Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

ŁKS - Wisła Kraków w 20. kolejce Ekstraklasy. Zapowiedź meczu

​Układ jest prosty - kto przegra, zimę spędzi na samym dnie tabeli Ekstraklasy. Dziś o godz. 18 spotkanie ŁKS - Wisła Kraków, relacja na żywo w Interii.

Blisko dwa miesiące oglądać swoją drużynę na ostatnim miejscu to nic przyjemnego, a z takim problemem będą musieli poradzić sobie piłkarze, działacze i kibice zespołu, który dziś poniesie porażkę.

Obecnie ŁKS i Wisła mają identyczny bilans - w 19 spotkaniach uzbierali po 14 punktów, zdobyli po 18 bramek i stracili po 33. Przewagą krakowian jest tylko wygrana w pierwszym spotkaniu, bo przy Reymonta rozbili beniaminka 4-0.

Tyle że było to cztery miesiące temu, a wówczas jeszcze nic nie zapowiadało, że zimą sytuacja krakowian może być aż tak tragiczna. Po 10 (!) porażkach z rzędu wylądowali na dnie tabeli i odbić zdołali się dopiero w ostatniej kolejce dzięki zwycięstwu nad Pogonią Szczecin (1-0).

- Zaraz po meczu widziałem inne twarze zarówno zawodników, jak i wszystkich ludzi w klubie. To pokazuje, jakie emocje generuje Wisła Kraków. Cieszę się, że trochę ciężaru zrzuciliśmy z pleców. Pojawiło trochę uśmiechu, ale tylko na chwilę, bo zdajemy sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy - podkreśla Artur Skowronek, trener krakowian.

Z kolei Kazimierz Moskal, szkoleniowiec ŁKS-u oraz były zawodnik i trener Wisły, nie ma wątpliwości, że oba zespoły znajdują się w identycznej sytuacji. I nie zmienia tego fakt, że krakowianie wygrali ostatnie spotkanie.

- Nie sądzę, by dzięki temu zapomnieli już o tym, co było wcześniej i nagle staną się innym zespołem. Przyjadą do nas z takim samym nastawieniem i determinacją. A my, jako gospodarz, będziemy mieli obowiązek prowokowania i stwarzania zagrożenia pod ich bramką. To my powinniśmy być zespołem, który będzie bardziej dążył do zwycięstwa - podkreślał Moskal na przedmeczowej konferencji prasowej.

Jego zespół nie okazał się rewelacją Ekstraklasy, ale ŁKS-owi nie można zarzuć, że nic do ligi nie wniósł. Łodzianie konsekwentnie trzymają się taktyki, która nie ogranicza się do murowania bramki i szarpania kontratakami, a z wieloma zespołami próbują grać jak równy z równym. Na razie zadowalających wyników to jednak nie przynosi.

Reklama

Skowronek drużyny Ekstraklasy na części pierwsze rozkładał jednak jeszcze przed objęciem Wisły i wydaje się, że łodzian też ma nieźle rozpracowanych.

- Oni cieszą się grą. W ataku pozycyjnym są konsekwentni w schematach. Są też niekonwencjonalni i robią przewagę w nieelastyczny sposób. Boczni obrońcy grają w środkowej strefie, a to jest nieprzewidywalne i trudne do przeciwdziałania w grze defensywnej. Do tego starają się grać wysokim pressingiem, a u siebie już na pewno będą to robili. Chcemy jednak temu przeciwdziałać, a także narzucić swoje schematy. Tak, by skutecznie zakończyć rok - podkreśla Skowronek.

Moskal: -  Czeka nas bardzo ważne spotkanie. To mecz o dużym ciężarze, ale na pewno nie zdecyduje o tym, gdzie ŁKS będzie grał w przyszłym sezonie. Jesteśmy w takiej samej sytuacji jak Wisła, ale drużyny, które są przed nami też nie mogą się czuć bezpiecznie.

Wisłę i ŁKS wyprzedza Korona Kielce, która ma o cztery punkty więcej. Z kolei zajmująca 13., czyli bezpieczną pozycję Arka Gdynia ma ich o sześć więcej.

Przed potyczką w Łodzi Wisła znajduje się w niemal idealnej sytuacji kadrowej (pisaliśmy o tym TUTAJ). Z kolei w ŁKS-ie za żółte kartki pauzuje Adrian Klimczak.

Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama