18. kolejka: PGE GKS Bełchatów - Widzew Łódź 0-0

PGE GKS Bełchatów bezbramkowo zremisował z Widzewem Łódź w 18. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie z trybun oglądał Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Pojedynek ostatniego w tabeli PGE GKS z jedenastym Widzewem, czyli derby województwa łódzkiego, przyciągnął na trybuny stadionu przy ul. Sportowej niewiele ponad 2 tys. widzów. Był jednak wśród nich m.in. prezes PZPN Zbigniew Boniek, który przyjechał z pobliskiej Spały, gdzie był na zgrupowanie szkoleniowo-unifikacyjnym dla kobiet sędziujących mecze piłki nożnej.

Reklama

Szef polskiego futbolu i pozostali widzowie nie doczekali się goli. W pierwszej połowie niewiele też było groźnych sytuacji. Optyczną przewagę mieli gospodarze, którzy częściej byli przy piłce, ale nie mieli pomysłu na rozbicie wzmocnionej defensywy Widzewa. Goście czekali na okazje do kontrataku i w końcówce tej części gry mogli objąć prowadzenie. Po główkach Marcina Kaczmarka i Mariusza Stępińskiego skutecznie interweniował jednak Emilijus Zubas, a po strzale Łukasza Brozia piłka trafiła w zewnętrzną część poprzeczki.

Po przerwie Widzew uporządkował grę i przejął inicjatywę w środku pola, ale bliżej prowadzenia byli bełchatowianie. Na listę strzelców mógł się wpisać Szymon Sawala. Po jego uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko, zaś akcja zakończyła się żółtą kartką dla Mateusza Maka, który w polu karnym przewrócił się po starciu z Broziem. Arbiter uznał, że była to próba wymuszenia jedenastki. Gospodarze rzutu karnego domagali się również kilkanaście minut później, gdy Broź w "szesnastce" odbił piłkę ręką blokując strzał Kamila Wacławczyka. Gra nie została jednak przerwana. W końcówce meczu szansę na pokazanie swoich możliwości miał również bramkarz Widzewa Maciej Krakowiak, który kapitalną interwencją uratował zespół od straty gola po strzale Adriana Basty.

Gospodarze do ostatniego gwizdka walczyli o komplet punktów, jednak widzewiacy zdołali się obronić i wywalczyli pierwszy punkt w tej rundzie. Z kolei bełchatowianie zanotowali trzeci z rzędu bezbramkowy remis.

Po meczu powiedzieli:

Radosław Mroczkowski (trener Widzewa): "Był to mecz, jakiego się spodziewałem. Walka trwała do końca, a każdy zespół miał stuprocentowe sytuacje. Dla widowiska szkoda, że nic nie wpadło. Zdobyliśmy punkt, ale nie jesteśmy do końca zadowoleni z tego wyniku. Krakowiak, który rozpoczął dzisiaj mecz w wyjściowej jedenastce, czekał cierpliwie na swoją szansę i zagrał dobre spotkanie. W końcówce uratował nam remis. Po tym strzale, który obronił, ja już widziałem piłkę w siatce". 

Kamil Kiereś (trener PGE GKS): "Jeżeli spojrzymy na poprzednie mecze z Wisłą i Legią i dwa punkty zdobyte z tymi trudnymi przeciwnikami, to liczyliśmy, że dzisiaj uda nam się pokonać Widzew. Remis nas nie zadowala. W pierwszej połowie było wiele niedokładności a Widzew w akcjach ofensywnych stwarzał zagrożenie pod naszą bramką. Jesteśmy jednak dobrze przygotowani do sezonu i dlatego liczyłem, że w ostatnich trzydziestu minutach będziemy dominowali na boisku. I tak było. Stworzyliśmy sobie dobre sytuacje, ale niestety nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Po tym remisie wielu już definitywnie nas pogrzebało, ale my nie zamierzamy się poddać i nadal walczymy o utrzymanie".

PGE GKS Bełchatów - Widzew Łódź 0-0

Żółte kartki: Patryk Rachwał, Mateusz Mak, Szymon Sawala - Jakub Bartkowski, Radosław Bartoszewicz, Princewill Okachi.

Sędziował Krzysztof Jakubik (Siedlce).  Widzów 2100.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: PGE GKS Bełchatów | Widzew Łód | Ekstraklasa | Szymon Sawala

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje