Reklama

Reklama

Urban: Dla jego akcji warto było przyjść na stadion

Początek zapowiadał, że będzie dużo bramek. Później jednak nie kleiła nam się gra - mówił po wygranej 1-0 z Widzewem Łódź trener Legii Warszawa Jan Urban.

- W przerwie próbowałem coś zmienić i dokonałem dwóch roszad. Przyniosło to efekt w postaci efektownej bramki Kuby Koseckiego. Dla jego akcji warto było przyjść na stadion - powiedział Urban.

- Później jednak nasza gra wróciła do obrazu z pierwszej połowy. Tego dnia wyraźnie nam nie szło. Możemy się cieszyć z trzech punktów, ale nic więcej - dodał szkoleniowiec Legii.

- Wydaje mi się, że jeszcze żyliśmy meczem w Poznaniu z Lechem. Obawiałem się tego, ale nie wiedziałem, że zwycięstwo z Widzewem będzie nas tyle kosztować. Łódzki zespół praktycznie nie zagroził naszej bramce. Nie było to dla nas trudne spotkanie, ale sami je sobie skomplikowaliśmy - podsumował trener warszawian.

Reklama

- Żałuję sytuacji po przerwie, kiedy straciliśmy bramkę. Przez pierwsze 45 wykonywaliśmy założenia taktyczne i nasza gra wyglądała całkiem dobrze - mówił trener Widzewa Radosław Mroczkowski.

- W przerwie uczulałem moich zawodników na pierwsze minuty drugiej połowy. Kuba Kosecki zdobył fajnego gola, ale z mojej perspektywy zawodnicy nie mogą tak łatwo dopuszczać do podobnej sytuacji - dodał.

- Można czepiać się wielu rzeczy w grze mojego zespołu, bo popełniamy sporo błędów. Jednak gramy najlepiej jak potrafimy tymi piłkarzami, których mamy do dyspozycji. Nie tworzymy też wielu sytuacji bramkowych, ponieważ nie dysponujemy taką siłą ognia jak chociażby Legia - stwierdził Mroczkowski.

Ekstraklasa: Wyniki, strzelcy, tabela. NA ŻYWO

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL