Reklama

Reklama

ŁKS. Moskal: Spróbujemy wykreować kogoś w miejsce Ramireza

- Wiemy, kim dla nas był Dani Ramirez, ale spróbujemy wykreować kogoś na jego miejsce - przyznał trener piłkarzy ŁKS Kazimierz Moskal. Ostatni w tabeli beniaminek w niedzielnym meczu 21. kolejki ekstraklasy zagra w Warszawie z liderującą Legią.


ŁKS, który w drugiej części sezonu będzie walczył o uniknięcie spadku, tuż przed wznowieniem rozgrywek stracił swojego kluczowego gracza. W walce o pozostanie w ekstraklasie łodzianom nie pomoże bowiem Hiszpan Dani Ramirez, który w czwartek podpisał kontrakt z Lechem Poznań.

Podczas piątkowej konferencji prasowej Moskal nie zaprzeczał, że wychowanek Realu Madryt był ważną postacią jego zespołu, ale - jak dodał - trenerzy muzą być przygotowani na takie sytuacje.

"Wiemy, kim dla nas był Dani, ale musimy być przygotowani na to, że zawodnicy będą przychodzić i odchodzić. Jest takie powiedzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych i nie chcę pomniejszać zasług, wartości i umiejętności Ramireza, ale życie nie znosi próżni. Z tej grupy, którą mamy, spróbujemy wykreować kogoś na jego miejsce" - powiedział 53-letni szkoleniowiec.

Reklama

Opiekun łodzian ma nadzieję, że po odejściu lidera zespołu i najlepszego strzelca ŁKS (6 goli) odpowiedzialność na boisku rozłoży się na większą liczbę piłkarzy, co pozwoli wyzwolić ich potencjał.

Napastnik łodzian Łukasz Sekulski dodał, że transfer hiszpańskiego pomocnika nie podciął drużynie skrzydeł przed walką o pozostanie w elicie. "Mam nadzieję, że teraz wszyscy damy z siebie o kilka procent więcej i nie będzie widać na boisku, że Daniego wśród nas nie ma. Nie mamy obaw, że sobie nie poradzimy, bo nie ma zawodnika, który skupi uwagę przeciwnika. Jesteśmy dobrze przygotowani i czekamy na pierwszy mecz" - zapewnił.

Zamykający ligową tabelę ŁKS o utrzymanie będzie walczył z szóstką nowych piłkarzy w kadrze. To trzej Hiszpanie: Antonio Dominguez, Carlos Moros Gracia i Samuel Corral, Słoweniec Tadej Vidmajer oraz Maciej Dąbrowski i Jakub Wróbel. Szkoleniowiec nie chciał jednak oceniać, czy ma mocniejszy skład niż jesienią, kiedy ŁKS w 20 kolejkach zdobył tylko 14 punktów.

"Zmian było sporo, ale nie mieliśmy też nic do stracenia i w taki składzie musimy spróbować powalczyć o utrzymanie. W trakcie przerwy zimowej pracowaliśmy przede wszystkim nad poprawą gry w defensywie, bo to był nasz główny problem. Stąd trzech nowych obrońców. Pracowaliśmy też nad sposobem gry, a konkretnie nad jego ulepszeniem. Nic nie zmienia się natomiast jeśli chodzi o nasze spojrzenie na piłkę i na to, jak będziemy chcieli grać" - wyjaśnił Moskal. 

Już w pierwszej tegorocznej kolejce beniaminka z Łodzi czeka bardzo trudne zadanie. W niedzielę zagra bowiem na boisku lidera tabeli, który zgromadził 24 punkty więcej.

Trener ŁKS nie ukrywał, że Legia to bardzo trudny rywal, ale - jak dodał - dla jego piłkarzy każdy zdobyty w tym pojedynku punkt będzie miał ogromne znaczenie pod względem mentalnym.

"Wiemy, że wszyscy oczekują od Legii, żeby nie tylko wygrywała, ale zdobyła mistrzostwo. Na pewno już w pierwszym meczu gospodarze będą chcieli pokazać, że są dobrze przygotowani i na dobrej drodze do tytułu. Ale nie będziemy im tego ułatwiać. Niezależnie od tego, jaki będzie wynik, musimy pamiętać, że porażka nie będzie oznaczała, że już spadliśmy, a zwycięstwo, że się utrzymaliśmy" - podkreślił Moskal.

W meczu z Legią nie będą mogli wystąpić kontuzjowani obrońcy Adrian Klimczak i Maksymilian Rozwandowicz.

Spotkanie w Warszawie rozpocznie się w niedzielę o 17.30. Jesienią Legia zwyciężyła w Łodzi 3-2.

Autor: Bartłomiej Pawlak

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL