Reklama

Reklama

Zadedykował gola synkowi

- Czy bramka była zamierzona? Nawet jeśli była przypadkowa, to jeśli takie gole będą padać to będę zadowolony - powiedział Piotr Rocki, którego gol z 87. minuty przesądził o zwycięstwie Legii Warszawa nad Wisłą Kraków 2:1 w Superpucharze Polski.

- Czy bramka była zamierzona? Nawet jeśli była przypadkowa, to jeśli takie gole będą padać to będę zadowolony - powiedział Piotr Rocki, którego gol z 87. minuty przesądził o zwycięstwie Legii Warszawa nad Wisłą Kraków 2:1 w Superpucharze Polski.

- Kątem oka widziałem, że Juszczyk wyszedł trochę z bramki i zdecydowałem się na wrzutkę. Piłka trochę zeszła do zewnętrznej strony i wyszła z tego ładna bramka. Ale jeśli zawsze futbolówka tak mi będzie schodzić będę szczęśliwy. Chciałem bardzo trafić do siatki dla mojego syna. Jeśli oglądałeś mecz i kibicowałeś to gol jest takim spóźnionym prezentem dla Ciebie synku - dodał.

- Myśleliście już o rzutach karnych czy wierzyliście, że uda się rozstrzygnąć mecz w regulaminowym czasie?

- Walczyliśmy o rozstrzygnięcie w normalnym czasie. Graliśmy do końca i udało się. Gol w końcówce był nagrodą za nasze starania. Poza tym to pokazuje, że należy grać do końca, walczyć z zaangażowaniem, gdyż to się zawsze opłaca. W pewnym momencie gra się zaostrzyła, ale nie przestraszyliśmy się, pokazaliśmy charakter i zasłużenie zwyciężyliśmy gdyż byliśmy drużyną lepszą.

Reklama

- W porównaniu do spotkania z FK Homel widać postęp w waszej grze.

- To wszystko musi z dnia na dzień wyglądać coraz lepiej. Dziś biegaliśmy pełne 90 minut, było przyśpieszenie, była zmiana tempa. Na przygotowanie do sezonu mieliśmy mało czasu, doszło kilku nowych zawodników, których trzeba sprawdzić na rożnych pozycjach. A to wszystko wymaga czasu, którego nie mieliśmy. Cieszymy się, że mamy wyrównaną kadrę, fajną atmosferę, nikt się na nikogo nie obraża, że usiądzie na ławce rezerwowych. Wchodzący wnoszą sporo ożywienia, podnoszą poziom i z tego trzeba się cieszyć.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL