Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Radomiak (16 pkt.)
  • 7 .Cracovia (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)

ŁKS. Stawowy: Każda seria kiedyś się kończy

Każda seria ma to do siebie, że kiedyś się kończy i czekam z nadzieją na niedzielę, że nastąpi przełamanie i pójdziemy w górę - przyznał przed meczem z Rakowem Częstochowa trener ostatniego w tabeli piłkarskiej ekstraklasy ŁKS Łódź Wojciech Stawowy.

Z każdą kolejką maleją szanse ŁKS na pozostanie w gronie najlepszych polskich klubów. Sytuacji nie odmieniła zmiana szkoleniowca, bo w debiucie Wojciecha Stawowego jego drużyna w pierwszy meczu po wznowieniu rozgrywek uległa Górnikowi Zabrze 0:1 i jeszcze bardziej okopała się na ostatnim miejscu w tabeli.

"Zdaję sobie sprawę, że zespół na pewno nie grał tak, jak tego chcę. To na pewno nie było najlepsze spotkanie ŁKS, ale to mecz, który jest już za nami. Potencjał w drużynie jest, a nad stylem cały czas pracujemy. Muszę go tak wkomponować, żeby on współgrał ze zdobywaniem punktów, bo one są nam potrzebne. Z Górnikiem się nie udało, ale to nie oznacza, że w następnych meczach nie będzie lepiej" - podkreślił opiekun łodzian.

Reklama

Wyraził nadzieję, że jego podopieczni zarówno pod kątem piłkarskim, jak i mentalnym będą lepiej prezentowali się w konfronatacji z Rakowem Częstochowa. Łodzianie z dużo lepiej radzącym sobie w elicie drugim beniaminkiem zmierzą się w niedzielę w Bełchatowie.

Stawowy zapewnił, że mimo pięciu punktów straty do przedostatniej Arki Gdynia i aż 11 do pierwszej bezpiecznej pozycji, nikt w klubie się nie poddał i nie myśli jeszcze o następnym sezonie.

"Cały czas wierzę i będę wierzył do końca w swoją drużynę, w to co robimy i w to, że pomimo bardzo trudnej sytuacji dane nam będzie utrzymać się w ekstraklasie. Zastanawianie się nad tym, co będzie w przyszłym sezonie jest przedwczesne. Teraz trzeba myśleć o tym, co czeka nas w meczu z Rakowem. Żeby dobrze zagrać, wygrać i stworzyć sobie sytuację, by w tej lidze pozostać" - przekonywał.

Jak wskazał, każda seria ma to do siebie, że kiedyś się kończy i liczy, że zła passa odwróci się w niedzielę i od starcia z ekipą Marka Papszuna ŁKS będzie szedł w górę tabeli.

54-letni szkoleniowiec przyznał, że zna mocne i słabe strony Rakowa, który zdobył 17 punktów więcej. Zaznaczył jednocześnie, że przede wszystkim skupia się na swoim zespole, by jego gra wyglądała lepiej w ofensywie i była bardziej skuteczna.

"Niewątpliwie Raków to bardzo groźny rywal. Ma kilku zawodników, którzy są obdarzeni bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. To też drużyna która potrafi grać w piłkę i niebezpieczna przy stałych fragmentach gry. Więcej szczegółów zostawię dla siebie i moich zawodników, bo na nich będzie opierać się nasza strategia" - tłumaczył Stawowy.

Trener ŁKS będzie mógł skorzystać ze wszystkich graczy. Nikt nie musi pauzować za kartki i nie narzeka na urazy, co oznacza, że do składu wróci Portugalczyk Ricardo Guima. Stawowy przyznał, że jedenastka na Raków będzie różniła się od tej sprzed tygodnia.

Spotkanie 28. kolejki w Bełchatowie rozpocznie się w niedzielę o godz. 12.30. Jesienny mecz z Łodzi zakończył się wygraną ŁKS 2:0.

autor: Bartłomiej Pawlak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje