Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Trener Blackburn Rovers: W Legii najlepsi... kibice

- W Legii najlepsi byli... kibice - przyznał asystent trenera piłkarzy Blackburn Rovers Terry McPhillips, który oglądał w Wrexham mecz warszawskiego zespołu z walijskim The New Saints FC (3-1) w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów.

- Jestem pod wrażeniem postawy kibiców Legii, którzy bardzo pomogli drużynie w trudnych momentach. Całkowicie nie spodziewałem się, że tak będzie wyglądała pierwsza połowa. Po przerwie polski zespół grał dużo lepiej, podobali mi się Furman, Kosecki, Saganowski i Junior - stwierdził McPhillips, na co dzień asystent Gary'ego Bowyera.

Reklama

Wraz z drugim szkoleniowcem Blackburn spotkanie w Wrexham oglądał pracujący w akademii ekipy Rovers Daniel Purzycki, kiedyś zawodnik walijskiego Llanelli AFC.

- Zachwalałem Legię jako zespół aspirujący do gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a tymczasem pierwsza część rozczarowała pod każdym względem. Niewiele brakowało, aby mistrz Polski stracił dwie bramki, a to byłby policzek w konfrontacji z amatorami. Legia grała chaotycznie, nie radziła sobie w ataku pozycyjnym, niezbyt dobrze funcjonowała lewa strona, za mało wykorzystywała skrzydłowych - powiedział Purzycki.

Do przerwy legioniści sensacyjnie przegrywali z The New Saints FC 0-1. Po przerwie na listę strzelców wpisali się Michał Kucharczyk, Marek Saganowski i Jakub Kosecki.

- Jan Urban wstrząsnął szatnią, czyli zrobił to, czego oczekuje się od trenera w kryzysie. Grę ożywili rezerwowi Kucharczyk i Furman, lepiej prezentował się niewidoczny wcześniej Kosecki, na którego między innymi miał zwracać uwagę obserwujący spotkanie McPhillips. Rewanż powinien być formalnością, choć Legia musi zapamiętać, że nawet w takim meczu, sparingu o stawkę, nie można lekceważyć słabszego i trzeba być skoncentrowanym - dodał były menedżer generalny Polonii Warszawa.

Sportem numer jeden w Walii jest rugby, zaś futbol, zwłaszcza w wykonaniu amatorskich drużyn, jak rywal Legii, znajduje się na dalszym planie. Oczkiem w głowie kibiców są drużyny z angielskiej Premier League, czyli Swansea i Cardiff.

- Rozmawiałem z przedstawicielami The New Saints FC, którzy przewidywali, że w przypadku strzelenia drugiego gola może dojść do wielkiej niespodzianki. Gospodarze mieli szansę, bowiem przy stanie 1-0 piłka trafiła w słupek. W walijskich mediach nie brak komentarzy, że miejscowi zawodnicy postraszyli mistrza Polski. Ekipa +Świętych+ jest chwalona za dzielną postawę do straty drugiej bramki, później opadła z sił i nie była w stanie zrobić nic więcej. Dziennikarze podkreślali, że to było ciekawe doświadczenie dla Legii, bowiem zmierzyli się z amatorskim, lecz siłowym futbolem brytyjskim - zakończył Purzycki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje