Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Były prezes Piasta Gliwice: Ten system jest chory

W Gliwicach radość, bo wiadomo, że zimę drużyna prowadzona przez czeskiego trenera Radoslava Latala, spędzi w fotelu lidera. Czy Piasta utrzyma pierwsze miejsca do końca rozgrywek? - Ten zespół stać na to, a pokazali to w meczu z Legią w Warszawie - mówi Józef Drabicki, były wieloletni dyrektor, a potem prezes Piasta.

Ekstraklasa - sprawdź tabelę, wyniki, strzelców, terminarz

Przez pierwsze cztery kolejki tegorocznych rozgrywek liderem Ekstraklasy była Legia. Wszystko zmieniło się w 5 kolejce. 15 sierpnia Piasta wygrał u siebie z wicemistrzem Polski 2-1. Od tego momentu drużyna Latala jest na pierwszym miejscu. Tak będzie też przez kilka kolejnych miesięcy, bo przecież już za parę dni ostatnia kolejka w tym roku i zimowa przerwa, która potrwa do 13 lutego. 

Reklama

Czy Piast wiosną utrzyma prowadzenie w tabeli? - Mecz z Legią pokazał, że jest to bardzo możliwe. Zresztą już przedłużono kontrakty z kluczowymi zawodnikami, a jeśli teraz nawet ktoś by odszedł, to pewnie klub sprowadzi w jego miejsce kogoś innego. Pewna rotacja w klubowej kadrze jest nawet wskazana - uważa Drabicki. 

Po niedzielnym spotkaniu z Legią na wyjeździe gliwiczanie dalej mają bezpieczną, bo 5-punktową przewagę na wicemistrzem Polski.

- Legia zagrała koszmarne spotkanie i pokazała, jak słabym obecnie jest zespołem. Remis tam, to utrzymanie przewagi. Mogło być nawet lepiej, bo przecież drużyna Latala miała optyczną przewagę. Piast w dwumeczu z jedenastką z Warszawy zdobył 4 punkty, co jest dobrym prognostykiem przed meczami wiosną i potem w grupie - podkreśla wieloletni działacz Piasta. 

W Gliwicach zżymają się na podział punktów na koniec sezonu zasadniczego. - Ten system jest zupełnie chory. Drużyna, która ma dużą przewagę nagle tracie przecież całą zaliczkę. Jeżeli już dalej chcemy tak grać, z podziałem na grupy i punkty, to można to zrobić inaczej. W pierwszym wariancie uwzględniano by tabelkę tylko z zainteresowanymi zespołami. Po podziale na grupy liczono by punkty, tylko z tymi, którzy się w niej znaleźli. Moja druga propozycja, to podział punktów nie na pół, ale w proporcji 70/30. Drużyny traciłyby w tym wariancie 23-24 procent punktów. Myślę, że byłoby to znacznie bardziej sprawiedliwsze niż to co jest teraz - uważa Drabicki. 

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama