem zaczęły się schody. Federacja nie płaciła regularnie, a co gorsze trenera Kasperczaka "wystawili" piłkarze. W finałowym turnieju w Ghanie w styczniu i lutym 2008 roku, zamiast koncentrować się na grze, to, podobnie jak teraz niektórzy z biało-czerwonej kadry, imprezowali i zabawiali się. Skończyło się na klapie, a polski trener, po drugim grupowym meczu z Angolą podał się do dymisji. 

Historycznego mistrzostwa z "Lwami Terangi" nie udało się wywalczyć.

Michał Zichlarz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy