Reklama

Reklama

PGE/GKS Bełchatów - Podbeskidzie 2-1 w 8. kolejce Ekstraklasy

Do ósmej kolejki kibice PGE/GKS-u Bełchatów musieli czekać na pierwsze zwycięstw w lidze! Podopieczni Jana Złomańczuka wpędzili w jeszcze większe tarapaty Podbeskidzie pokonując go zasłużenie 2-1.

Do ósmej kolejki kibice PGE/GKS-u Bełchatów musieli czekać na pierwsze zwycięstw w lidze! Podopieczni Jana Złomańczuka wpędzili w jeszcze większe tarapaty Podbeskidzie pokonując go zasłużenie 2-1.


Ekstraklasa bez tajemnic - wyniki, statystyki, tabele!

"Odwróć tabelę i będzie to mecz na szczycie" - żartowali kibice przed tym meczem, a po nim nie jest do śmiechu przede wszystkim trenerowi Podbeskidzia Robertowi Kasperczykowi, którego piłkarze, a także kibice zespołu zapomnieli jak smakuje zwycięstwo. Nic dziwnego, że pozycja szkoleniowca jest poważnie zagrożona.

W Bełchatowie prawdziwy pomór - zwłaszcza wśród obrońców, przez co do defensywy został cofnięty Kamil Kosowski. Z kontuzjami zmagają się m.in.: Maciej Szmatiuk, Dawid Nowak, bracia Michał i Mateusz Makowie oraz Adrian Basta. Z kolei w Podbeskidziu brakowało Damiana Byrtka, którego zastąpił Dariusz Pietrasiak. Z kolei miejsce Mariusza Sachy zajął Wojciech Reiman. W Bełchatowie nie wystąpili też Dariusz Łatka, ani Ireneusz Jeleń, który został pozyskany dopiero w piątek wieczorem, przez co nie załatwiono formalności związanych z zatwierdzeniem zawodnika do gry.

Reklama

Bełchatowie zaczęli z animuszem. Już w 9. min, po prostopadłym podaniu Tomasza Wróbla, Paweł Buzała znalazł się sam na sam z bramkarzem i strzałem po ziemi pokonał go.

W 25. min mocno z rzutu wolnego uderzył Kamil Kosowski, lecz tym razem Richard Zajac zdołał odbić piłkę. Podbeskidzie było stroną aktywniejszą.

Podbeskidzie nie poddawało się. Atakowało głównie prawą stroną. W 31. min, po przypadkowej wrzutce, piłka trafiła w pole karne gospodarzy, pod nogi Roberta Demjana, który trafił w słupek.

"Górale" atakowali coraz odważniej i wydawało się, że lada moment wyrównają. Tymczasem w 43. min Tomasz Wróbel wycofał na 25. metr do Kamila Wacławczyka, a ten pięknie uderzył w długi róg. Zajac frunął w kierunku piłki, wydawało się, że ją wybije, ale ta jednak po ręce wpadła mu do siatki.

Po przerwie trener Kasperczyk wprowadził dwie zmiany wprowadzając Piotra Malinowskiego i Damiana Szczęsnego na skrzydła, ale to gospodarze mogli strzelić na 3-0. Wróbel wyszedł sam na bramkarza, uderzył technicznie obok niego, ale piłka przeszła tuż obok słupka.

Kasperczyk poszedł na całość i w 56. min wyczerpał limit zmian wpuszczając do gry Kamila Adamka. To się opłaciło o tyle, że za moment młody piłkarz strzałem z metra do pustej bramki wykorzystał asystę Marka Sokołowskiego. 5 minut później bielszczanie mogli wyrównać, ale zaprzepaścili dobrą okazję i musieli przełknąć gorycz porażki.

8. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

PGE/GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-1 (2-0)

Bramki: 1:0 Paweł Buzała (9), 2:0 Kamil Wacławczyk (43), 2:1 Kamil Adamek (64).

Żółte kartki - PGE GKS Bełchatów: Grzegorz Baran, Kamil Kosowski, Adam Stachowiak. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Matej Nather, Wojciech Reiman, Damian Szczęsny, Marek Sokołowski, Damian Chmiel.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 1400.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL