Reklama

Reklama

Vrdoljak: Myślałem, że będzie jak w meczu z Wisłą

Sporo nerwów kosztował mecz Legii z Lechem Ivicę Vrdoljaka. Kapitan Legii obawiał się, że spotkanie skończy się tak jak z Wisłą - pomimo przewagi legioniści nie wywalczą trzech punktów. - Na szczęście udało nam się dowieźć wygraną, ale musimy w przyszłości unikać takich sytuacji - powiedział po meczu.

Legia ma w tej chwili aż 10 punktów przewagi nad Lechem Poznań. Gdyby nie podział punktów warszawianie już na dobre mogliby planować mistrzowską fetę.

Vrdoljak jednak twardo stąpa po ziemi i uważa, że walka o tytuł jeszcze nie jest rozstrzygnięta.

- Patrzymy tylko na siebie. Nie interesuje nas to, co dzieje się w innych zespołach. Wszystkim drużynom, które nas gonią, sytuacja z podziałem punktów jest na rękę. Nie dość, że nasza przewaga stopnieje o połowę, to jeszcze rywale dostaną siedem spotkań, aby spróbować nas dojść w tabeli - uważa.

Reklama

- Nie wiem, czy groźniejszy będzie Lech, czy Wisła, choć może minimalnie większe szanse, aby być wyżej na koniec ma Lech Poznań. Zbytnio tym się nie przejmuje, bo jak mówiłem, musimy przede wszystkim patrzeć na siebie i nie dawać rywalom prezentów tak jak chociażby w meczu z Wisłą. Dziś też niewiele zabrakło, aby Lech wykorzystał nasze gapiostwo i strzelił nam gola w końcówce. Szczerze mówiąc, miałem nawet takie przeczucia, że Lech wyrówna, na szczęście nie sprawdziły się one - kończy.

Autor: Krzysztof Oliwa

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy