Reklama

Reklama

Raków - Legia. Wieteska: Nie chcemy schodzić ze zwycięskiego szlaku

- Przed sezonem dublet był celem Legii i ten cel się nie zmienia – mówi przed środowym meczem w ćwierćfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa 21-letni piłkarz Mateusz Wieteska.

Zapraszamy na tekstową relację na żywo z tego meczu. Początek o 18

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Jak traktujecie takiego przeciwnika jak Raków Częstochowa, drużynę, która gra w I lidze, ale jest zdecydowanym liderem tych rozgrywek?

Mateusz Wieteska, obrońca Legii Warszawa: - Przygotowujemy się jak do każdego kolejnego meczu. Wiemy jednak o tym, że Raków jest w formie. To zespół, który ma świetny bilans kolejnych meczów bez porażki i to robi wrażenie. Musimy być bardzo skupieni, skoncentrowani. Nie możemy podejść do tego przeciwnika lekceważąco. To jest mocna drużyna. Gra Rakowa na pewno zostanie przez naszych trenerów dokładnie przeanalizowana po to, żebyśmy pojechali do Częstochowy tak przygotowani, by przejść do następnej rundy.

Reklama

Co pan wie więcej o Rakowie bez trenerskiej analizy?

- Mają bardzo dobrego stopera, który strzela dużo bramek ze stałych fragmentów gry. Znam kilku chłopaków z tego zespołu, bo jeszcze półtora roku temu grałem w I lidze, więc interesuję się tymi rozgrywkami. Nie jest to dla mnie obca drużyna, ale dla chłopaków z innych krajów z naszej drużyny na pewno tak.

Czy jest duża różnica między Rakowem, liderem I ligi, a Arką Gdynia, Miedzią Legnicą, zespołami walczącymi o utrzymanie w Ekstraklasie, z którymi ostatnio graliście?

- Niewielka. Raków ma bardzo dużą przewagę nad innymi zespołami z I ligi. Jest drużyną, która od dawna jest budowana na występy w Ekstraklasie to się im chyba udaję. Jedziemy do Częstochowy z myślą, że czeka nas ciężki mecz.

Pucharowy mecz jest trudniejszy niż ligowy z takim teoretycznie słabszym przeciwnikiem?

- W Pucharze Polski to jest tylko jeden mecz. Musimy mieć pewność siebie, musimy pokazać, że jesteśmy mistrzem Polski, a rywal gra w I lidze. Do każdego przeciwnika podchodzimy z myślą, żeby wygrać.

Raków jest kandydatem do awansu, ma w tej chwili ogromną przewagę, czy myśli pan, że w Ekstraklasie będzie inną drużyną niż obecni beniaminkowie, którzy słabo sobie radzą w najwyższej lidze?

- Po awansie zawsze następuje zderzenie z Ekstraklasą. Nie można powiedzieć, że to pewniak i się utrzyma, ale teraz wygląda, że to będzie wzmocnienie Ekstraklasy i tanio skóry nie odda.

Legia w tej chwili wróciła do formy, wygrywa. Jak wiele wam dały te dwa ostatnie zwycięstwa, choć z mniej wymagającymi rywalami u siebie z Miedzią Legnica i na wyjeździe z Arką Gdynia?

 - Szczególnie sobotnie z Arką w Gdyni było dla nas cenne. Odnieśliśmy je po naprawdę ciężkiej walce. Nie oszukujmy się, to było wymęczone zwycięstwo. Nie było w Gdyni dużo gry w piłkę. Piłka była częściej w górze i wiele pojedynków trzeba było stoczyć w powietrzu. Taki mecz, w trudnych warunkach, powinien dać nam więcej pewności na przyszłość.

Poprawią się też warunki pogodowe, będziecie grać na lepszych boiskach, to chyba też Legii powinno pomóc?

- Jak się rozkręcimy kiedy murawy będą zazielenione to będzie trochę za późno. Bez względu na wszystko chcemy pozostać na zwycięskim szlaku i w lidze cały czas wywierać presję na Lechii Gdańsk.

Z Arką bardzo dobrze spisał się bramkarz Radosław Majecki. Podziękowaliście mu jakość specjalnie za jego interwencję?

- Wypada mu podziękować, ale my wiemy, że to doskonały bramkarz. Nie zapominajmy też, że Radek stoi w bramce po to, żeby czasami takie interwencje pokazywać. Ważne, że można na niego liczyć.

Jak pan podchodzi do tych nieustannych zmian w składzie Legii?

- Akurat linia defensywna jest w miarę stabilna, choć teraz wszedł do składu Paweł Stolarski, który dawno nie grał. Spisał się bardzo dobrze. Trener dobiera jedenastkę pod dany mecz a nie ustawia skład tylko dlatego, że wygrał ostatni mecz. Liczy się dyspozycja na treningu, na każdym treningu musimy się bardzo starać. To właściwe podejście.

Pan wszedł do składu po dyskwalifikacji Wiliama Remy’ego...

- Musiałem być przygotowany na taką ewentualność. Rundę zacząłem na trybunach, później na ławce, więc nie najlepiej. W następnych meczach stawiał na mnie. Ja staram mu się jak najlepiej odpłacić za okazane zaufanie. Będę chciał w każdym kolejnym meczu udowodnić, że postąpił słusznie.

Wierzy pan w dublet Legii w tym sezonie?

- Przed sezonem dublet był celem Legii i ten cel się nie zmienia.

Zobacz zestaw par ćwierćfinałowych Pucharu Polski

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL