Reklama

Reklama

Nie będzie dochodzenia w sprawie licencji dla ŁKS-u

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie dot. odmowy przyznania ŁKS-owi licencji na grę w piłkarskiej ekstraklasie.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie dot. odmowy przyznania ŁKS-owi licencji na grę w piłkarskiej ekstraklasie.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez członków Komisji ds. Licencji i Komisji Odwoławczej ds. Licencji Polskiego Związku Piłki Nożnej złożyli poseł Andrzej Biernat i wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski. Ich zdaniem obie komisje mogły naruszyć prawo odmawiając przyznania ŁKS-owi licencji na grę w ekstraklasie oraz przyznając taką licencję Cracovii.

- Kwestie podnoszone przez zawiadamiających mają charakter administracyjny i rozstrzygane powinny być we właściwym trybie postępowania administracyjnego - poinformowała prokurator rejonowy prokuratury Warszawa Śródmieście-Północ Agnieszka Muł.

Reklama

Sprawa licencji ŁKS-u kilka miesięcy temu trafiła już do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. 12 sierpnia odbyła się pierwsza rozprawa, na której Cracovia zwróciła się z wnioskiem o dopuszczenie do udziału w postępowaniu w charakterze strony.

Sąd uznał jednak, że "MKS Cracovia nie ma interesu prawnego w postępowaniu dotyczącym skargi ŁKS na odmowę wydania licencji" i odmówił krakowskiemu klubowi prawa do udziału w sprawie. Cracovia odwołała się od tej decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do WSA sprawa licencji ŁKS-u wróci dopiero po wydaniu przez NSA decyzji dotyczącej udziału w niej Cracovii.

Brak licencji na grę w ekstraklasie sprawił, że piłkarski zespół ŁKS-u znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Od kilku sezonów głównym źródłem finansowania klubu były pieniądze wpływające od sponsorów piłkarskiej ekstraklasy. Po karnej degradacji do 1. ligi klub stracił płynność finansową. Piłkarze od 4 miesięcy nie otrzymują pensji. W klubie panuje też paraliż organizacyjny spowodowany niewyjaśnionymi sprawami własnościowymi.

W ostatnim czasie chęć pomocy ŁKS-owi wyraziło miasto, które za zgodą udziałowców spółki przeprowadziło w niej audyt. Władze Łodzi zapowiedziały, że po wyjaśnieniu kwestii własnościowych będą chciały znaleźć strategicznego inwestora, który pomoże wyprowadzić klub na prostą. Może się jednak okazać, że ŁKS nie doczeka się ratunku.

W poniedziałek w siedzibie klubu zorganizowano konferencję prasową, w której oprócz zawodników i trenera ŁKS-u wzięła również udział posłanka Zdzisława Janowska. Zaapelowała ona do wszystkich łodzian i łódzkich firm o udzielenie piłkarzom ŁKS doraźnej pomocy finansowej.

- Jest szansa, by w najbliższych tygodniach sytuacja w ŁKS zmieniła się na lepsze. Musi być jednak spełnionych kilka warunków. Przede wszystkim jak najszybciej trzeba pomóc piłkarzom. Przed całkowitym wyjaśnieniem sytuacji własnościowej i dokonaniem niezbędnych przekształceń w spółce nikt nie wyłoży dzisiaj miliona zł, bo takie są mniej więcej zaległości wobec zawodników. Wierzę jednak w to, że znajdą się firmy, które w zamian za reklamę dołączą do grupy sponsorów i wspomogą zespół sumami, które pozwolą zapłacić zawodnikom. W przeciwnym wypadku może dojść do tego, że w końcu odmówią oni gry - powiedziała Janowska.

Dodała, że jak najszybciej powinno dojść do nadzwyczajnego posiedzenia łódzkiej rady miejskiej, która powinna zająć się sytuacją w ŁKS-ie.

Piłkarze klubu z al. Unii nie mają wątpliwości, kto jest odpowiedzialny za tragiczną sytuację piłkarskiej spółki. Kapitan zespołu Marcin Adamski na poniedziałkowej konferencji zaapelował do jednego z udziałowców spółki Daniela Goszczyńskiego (formalnie 49,5 procent akcji należy do jego żony Ilony), by ten jak najszybciej oddał swoje udziały miastu.

- Żądam od pana Goszczyńskiego, by za symboliczną złotówkę oddał swoje udziały miastu. Z tego co wiem, wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski ma już sponsora, który jest gotów wejść do naszego klubu. Jedyną przeszkodą jest p. Goszczyński. W ostatnim czasie rozmawialiśmy z wieloma potencjalnymi sponsorami, reklamodawcami i darczyńcami, którzy odmawiali współpracy z klubem ze względu na osobę p. Goszczyńskiego. Mówili, że wrócą do rozmów, gdy to nazwisko zniknie z listy udziałowców spółki. To o czymś świadczy. P. Goszczyński stworzył fatalny wizerunek klubu w Polsce. ŁKS ma wspaniałą tradycję i kibiców, jednak teraz w kraju jest symbolem bałaganu. Nieudolne zarządzanie spółką doprowadziło m.in. do jej zadłużenia i nie przyznania nam licencji przez PZPN. Jeśli teraz p. Goszczyński nie odda swoich udziałów miastu, to doprowadzi do upadku tego ponad stuletniego klubu i będzie jedyną osobą odpowiedzialną za to - powiedział Adamski.

Na konferencji nie było nikogo z władz spółki. Prezes Antoni Panek powiedział, że nikt go na konferencję nie zapraszał. Dodał, że złożył już rezygnację z pełnionej funkcji, jednak "nie ma jej kto przyjąć".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL