Reklama

Reklama

PKO Ekstraklasa. ŁKS chce zakończyć rozgrywki w nieco lepszych nastrojach

Wyjazdowym meczem z również opuszczającą ekstraklasę Koroną Kielce pożegna się z najwyższą klasą ŁKS. Trener łodzian Wojciech Stawowy liczy, że jego piłkarze pójdą za ciosem po wygranej z Rakowem Częstochowa, co doda optymizmu i wiary przed rywalizacją w 1. lidze.

W sobotę dobiegnie końca przygoda ŁKS z ekstraklasą, która dla odbudowującego się klubu z Łodzi trwała zaledwie rok. Drużyna trenera Stawowego, a wcześniej prowadzona przez Kazimierza Moskala, okazała się najsłabsza w najwyższej klasie. Do tej pory wygrała tylko sześć spotkań, zdobyła 24 punkty, w tym trzy w ostatnim, wtorkowym meczu z Rakowem Częstochowa (3-2). Na to zwycięstwo łodzianie czekali od początku marca, co najlepiej obrazuje sytuację beniaminka.

"Bardzo cieszy ta wygrana, odniesiona do tego w dobrym stylu. To na pewno poprawia humory i atmosferę, ale nie zmienia faktu, który wszyscy znamy" - przyznał trener Stawowy, mając na myśli spadek do 1. ligi, która w przypadku ŁKS nastąpił już na pięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek.

Reklama

Dodał, że aby nie marnować czasu już teraz jego zespół przygotowuje się do występów na zapleczu ekstraklasy i obecnie trenuje ciężej niż podczas tradycyjnych mikrocykli meczowych.

"Wiadomo, jaki mamy cel w 1. lidze i żeby go zrealizować musimy dobrze się przygotować. Urlopy i przygotowania będą bardzo krótkie, szybko zacznie się liga, w której trzeba regularnie punktować, jeśli się chce wrócić do ekstraklasy, a taki jest nasz cel" - tłumaczył 54-letni szkoleniowiec.

Wcześniej jednak piłkarzy Stawowego czeka ostatnie spotkanie w ekstraklasie z Koroną. Jego gospodarze również stracili już szanse na pozostanie w elicie, ale w Łodzi liczą, że to ŁKS zakończy rozgrywki w nieco lepszych nastrojach.

"Jeśli zespół zareaguje w Kielcach tak samo, jak we wtorek z Rakowem, to będę mógł stwierdzić, że zaczął się proces, o który mi cały czas chodziło. Czyli proces pójścia w górę, zrozumienia tego, co chcę przekazać. Mocno wierzę, że to nie będzie tylko chwilowa odskocznia od wszystkiego złego, co miało miejsce, tylko będzie to stały trend i od tej pory ta trudna sytuacja się odwróci" - zaznaczył.

Dlatego - jak dodał - chce, żeby jego drużyna w sobotę ponownie zwyciężyła.

W Kielcach nie będzie mógł wystąpić Samu Corral, który musi pauzować za kartki. Jego nieobecności żałował trener ŁKS, ponieważ hiszpański napastnik w dwóch ostatnich spotkaniach zdobył trzy gole i zdaniem Stawowego przeciwko Koronie podtrzymałby strzelecką passę. Z kolei z powodu urazu zabraknie Portugalczyka Ricardo Guimy.

Spotkanie 37. kolejki w Kielcach rozpocznie się w sobotę o godz. 17.30. Korona jesienią przegrała w Łodzi 1-4, a w rewanżu wygrała przed własną publicznością 1-0.

autor: Bartłomiej Pawlak

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy