Reklama

Reklama

Gerard Badia o awanturze w Gliwicach. Padły dosadne i ostre słowa!

W poniedziałek Komisja Ligi podęła decyzję o walkowerze dla Piasta po skandalicznym zachowaniu kibiców w sobotę wieczorem na stadionie przy ulicy Okrzei w Gliwicach. Górnik nie otrzyma jednak trzech punktów. Tymczasem piłkarze Piasta nie potrafią się pogodzić z tym, co stało…

Gliwiczanie rozgrywali bardzo dobre spotkanie i po trafieniu Mateusza Szczepaniaka na początku drugiej połowy prowadzili 1-0. W 81. minucie, szalikowcy Piasta, w odpowiedzi na to, że fani Górnika, po przeciwnej stronie zaczęli palić ich flagi, zniszczyli stadionowy płot, a kilku z nich wbiegło na murawę. Sędzia Daniel Stefański przerwał, a następnie, po prawie 40 minutach, zakończył mecz.

W poniedziałek Komisja Ligi zdecydowała o walkowerze 0-3 na niekorzyść Piasta, a jednocześnie ukarała Górnika odjęciem trzech punktów. Jak wytłumaczył przewodniczący Komisji Ligi Zbigniew Mrowiec, zachowanie kibiców Piasta nastąpiło na skutek prowokacji ze strony fanów gości.  

Reklama

Nie pomogły rozmowy z kibicami

Dla piłkarzy z Gliwic nie ma to już znaczenia. Mówi o tym kapitan zespołu Gerard Badia. Katalończyk nie przebiera w słowach. - To co się stało nie jest dobre dla Piasta, dla piłki nożnej. To nie jest dobra reklama Polski. Dla nas piłkarzy kibice są bardzo ważni, ale takich rzeczy nie może być. Mamy wynik, a przegrywamy walkowerem i jesteśmy ku... na dole, taka ciężka sytuacja - martwi się doświadczony skrzydłowy.

Badia, razem z Jakubem Szmatułą i Mateuszem Szczepaniakiem był jednym z tych, który podszedł do szalikowców Piasta i próbował z nimi rozmawiać.

- Podszedłem do kibiców, ale oni nic nie słyszą. Gadałem, rozmawiałem, tłumaczyłem, że musimy jeszcze grać 10 minut. Pierwszy raz przydarzyła mi się taka sytuacja i mam nadzieję, że ostatni. Ja lubię grać, kiedy stadion jest wypełniony kibicami i kiedy jest ostra rywalizacja. Mogę powiedzieć, że nie lubię Górnika, ale to nie znaczy, że idę do Zabrza bić się z ludźmi stamtąd. Lubię, jak jest ładna rywalizacja, a tutaj taki mecz... - denerwuje się Badia.

Linia, której nie wolno przekroczyć!

Zawodnik Piasta dodaje przy tym. - Lubię, kiedy z jednej strony śpiewają ku... Górnik, ku... Piast. Jest rywalizacja, ale tylko śpiewają, kiedy jesteś na boisku to lubię to, ale jest linia, której przekroczyć nie można. Cztery lata jestem tutaj, ale jeszcze nie widziałem czegoś takiego. Dwa tygodnie temu kibice krzyczeli pod naszym adresem, że mamy lepiej grać. Byliśmy wtedy źli. Tymczasem z Górnikiem graliśmy dobrze, mieliśmy wynik, a kibice oddają punkty rywalowi - zamartwia się jeden z liderów gliwickiej jedenastki.

Po 26 kolejkach Lotto Ekstraklasy Górnik jest czwarty, z 41 pkt. na koncie i już z dziesięciopunktową stratą do lidera Jagiellonii. Piast, z 25 pkt. zajmuje z kolei 14. lokatę. Gdyby udało się pokonać zabrzan, to jedenastka prowadzona przez Waldemara Fornalika byłaby już na 12. miejscu.

Klub z Zabrze poinformował w poniedziałek wieczorem, że czeka na pisemne uzasadnienie werdyktu Komisji Ligi i na pewno złoży apelację do Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN-u.

Michał Zichlarz, Gliwice

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL