Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Tomasz Jodłowiec: Życzyłem Hamalainenowi, by nawet bramkę strzelił

Tomasz Jodłowiec, jeden z liderów Legii Warszawa, przyznał po meczu z Lechem Poznań, że jego drużyna kontrolowała to spotkanie. A dodatkowym powodem do zadowolenia było to, że nie doznał urazu i może wrócić do Poznania – już z reprezentacją Polski.

Jodłowca raczej rzadko dopadają kontuzje, ale w meczu z Lechem, w którym dominowała walka fizyczna o uraz wcale nie było tak trudno. Przekonał się o tym choćby obrońca Lecha Tamas Kadar, który po starciu z Arturem Jędrzejczykiem doznał urazu stawu skokowego i jest niemal przesądzone, że w swojej reprezentacji nie zagra.

Reklama

- Jedno starcie było nieprzyjemne, ale czuję się dobrze i jestem gotowy do następnego meczu - zapewniał Jodłowiec. Tym następnym będzie środowe starcie w Serbią, znów w Poznaniu. Aby zapewnić większy komfort gry, Lech wymienił większą część murawy na swoim stadionie. Ta nowa podobała się piłkarzowi Legii. - Na pewno jest lepsza, choć trochę się odrywa. Nie sprawia jednak kłopotów - mówił Jodłowiec.

O samym spotkaniu z Lechem pomocnik lidera Ekstraklasy nie rozwodził się zbyt długo. - Lech długo się przygotowywał, chciał wygrać za wszelką cenę, by jeszcze liczyć się w walce o tytuł, ale myślę, że po tej pierwszej sytuacji dla rywali kontrolowaliśmy już grę. Dobrze to wszystko wyglądało w obronie, przesuwaliśmy się, broniliśmy strefą. Jak wychodziliśmy do przodu, to stwarzaliśmy sytuacje. Myślę, że dobrze zagraliśmy taktycznie jako cała drużyna - opowiadał Jodłowiec.

Doświadczony piłkarz Legii był spokojny o to, jak na Inea Stadionie poradzi sobie Kasper Hamalainen, który wrócił na Bułgarską już po drugiej stronie barykady. Jesienią reprezentował bowiem "Kolejorza". - Poznałem Hamę dość dobrze, wiedziałem, że poradzi sobie z presją. Dał dobrą zmianę, a ja życzyłem mu, by nawet bramkę strzelił.

Na koniec jeden z dziennikarzy zapytał Jodłowca, jak długo będzie trwało świętowanie po zwycięstwie na terenie mistrza Polski. - Jakie świętowanie? - machnął ręką piłkarz Legii i sobie poszedł.

Andrzej Grupa


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje