Reklama

Reklama

GKS Bełchatów - Piast Gliwice 0-0 w 6. kolejce Ekstraklasy

GKS Bełchatów bezbramkowo zremisował z Piastem Gliwice w meczu kończącym 6. kolejkę Ekstraklasy. W pierwsze części spotkania przeważali goście, po przerwie do głosu doszli bełchatowianie, ale żadnej z drużyn nie udało się strzelić gola.

Zobacz wyniki i tabelę Ekstraklasy

Pierwsza groźną sytuację stworzył Piast Gliwice w 14. minucie. Adrian Klepczyński posłał dokładną, daleką piłką do Tomasza Podgórskiego. Kapitan gliwiczan podał do ustawionego przed bramką, niepilnowanego Kamila Wilczka. Pomocnik Piasta źle przyjął futbolówkę i obrońcy GKS-u zdążyli go zablokować.

W 21. minucie miała miejsce bardzo kontrowersyjna sytuacja. Bartosz Ślusarski przyjął na klatkę piersiową piłkę dośrodkowaną w pole karne. Napastnik bełchatowian już miał oddawać strzał z 12 metrów, ale został kopnięty przez Csabę Horvatha. Przewrócony Ślusarski protestował, ale gwizdek sędziego Jarosława Przybyła milczał.

Reklama

Tomasz Kędziora miał kolejną dogodną sytuację, aby dać prowadzenie drużynie Piasta. Napastnik gliwiczan dostał podanie z prawej strony od Gerarda Badii. Był sam na linii pola karnego, ale oddał lekki i niecelny strzał.

Kędziora kolejną szansę miał w 39. minucie. Wygrał pojedynek w polu karnym z Błażejem Telichowskim, ale uderzył niecelnie z ostrego kąta.

Na początku drugiej połowy bełchatowianie oddali dwa celne strzały w przeciągu minuty. Najpierw po indywidualnej akcji uderzył zza pola karnego Damian Szymański. Potem Ślusarski doszedł do piłki w szesnastce i oddał strzał z powietrza. Oba uderzenie pewnie wybronił Alberto Cifuentes.

W 55. minucie Kornel Osyra niemal strzelił bramkę samobójczą. Lewą stroną szarżował Michał Mak, dośrodkował piłkę, która odbiła się od nogi Osyry, ale na drodze futbolówki znowu stanął golkiper gości.

Dziesięć minut później składną akcję przeprowadzili gospodarze. Z lewej strony piłkę płasko w pole karne dośrodkował, wprowadzony po przerwie, Andreja Prokić. Futbolówka dotarła do Poźniaka, strzał pomocnika GKS-u zablokował Osyra. Piast szybko odpowiedział groźną akcją. Radosław Murawski zagrał prostopadłe podanie do Badii. Hiszpan strzelił z pierwszej piłki, ale futbolówka minimalnie minęła słupek bramki Arkadiusza Malarza.

Minutę przed końcem spotkania gospodarze mieli piłkę meczową. Prokić zgrał piłkę głową w polu karnym po wrzutce Maka. Bliski skierowania futbolówki do siatki był Bartosz Ślusarski, ale zdołał zaledwie trącić piłkę czubkiem buta i ta zamiast do bramki, wyszła za linię końcową.

Po meczu powiedzieli:

Angel Perez Garcia (trener Piasta Gliwice):

"Mieliśmy plan, żeby zdobyć tu trzy punkty ale na tym trudnym terenie wywalczyliśmy jeden. Drużyna z Bełchatowa jest tak wysoko w tabeli, bo na to zasługuje. Jestem zadowolony z postawy zespołu w dzisiejszym meczu. Graliśmy bardzo pewnie z tyłu, mieliśmy też swoje okazje do zdobycia goli. Poza okazją rywali w ostatniej minucie, mieliśmy lepsze sytuacje i gdybyśmy choć jedną z czterech wykorzystali, to wygralibyśmy ten mecz. Poprawiliśmy naszą grę w obronie, ale poprawy wymaga jeszcze nasza ofensywa".

Kamil Kiereś (trener PGE GKS Bełchatów):

"Przed spotkaniem uważano, że byliśmy faworytem, bo byliśmy znacznie wyżej w tabeli od Piasta. Patrząc z tej perspektywy można więc uznać, że jest niedosyt. Założyliśmy sobie zdobycie trzech punktów, ale boiskowe wydarzenia sprawiły, że musimy się zadowolić jednym. Wpływ na to miała słabsza postawa w ofensywie - może nie w budowaniu akcji, ale w momentach finalnych.

- Pierwsza połowa nie stała na zbyt wysokim poziomie. To było nerwowe widowisko z dwóch stron. Było dużo walki, niedokładności i strat. W drugą połowę weszliśmy lepiej, częściej byliśmy przy piłce, ale zabrakło jakości w wykańczaniu akcji. Wiele kontr Piasta wynikało z naszych strat. W efekcie dopisujemy więc jeden punkt i skupiamy się już na kolejnym meczu z Wisłą, w którym musimy zagrać lepiej niż dzisiaj".

GKS Bełchatów - Piast Gliwice 0-0 (0-0)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL