Reklama

Reklama

  • 1 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 6 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 7 .Cracovia (1 pkt.)
  • 8 .Górnik Łęczna (1 pkt.)

Dobra wiadomość dla ŁKS – jak przychodzi na mecz, wygrywają. W niedzielę będzie!

Marek Chojnacki jest wychowankiem ŁKS, w którym w Ekstraklasie rozegrał aż 452 spotkania. W niedzielę łodzianie zagrają z Górnikiem Łęczna o awans do Ekstraklasy. – ŁKS ma małą przewagę. Na wszystkich meczach, na których byłem w tym sezonie, a z racji obowiązków nie mogę być za często, wygrywał. Będę też w niedzielę, więc mam nadzieję, że chłopcy nie zrobią mi przykrości – śmieje się szkoleniowiec UKS SMS Łódź.

Andrzej Klemba, Interia: W niedzielę ŁKS zagra z Górnikiem Łęczna o ekstraklasę. Taki finałowa para to jednak zaskoczenie.

- Chyba w obu drużynach było trochę zwątpienia, czy uda się dotrzeć do finału barażów. Piłkarze ŁKS postawili się w trudnej sytuacji, bo zajęli dopiero piąte miejsce. Wydawało mi się, że nawet jak wygrają w Gdyni z Arką, to decydujące spotkanie znów zagrają na wyjeździe. Tymczasem GKS Tychy przegrał u siebie z Górnikiem Łęczna, co było niespodzianką. To oczywiście z korzyścią dla ŁKS. Teraz mecz u siebie, ale też większa presja i odpowiedzialność. Zespół złapał trochę świeżości, luzu i oddechu. Może to nie jest jeszcze najwyższa forma, ale widać poprawę w grze.

Reklama

Arka atakowała niemal całe spotkanie, ale to ŁKS strzelił zwycięska bramkę.

Trzeba mieć czasem fart, gdy przeciwnik ma wiele sytuacji, ale ich nie wykorzystuje. A my wychodzimy z jedną czy dwoma i wygrywamy. Tak właśnie było w spotkaniu w Gdyni. Mieliśmy podobne przykłady w mistrzostwach Europy, bo tak było w meczu Dania - Finlandia. Szwedzi z Hiszpanami też cały czas się bronili i wyprowadzili dwie kontry. To były stuprocentowe okazje, ale akurat je zmarnowali. W tegorocznych barażach zarówno w pierwszej, jak i w drugiej lidze było podobnie. Wygrywały drużyny gości. Dla ŁKS to jest nagroda, bo zespół przecież miał potencjał. Po rundzie jesiennej razem z Bruk-Betem był wskazywany na głównego faworyta do awansu. Chyba wszystkie drużyny z czołowej szóstki miały większy lub mniejszy kryzys. Największa obniżka formy dopadła właśnie ŁKS i Górnika, co było widać w tabeli. Kluczowe jest to, by umieć z tego kryzysu wyjść. Wydaje się, że obie drużyny w kluczowym momencie sobie z tym poradziły.

Dwie kolejki przed końcem sezonu z ŁKS nieoczekiwanie odszedł trener Ireneusz Mamrot. Zastąpił go jego asystent Marcin Pogorzała. To było ryzyko?

Łatwo komentować po fakcie. To jest sztuka podejmowania decyzji. Jak trener dokona zmiany i zawodnik dobrze się spisał, to mówią, że mamy nosa. Teraz możemy powiedzieć, że w ŁKS podjęli słuszną decyzję. A podejrzewam, że po komunikacie nie brakowało tych, co pukali się w czoło. W ŁKS zaryzykowali i może im wyjść to na dobre. W spotkaniach ze ścisłą czołówką jego zespół pokonał Bruk-Bet, Arkę i zremisował z GKS Tychy. Kto będzie jednak pamiętał, jeśli nie uda się z Górnikiem Łęczna? Jeśli wywalczy awans, to dlaczego nie dać mu szansy w ekstraklasie.

Kto wygra w niedzielę?

Mecze są co trzy dni, ważna będzie właściwa regeneracja, a potem dyspozycja dnia zawodników w niedzielę. ŁKS ma jednak małą przewagę. Na wszystkich meczach, na których byłem w tym sezonie, a z racji obowiązków [Chojnacki jest trenerem kobiet z SMS Łódź - przyp. red.] nie mogę być za często, wygrywał. Będę też w niedzielę, więc mam nadzieję, że chłopcy nie zrobią mi przykrości i passa zostanie podtrzymana.


Rozmawiał AK

Dowiedz się więcej na temat: Marek Chojnacki | ŁKS | Górnik Łęczna | pierwsza liga | piłka nożna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje