Poważny kryzys w PGE GKS-ie Bełchatów

Po pierwszej rundzie zasadniczej fazy rozgrywek piłkarze PGE GKS Bełchatów zajmowali trzecie miejsce w Ekstraklasie. W rundzie rewanżowej zdobyli jednak tylko pięć punktów i spadli na przedostatnią lokatę. - Blokuje nas strefa mentalna - uważa trener Marek Zub.

Zasadniczą część rywalizacji bełchatowianie zakończyli z dorobkiem 31 pkt. Tyle samo zgromadzili w sezonie 2012/2013, po którym spadli do 1. ligi. Wówczas nie było jednak podziału punktów i siedmiu dodatkowych kolejek w grupach mistrzowskiej i spadkowej. Zmiana przepisów przedłużyła więc w tym roku nadzieje graczy PGE GKS-u na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Reklama

Jeśli jednak podopieczni Marka Zuba poważnie myślą o uniknięciu degradacji, to w decydujących meczach muszą radykalnie poprawić swoją grę. W rundzie rewanżowej spisywali się bowiem jeszcze słabiej niż jesienią 2012 roku, gdy w 15 meczach zdobyli tylko sześć pkt. Teraz wywalczyli ich zaledwie pięć.

Fatalny okres rozpoczął się już pod koniec ub. roku. W czterech meczach rundy rewanżowej gracze PGE GKS zdobyli wówczas tylko jeden punkt i spadli z trzeciego na siódme miejsce w tabeli. Jeszcze gorzej było wiosną. W tym roku w jedenastu pojedynkach zespół z ul. Sportowej wywalczył tylko cztery punkty i zatrzymał się na przedostatniej lokacie.

Na grę bełchatowian niewielki wpływ miała zmiana trenera. Po 25 kolejkach z drużyną rozstał się Kamil Kiereś. Jego następcą został Zub, pod wodzą którego w pięciu meczach PGE GKS zdobył jeden punkt. Zdaniem szkoleniowca nerwowa i nieskuteczna gra zespołu nie jest jednak efektem braku umiejętności, tylko nastawienia psychicznego.

- W dużej mierze piłkarzy blokuje sfera mentalna. Widać to zwłaszcza po stracie gola. Jesteśmy wówczas tak rozdygotani, że sami oddajemy rywalom piłkę i stwarzamy zagrożenie pod własną bramką. To nie wynika z braku umiejętności, tylko z kwestii mentalnej, z którą musimy sobie jak najszybciej poradzić - powiedział Zub. 

Od początku pracy w Bełchatowie Zub podkreślał, że walka o utrzymanie w Ekstraklasie będzie się toczyła do ostatniej kolejki. Szkoleniowiec cały czas wierzy też w to, że mimo poważnych problemów jego zespół obronną ręką wyjdzie z tej rywalizacji. - Mamy nadzieję, że te siedem spotkań pozwoli nam odwrócić złą kartę i z powodzeniem walczyć o utrzymanie w lidze - powiedział Zub po środowej, wyjazdowej porażce 1-3 z Cracovią.

Z tym samym zespołem bełchatowianie 10 maja rozpoczną decydującą fazę rozgrywek. Mecz ponownie odbędzie się w Krakowie, co nie jest dobrą informacją dla PGE GKS. W rundzie rewanżowej na obcych boiskach bełchatowianie nie zdobyli bowiem nawet jednego punktu. Ostatni raz udało im się to 2 listopada, gdy w 14. kolejce pokonali 1-0 Jagiellonię w Białymstoku. Później przegrali siedem kolejnych spotkań wyjazdowych.

Piłkarze PGE GKS-u mają nadzieję, że w walce o utrzymanie będą ich wspierać kibice. Chcąc przyciągnąć jak najwięcej osób na stadion władze klubu przygotowały promocyjne ceny biletów. Kibice, którzy nie wykupili karnetów na całą rundę wiosenną, mogą teraz nabyć pakiet na trzy mecze rundy finałowej, w cenie 40 zł (normalny) lub 20 zł (ulgowy). Oferta dotyczy osób nie posiadających Karty Kibica, dla których normalny bilet na jedno spotkanie kosztuje 20 zł.

Do końca sezonu na własnym stadionie bełchatowianie zmierzą się z: Podbeskidziem Bielsko-Biała (16 maja), Zawiszą Bydgoszcz (30 maja) i Koroną Kielce (2 czerwca).

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Marek Zub | Kamil Kiereś | PGE GKS Bełchatów | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje