Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Transfery w Legii w tajemnicy przed Michniewiczem?

Chociaż Czesław Michniewicz zdobył z Legią mistrzostwo Polski, a następnie awansował do fazy grupowej Ligi Europy, gdzie zresztą zdążył pokonać Spartaka Moskwa i Leicester City, to już nie pracuje w zespole z Warszawy. Fatalne wyniku w PKO Ekstraklasie i konflikt z częścią drużyny sprawił, że rozstano się z tym szkoleniowcem. Jednak, jak możemy dowiedzieć się z materiału "Przeglądu Sportowego", w klubie ze stolicy sytuacja jest bardzo złożona i nie tylko Michniewicz ponosi odpowiedzialność za złe wyniki.

Po zwolnieniu Michniewicza fani Legii byli podzieleni, bowiem spora część z nich uważała, że winę za słabe wyniki drużyny ponosi nie trener, ale dyrektor sportowy Radosław Kucharski, który odpowiadał w klubie za transfery. Letni zaciąg do mistrzów Polski, choć dość liczny, to jednak jakościowo raczej się nie broni, na co zwracają uwagę właściwie wszyscy. Jednak, jak napisał "Przegląd Sportowy", część ludzi związanych z Legią zrzuca to na karb nieumiejętności wprowadzania przez Michniewicza nowych zawodników do zespołu.

Nowy program o Ekstraklasie - Oglądaj w każdy poniedziałek o 20:00!

Nie jest tajemnicą, że niektórych piłkarzy były już trener Legii wyraźnie nie chciał, bo nie pasowali mu do koncepcji. Niezłym przykładem jest chociażby Josue, któremu co prawda piłkarskich umiejętności odmówić nie sposób, ale Michniewicz, zdaniem "Przeglądu Sportowego", chciał przed sezonem wysokiego zawodnika do środka pola, a dostał "kieszonkowego" Portugalczyka. Prosił również o drugiego, doświadczonego bramkarza, zmiennika dla Artura Boruca, a Radosław Kucharski miał odmówić, ponieważ jego zdaniem szkolenie bramkarzy w Legii jest na tyle dobre, że należy korzystać z młodych golkiperów, którzy już w klubie są.

Reklama

Sprawa transferów do Legii jawi się zresztą jako jedna z największych kuriozów w działalności klubu. Jak opisał "Przegląd Sportowy", po tym, jak zaczęły pojawiać się informacje o tym, że Michniewicz wynosi do prasy wieści o potencjalnych transferach do drużyny i rzekomym sprawdzeniu tego na przykładzie Marcela Heistera z Ferencvarosu, którego nazwisko pojawiło się w prasie, choć tylko "podsunięto" go tylko trenerowi w celu sprawdzenia teorii o przeciekach z jego strony, zmieniono sposób przeprowadzania transferów. I, jak by to nie brzmiało, zaczęto zatajać je przed Michniewiczem!

Przeprowadzanie transferów w tajemnicy przed trenerem, odejście Polaków i zawodników, którzy tak jak Marko Vesović czy Walerian Gwilia pomagali w utrzymywaniu odpowiedniej atmosfery, zaufanie czeskiej firmie 11 Hacks, specjalizującej się w statystykach. To wszystko czynniki, które przyczyniły się do tego, jak Legia wygląda dziś. A nie jest to obraz optymistyczny, mówiąc dyplomatycznie.

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje