GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko - Biała 0-2 w 32. kolejce Ekstraklasy

Podbeskidzie Bielsko-Biała wygrało w Bełchatowie z GKS-em 2-0. Bramki zdobyli Bartosz Śpiączka i Dariusz Kołodziej, który trafił z dystansu zaledwie trzy minuty po pojawieniu się na boisku.

Był to mecz dwóch drużyn, które niedawno zmieniły trenerów. Marek Zub zastąpił w Bełchatowie Kamila Kieresia, a zaraz po zakończeniu fazy zasadniczej Dariusz Kubicki zmienił w Podbeskidziu Leszka Ojrzyńskiego. GKS przystępował do meczu jako ostatnia drużyna w tabeli. W piątek wygrał Zawisza i opuścił 16. miejsce.

Reklama

Podbeskidzie od początku stwarzało zagrożenie po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Macieja Iwańskiego. W 7. minucie główkę Roberta Demjana odbił Dariusz Trela, a dobitkę Bartosza Śpiączki w ostatniej chwili zablokował obrońca.

Sześć minut później Śpiączka już trafił do siatki. Dośrodkowanie Iwańskiego z rzutu wolnego Trela wybił pod nogi piłkarza "Górali", który z siedmiu metrów zdobył pierwszą bramkę w meczu.

Do końca pierwszej połowy już niewiele się wydarzyło. Groźny strzał zza pola karnego oddał jeszcze Damian Chmiel. Trela zdołał odbić piłkę i przez 45 minut oglądaliśmy jedną bramkę.

Tuż po przerwie mocno z dystansu uderzył Śpiączka. Znowu dobrą paradą popisał się Trela.

Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Kolejna miała miejsce dopiero w 77. minucie i od razu była to akcja po której padł gol. Dariusz Kołodziej uderzył mocno i tuż przy słupku z 20 metrów. Pomocnik "Górali" zdobył bramkę zaledwie trzy minuty po pojawieniu się na boisku!

GKS jest na ostatnim miejscu w tabeli. Podbeskidzie awansowało na pierwszą lokatę w grupie spadkowej.

Ekstraklasa - tabela, wyniki, terminarz, strzelcy

GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko - Biała 0-2 (0-1)

Bramki: Śpiączka (13.), Kołodziej (77.)

Żółte kartki - PGE GKS Bełchatów: Patryk Rachwał, Damian Szymański, Damian Zbozień. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Bartosz Śpiączka, Bartłomiej Konieczny, Adam Deja.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 2˙340.

PGE GKS Bełchatów: Dariusz Trela - Damian Zbozień, Paweł Baranowski, Błażej Telichowski, Mateusz Szymorek - Michał Mak (64. Łukasz Wroński), Patryk Rachwał (46. Kamil Wacławczyk), Damian Szymański, Maciej Małkowski - Sebastian Olszar (55. Paweł Komołow), Arkadiusz Piech.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Tomasz Górkiewicz, Kristian Kolczak, Bartłomiej Konieczny, Frank Adu Kwame - Marek Sokołowski, Adam Deja, Maciej Iwański, Bartosz Śpiączka (74. Dariusz Kołodziej), Damian Chmiel (89. Robert Mazan) - Robert Demjan (90+1. Idrissa Cisse). 

Po meczu powiedzieli:

Dariusz Kubicki (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): "Zarówno po ustawieniu zespołu, jak i po personaliach widać było, że przyjechaliśmy tu po komplet punktów. W tej fazie rozgrywek remisy dają zbyt mało. Mecz fantastycznie się dla nas rozpoczął, bo jeszcze przed golem mieliśmy dwie, trzy szanse bramkowe. Później objęliśmy prowadzenie i w szeregi gospodarzy wkradła się nerwowość. Po przerwie trener Zub dokonał ofensywnych zmian, ale bardzo umiejętnie się broniliśmy i gospodarze nie mogli znaleźć jakiejś luki w naszej defensywie. Zwycięstwo na wyjeździe z pewnością podbuduje drużynę przed kolejnymi meczami".

Marek Zub (trener PGE GKS Bełchatów): "Wolałbym dzisiaj się z państwem nie spotykać. Jeśli mam mówić o meczu, to lepiej by było, gdybym miał czas to przetrawić. Stracona bramka zbiła nas z nóg, nic nam się później nie układało i do końca meczu nie byliśmy w stanie wydostać się z tego bałaganu. Przy takiej liczbie strat nie mieliśmy szans nic zrobić. Gra długą piłką na zawodników Podbeskidzia, którzy górowali nad nami warunkami fizycznymi nie miała sensu. To było jedno z najsłabszych naszych spotkań w ostatnim czasie".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje