Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Trzeci mecz ŁKS bez wygranej u siebie

ŁKS, który chce wrócić do Ekstraklasy, nie wygrał na swoim boisku od 8 sierpnia. Tym razem przegrał z Podbeskidziem Bielsko–Biała, a oprócz punktów z powodu urazów stracił też dwóch zawodników.

Jeśli wyliczyć wszystkich ełkaesiaków kontuzjowanych w tym sezonie, trzeba dojść aż do liczby czternaście. Od początku trener Kibu Vicuna nie mógł liczyć na Samu Corrala, Kamila Dankowskiego i Ricardinho. W trakcie rozgrywek urazów doznawali Antonio Dominguez, Nacho Monsalve, Maciej Dąbrowski, Mateusz Bąkowicz, Bartosz Szeliga, Jakub Tosik, Stipe Jurić, Mieszko Lorenc, Javi Moreno, a meczu z Podbeskidziem do listy kontuzjowanych dołączyło jeszcze dwóch.

Dziewięciu poza kadrą ŁKS

Przed meczem trener Kibu Vicuna mówił, że cześć piłkarzy wraca po urazach i być może znajdą się w podstawowym składzie. Tymczasem okazało się, że sytuacja kadrowa jeszcze się pogorszyła. W kadrze meczowej zabrakło m. in. Stipe Juricia i Javiego Moreno. Zwłaszcza brak Hiszpana mocno osłabił siłę ofensywną łodzian. Jego miejsce zajął młodzieżowiec Kelechukwu. Z rekonwalescentów na ławce rezerwowych usiedli Antonio Dominguez i Maciej Dąbrowski. A żeby był na niej większy tłok trener dołączył też trzeciego bramkarza Aleksandra Bobka.

Reklama

Gospodarze przystąpili więc do spotkania mocno osłabieni (brakowało dziewięciu zawodników), ale podbudowani wygraną w Legnicy z Miedzią. Trener podkreślał, że to był najlepszy rywal z jakim do tek pory się mierzyli. W sobotę przeciwnikiem był spadkowicz z ekstraklasy. Trener Piotr Jawny zrobił tylko dwie zmiany od początku zagrali Joan Roman i młodzieżowiec Jakub Bieroński.

Kontuzja lidera ŁKS

Obie drużyny lubią mieć piłkę przy nodze i od początku rozgorzała walka w środku pola kto, kogo zdominuje. Podbeskidzie spróbowało podjeść wysoko w nadziei, że na śliskiej murawie łodzianie popełnią błąd. W poprzednim meczu u siebie przydarzały im się kilka razy, ale teraz radzili sobie lepiej. Umiejętnie wychodzili spod pressingu, a jak sytuacja robiła się naprawdę groźna wybijali piłkę do przodu.

W ofensywie trochę lepiej prezentowali się goście, ale długo żadnej z drużyn nie udało się oddać celnego strzału. W pierwszej połowie spełnił się najczarniejszy scenariusz dla łódzkiej drużyny. Kontuzji doznał bowiem motor napędowy zespołu Pirulo. Zastąpił go powracający po urazie Ricardinho, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie.

Janczukowicz trafia głową

Być może strata lidera podziałała na ełkaesiaków i ich zmotywowała, bo kilkadziesiąt sekund później z lewej strony świetnie dośrodkował Adrian Klimczak, a strzałem głową Martina Polacka pokonał Piotr Janczukowicz. 21-letni napastnik był bliski kolejnej bramki, ale po uderzeniu z rzutu wolnego piłka minimalnie minęła bramkę.

Goście powinni wyrównać 10 minut później - Kamil Biliński był sam na sam z Markiem Koziołem, ale nie trafił w bramkę. Kolejną okazję miał Mathieu Scalet, ale z rzutu wolnego z około 20 metrów kopnął w klubowego kolegę. Kilka minut później już się nie pomylił. Piłkę stracił Jan Sobociński, Konrad Gutowski zagrał prostopadle w pole karne, a Scalet pewnie pokonał Kozioła.

Uraz kapitana ŁKS

Na drugą połowę w ŁKS nie wyszedł Maksymilian Rozwandowicz. Jak się okazało, to kolejna kontuzja w ekipie łodzian. Mimo przeciwności łodzianie dobrze zaczęli druga połowę. Kilka razy groźnie zaatakowali, ale albo brakowało precyzji przy podaniu w kontrataku (Trąbce), albo strzał był blokowany (Mikkela Rygaarda). W 62. minucie kibice ŁKS brawami powitali wchodzącego na boisko Antonio Domingueza, który leczył kontuzję od pierwszej kolejki.

Rezerwowy daje wygraną Podbeskidziu

Do głosu doszli jednak bielszczanie. Uderzenie Gutowskiego zablokował Oskar Koprowski, strzał Ezequiela Moreno był zbyt słaby, ale w końcu dopięli swego. Marko Roginić starł się z Sobocińskim i strzelił tak sprytnie, że zaskoczył zarówno stopera, jak i bramkarza ŁKS.

Obrońca gospodarzy mógł odkupić winy w 87. minucie, ale po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z około siedmiu metrów kopnął nad poprzeczką. W doliczonbym czasie mieli kolejny stały frgament - około 20 metrów od bramki. Dominguez  trafił jednak w mur. 

ŁKS - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (1-1)

Gole: Janczukowicz (21.) - Scalet (44.), Roginić (68.).

ŁKS: Kozioł - Wolski Ż (78. Gryszkiewicz), Sobociński, Marciniak, Klimczak - Rozwandowicz (46. Koprowski) - Pirulo (20. Ricardinho), Rygaard, Trąbka, Kelechukwu - Janczukowicz (62. Dominguez).

Podbeskidzie: Polacek - Mikołajewski Ż, Rodriguez (86. Wypych), Kowalski-Haberek - Gutowski, Bieroński, Scalet Ż, Gach (62. Roginić Ż) - Merebaszwili Ż (75. Polkowski), Roman (62. Moreno Ż) - Biliński (87. Milasius).

Sędzia: Damian Sylwestrzak.

Widzów: 4198.

AK


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama